Jeszcze w minionym sezonie Grzegorz Walasek łączył starty na żużlu w Metalkas 2. Ekstralidze z trenowaniem zielonogórskiej młodzieży. Teraz poprzeczka idzie jednak do góry, bo wśród podopiecznych będzie miał czołowych zawodników PGE Ekstraligi. Sam będzie musiał podejmować w trakcie meczów najważniejsze decyzje i kierować pracami torowymi przed treningami, czy zawodami. Wciąż możliwe, że to wszystko będzie łączył z jazdą na żużlu.
– Zainteresowanie moimi motocyklami ze strony innych żużlowców jest spore, ale na razie nie podjąłem decyzji, by to wszystko sprzedać. Cały sprzęt jest w moim garażu. Ostateczną decyzją odnośnie mojej kariery żużlowej podejmę na wiosnę. Powolutku moja kariera dobiega do końca, ale są dwa kluby, którym mógłbym pomóc w razie dramatycznej sytuacji – przyznał Walasek w Magazynie PGE Ekstraligi na WP SportoweFakty. Po chwili rozwinął swoją myśl.
ZOBACZ WIDEO: Będzie zmiana regulaminu rozgrywek? Ten warunek musi być spełniony
– Sam jestem ciekaw, czy w PGE Ekstralidze był kiedyś taki przypadek, że trener był jednocześnie zawodnikiem. Może zrobimy coś takiego w najbliższym sezonie. To oczywiście żarty, bo nie życzę żadnemu z chłopaków problemów. Musiałby być wielki dramat z kontuzjami, by doszło do czegoś takiego – wyjaśnił.
Jednym z kluczowych problemów w debiutanckim sezonie może być ułożenie sobie dobrych relacji z zawodnikami, z którymi jeszcze niedawno rywalizował na torze i zwykle okazywał się słabszy. Dzisiaj będzie im doradzał z boku, a czasami także podejmował decyzje, z którymi nie będą się zgadzać.
– Nie szukałbym żadnych kontrowersji z Leonem Madsenem. Jeśli będzie tylko jeździł tak dobrze, jak pod koniec sezonu, to w ogóle nie będzie tematy. Wszyscy jesteśmy jedną drużyną i nie spodziewam się problemów. Oczywiście wciąż nie wiem, jak będą wyglądały moje rozmowy z zawodnikami, ale dotychczasowe kontakty z zawodnikami wychodziły mi dobrze, a myślę, że z każdym miesiącem będzie lepiej – dodaje Walasek.
Warto dodać, że w nowym sezonie w parku maszyn wspierać go będą Aleksander Janas i Marek Mróz. Co ciekawe, w trakcie negocjacji Walasek dzwonił do trenera Stanisława Chomskiego i próbował namówić go na przyjęcie oferty z Falubazu. Ostatecznie doświadczony szkoleniowiec szybko podziękował za ofertę. Podobnie było z Rafałem Dobruckim, a kolejnym kandydatem był właśnie Janas.