Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa miał w tym sezonie walczyć nie tylko o awans do fazy play-off, ale nawet włączyć się do walki o medale. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Częstochowianie jeszcze do środy byli czerwoną latarnią PlusLigi.

Zmieniło się to po wygranej nad ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle (3:1). Był to dopiero drugi w tym sezonie triumf w wykonaniu częstochowian w PlusLidze.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co to był za rzut! Skradł show przed meczem

– Chwilę czekaliśmy na to zwycięstwo za trzy punkty. Na pewno jest dużo pozytywnych emocji, dużo fajnego grania. Pokazaliśmy w pierwszym secie, że potrafimy grać naprawdę na wysokim poziomie. W drugim mieliśmy problem w ataku, zwłaszcza ja. Wszedł Kuba Kiedos, dał trochę świeżej energii, później ja za niego i razem pchnęliśmy to zwycięstwo i cieszymy się z trzech punktów – powiedział po meczu przyjmujący Norwida, Bartłomiej Lipiński.

W zespole z Częstochowy nie brakuje uznanych zawodników z Luciano De Cecco czy Miladem Ebadipourem na czele. Obaj jednak nie są w najwyższej formie, co ma wpływ na grę Norwida.

– Nie zawsze jest tak, że zespoły z dużymi nazwiskami i graczami, grają na swoim poziomie. My chcemy przede wszystkim wrócić do tej radości, którą prezentowaliśmy w tamtym roku. Myślę, że ta radość będzie i dołożymy swój aspekt sportowy, to ta gra będzie wyglądała tak jak z ZAKSĄ, a może nawet trochę lepiej – dodał Lipiński.

Zawodnik Norwida wierzy, że triumf nad ZAKSĄ będzie początkiem dobrej passy. – Pokazaliśmy, że potrafimy grać w siatkówkę. Myślę, że to fajny prognostyk przed kolejnymi spotkaniami. Nie oszukujmy się, mamy ciężką sytuację i nawet dzisiejsze te trzy punkty nic nam nie dają. Mamy kolejny ważny mecz przed świętami z Gdańskiem. W styczniu mamy kilka ważnych spotkań. To jest dobry prognostyk przed tymi spotkaniami – zakończył.