Jeszcze wczoraj (18 grudnia) pisaliśmy o idealnym początku kalendarza dla beniaminka PGE Ekstraligi, Fogo Unii Leszno. Zupełnie odmiennie wygląda sytuacja Stelmet Falubazu Zielona Góra. Zielonogórzanie na swoje pierwsze trzy spotkania wybiorą się do trzech medalistów DMP z ubiegłego sezonu.
Falubaz w pierwszej kolejce uda się na wyjazd do Wrocławia, w trzeciej do Lublina, a w piątej do Torunia. W każdym z tych spotkań będzie niezmiernie trudno o zdobycz punktową. Pocieszający dla zielonogórzan może być fakt, że w drugiej i w czwartej kolejce powinni na własnym stadionie zwyciężyć (odpowiednio z Grudziądzem oraz z Częstochową).
ZOBACZ WIDEO: Szokująca deklaracja Walaska. „Byłyby tylko dwa kluby”
– O Zielonej Górze nie można powiedzieć tego samego, co o Unii Leszno. Falubaz spotyka się w pierwszych trzech kolejkach wyjazdowych z trzema medalistami DMP. Nieciekawie to wygląda – mówi w rozmowie z WP SportoweFakty Jan Krzystyniak, były żużlowiec m.in. Falubazu.
W minionym sezonie zielonogórzanie przegrali pierwsze cztery mecze. W tym roku do takiej sytuacji dojść już nie powinno, niemniej wyjazdowe mecze mogą być kluczowe w kontekście awansu do fazy play-off.
– Mecze wyjazdowe będą kluczowe w kontekście wejścia do fazy play-off, a wiemy, że taki jest cel Falubazu. Dużo ważyć będą przede wszystkim punkty bonusowe, zatem istotne są dwumecze. Naprawdę nieciekawie wygląda początek kalendarza Falubazu. Przy wyjazdowych porażkach nie można sobie pozwolić na najmniejsze potknięcie u siebie. Dodatkowo potencjalne porażki mogą źle wpłynąć na atmosferę w zespole. W minionym sezonie Zielona Góra przegrywała wszystko, co można było na początku, a nie zabrakło dużo do awansu do pierwszej czwórki, co pokazuje, że pierwsze mecze nie o wszystkim decydują i nie można załamywać rąk. Prędzej czy później każdy zespół musi pojechać z każdym – komentuje Jan Krzystyniak.