Około godziny 15 pasażerowie wsiedli do samolotu, oczekując na start. Jednak, zamiast rozpocząć kołowanie, pilot zdecydował się zatrzymać maszynę i zabarykadować w kabinie pilotów. Przez godzinę zarówno załoga, jak i pasażerowie pozostawali uziemieni na lotnisku, nie wiedząc, jak rozwinie się sytuacja.
Kapitan przekazał pasażerom, że nie zamierza wystartować, dopóki linia lotnicza nie ureguluje wobec niego zaległych płatności. Twierdził, że od ponad pięciu miesięcy nie otrzymał wynagrodzenia ani należnych diet.
- Co się stało podczas lotu Magnicharters 780?
- Dlaczego pilot odmówił wykonania rejsu?
- Jak długo pasażerowie byli uziemieni na lotnisku?
- Jakie powody wskazał pilot dotyczące swojego zachowania?
Kulisy konfliktu: spór o wynagrodzenie i warunki pracy
Według relacji pilota firma nie tylko zalegała z wypłatami, ale również nie zapewniała podstawowego wyposażenia oraz uniformów. Wskazywał na brak ochrony związkowej i określił zarząd linii lotniczej jako „mafię”. Podkreślał, że jego działania mają na celu publiczne ujawnienie sposobu traktowania pracowników przez przewoźnika.
Pojawiły się różne wersje dotyczące bezpośredniej przyczyny konfliktu. Zgodnie z jedną z nich, pilot został poinformowany o zwolnieniu tuż przed planowanym odlotem, co miało być dla niego ostatnią szansą na odzyskanie zaległych pieniędzy. Inna relacja sugeruje, że kapitan zgłosił możliwy problem z drzwiami samolotu, a po powrocie na pokład usłyszał, że został zwolniony.
Eskalacja sytuacji i interwencja służb
Pilot przeprosił pasażerów za zaistniałą sytuację, jednocześnie zaznaczając, że nie podejmie lotu, dopóki sprawa nie zostanie rozwiązana. Wydarzenia szybko przybrały poważniejszy obrót — z problemu dotyczącego obsługi klienta przerodziły się w incydent bezpieczeństwa, który potraktowano jako potencjalną próbę porwania.
Ostatecznie wszyscy pasażerowie zostali ewakuowani z samolotu, a pilot został przekazany odpowiednim służbom.