Już w pierwszej kolejce PGE Ekstraligi 2026 czeka nas prawdziwy hit. PRES Grupa Deweloperska Toruń wybierze się do Lublina, na starcie z tamtejszym Orlen Oil Motorem.
W Lublinie obawiają się tego meczu. – Poza inauguracją można powiedzieć, że terminarz jest dla nas korzystny, ale oczywiście o wynikach będzie decydować forma zawodników – mówił trener Motoru, Maciej Kuciapa w rozmowie z ekstraliga.pl.
ZOBACZ WIDEO: Jeszcze niedawno narzekał na przygotowanie toru. Teraz to go będą mogli krytykować
Z kolei dla Jana Krzystyniaka ten mecz nie będzie miał praktycznie żadnego znaczenia, tym bardziej na początku sezonu. Zestawienie mistrza z wicemistrzem Polski ma wydźwięk jedynie medialny.
– To nie będzie mecz podwyższonego ryzyka. Co prawda spotykają się medaliści poprzedniego sezonu, ale nie ma to większego znaczenia. To tylko dodatkowy smaczek tego wszystkiego. Dużo może zostać po prostu dopowiedziane medialnie. To, co było, już nie wróci. Nowy sezon jest nowym początkiem, więc nie szukałbym podtekstów – tłumaczy w rozmowie z WP SportoweFakty Jan Krzystyniak.
Jedyną wartością dodaną płynącą z tego spotkania może być fakt wypracowania sobie przewagi psychologicznej przez gospodarzy, o ile uda im się wyraźnie zwyciężyć z mistrzem Polski. Dla Lublina to ważne, bo sztab przyznaje to wprost – celem jest odbicie drużynowego mistrzostwa Polski.
– Obojętnie, kto by przyjechał, każdy będzie chciał wygrać. Motor Lublin nie zadowoli się tylko zwycięstwem. Oni muszą zbudować wyraźną przewagę i to z kilku powodów. Po pierwsze liczą się punkty bonusowe i chcąc wejść do fazy play-off, trzeba je zbierać. Po drugie wiadomo, że będą chcieli się zrewanżować za zeszłoroczny finał, a po trzecie od początku sezonu nikt nie będzie wiedział, kto w jakiej jest formie, a potencjalne zwycięstwo Lublina da im przewagę psychologiczną i napędzi przed kolejnymi meczami – wyjaśnia Jan Krzystyniak.