Legia po serii porażek zaliczyła drugi triumf z rzędu. We własnej hali pewnie, bo 82:68, pokonała Miasto Szkła Krosno. W jej składzie znów pełno było jednak dziur.

Tym razem trener Heiko Rannula nie mógł skorzystać z Ojarsa Silinsa, Michała Kolendy i Matthiasa Tassa. To jednak nie przeszkodziło w odniesieniu ósmej wygranej w sezonie. Beniaminek miał swoje ambicje, ale i swoje problemy.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co to był za rzut! Skradł show przed meczem

Głównym był Maurice Watson, który w stolicy zaliczył aż 11 strat! Jak na lidera zespołu to wynik poniżej krytyki. Watson sprowadzony był na tego, który pociągnie zespół do zwycięstw, ale trener Maros Kovacik może kręcić głową.

Legia zaczęła mocno i… mocno skończyła. Pierwszą kwartę wygrała 23:11, ale potem dała beniaminkowi wrócić do gry. Gdy jednak doszło do decydujących momentów, jej defensywa była nie do przejścia – w czwartej kwarcie krośnianie zdobyli zaledwie dziewięć punktów.

Watson? Oprócz 11 strat miał 10 punktów, sześć asyst i cztery zbiórki. Łącznie Miasto Szkła zgubiło 18 piłek – ponad połowa to zatem zasługa Watsona.

Legia łącznie zdobyła 17 punktów po stratach Miasta Szkła. Miała też 17 zbiórek w ataku. Faworyt nie zawiódł i wziął to, co wziąć musiał utrzymując się w czołówce Orlen Basket Ligi.

Legia Warszawa – Miasto Szkła Krosno 82:68 (23:11, 21:22, 19:26, 19:9)
(Thompson 18, Ponsar 17, Graves 13, Hunter 10 – Bockler 12, Radić 11, Watson 10, Łałak 10)

Tabela Orlen Basket Ligi po meczu w Warszawie: