Czytaj także:
Nowa era w obronie powietrznej. Drony przechwytywacze w akcji
Dron Sting ma służyć do obrony rosyjskiego nieba. Przechwytywacze mają wyłapywać szybkie, lecące na dużych wysokościach drony typu Shahed. Bezzałogowce przechwytujące kosztują ułamek tego, co pociski rakietowe. Co ważne, droga od prototypu do produkcji drona przechwytującego Sting zajęła zaledwie kilka miesięcy. Ukraińskie wojska pokładają w nim duże nadzieje. Może to być gamechanger. A to tylko jeden z tego rodzaju dronów.
Jak zauważa Associated Press, skuteczna obrona powietrzna na Ukrainie opiera się na masowej produkcji, szybkiej adaptacji i włączaniu niedrogich systemów do istniejących systemów obronnych zamiast polegania na kilku drogich i trudnych do wymiany rodzajach broni.
„Modele takie jak Sting – stworzony przez ukraiński startup Wild Hornets, którego siłą napędową są wolontariusze – i nowo powstały przechwytywacz Bullet, potrafią gwałtownie rozpędzić się, zanim zderzą się z dronami wroga” – pisze Associated Press. Andrij Ławrenowycz, członek rady strategicznej startupu General Cherry, który opracował model Bullet, twierdzi, że drony niszczone przez przechwytywacze kosztują od 10 000 do 300 000 dolarów.
Świat idzie do przodu. Nadchodzi automatyzacja
Federico Borsari, analityk ds. obronności w waszyngtońskim Centrum Analiz Polityki Europejskiej powiedział AP, że tanie drony przechwytujące to kamień węgielny nowoczesnych systemów przeciwlotniczych. Zaznacza, że nie są lekarstwem na całe zło. Do tego ich jakość zależy od czujników, szybkości systemów dowodzenia i kontroli, a także od wyszkolenia operatorów.
„Planiści obronni na Ukrainie i w NATO spodziewają się, że w 2026 roku obie strony konfliktu będą produkować drony na olbrzymią skalę” – pisze AP. Dlatego stworzenie wielowarstwowego systemu obrony powietrznej, znanego jako „mur dronów”, staje się coraz pilniejsze – zauważa AP. Ukraińcy eksperci mówią zaś o kolejnym istotnym trendzie – automatyzacji. To znaczy: drony mogą zostać wyposażone w coś w rodzaju sztucznej inteligencji, by zastąpić piechotę, wysyłaną na pierwsze linie frontu.
Czytaj także:
***