Na stadionie olimpijskim w Kantonie 80 tys. ludzi klaszcze i wiwatuje, gdy Xi Jinping i jego żona Peng Liyuan wchodzą na trybunę honorową przy dźwiękach marsza. Przywódca państwa i partii macha ręką uniesioną do góry niczym cezar. Otwarcie tegorocznych igrzysk narodowych, swego rodzaju chińskiej olimpiady, to coś więcej niż tylko sport.
Staje się to jasne, gdy ośmiu żołnierzy Armii Ludowo-Wyzwoleńczej niesie przez stadion ogromną czerwoną chińską flagę, maszerując w równym kroku. Śpiewają: „Bohaterski naród powstał, jesteśmy zjednoczeni, silni jak stal”.
To tak ważne dla Chin wydarzenie jest prawie niezauważalne w światowych mediach — podobnie jak wiele innych rzeczy, które dzieją się teraz w Chińskiej Republice Ludowej (ChRL).
Ludność ma przyzwyczaić się do wizji wojny. Chińskie manewry w pobliżu Tajwanu stały się już tak powszechne, że tajwański minister obrony Wellington Koo powiedział: „Coraz trudniej jest przewidzieć, czy Armia Ludowo-Wyzwoleńcza zamieni ćwiczenia w rzeczywistą inwazję”.
W Europie natomiast nadal rozpowszechniana jest iluzja, że Chiny są mocarstwem pokojowym, które mogłoby pośredniczyć w wojnie w Ukrainie. Tymczasem działania Moskwy w tym regionie są uzgadniane z Pekinem. Xi Jinping ujął to zwięźle podczas spotkania z Władimirem Putinem w marcu 2023 r.:
Rosja przez lata nie ukrywała swoich roszczeń wobec Ukrainy, ale wielu dostrzegło jej zamiary dopiero wtedy, gdy było już za późno. Tymczasem Chiny jeszcze bardziej otwarcie wyrażają swoje roszczenia wobec Tajwanu.
Pod koniec października Zhu Fenglian, rzeczniczka Biura ds. Tajwanu przy Radzie Państwa Chin kontynentalnych, skarciła Donalda Trumpa, gdy ten stwierdził, że Chiny nie zaatakują Tajwanu. Prezydent Stanów Zjednoczonych nie powinien wypowiadać się w ten sposób, ponieważ „Tajwan należy do Chin, kwestia Tajwanu jest sprawą wewnętrzną Chin i musi zostać rozwiązana przez sam naród chiński”.
Aby podkreślić powagę gróźb, 1 listopada chińska ambasada w Waszyngtonie opublikowała na platformie X zdjęcia satelitarne strategicznych celów na Tajwanie: budynków rządowych, baz wojskowych i portów, a co szczególnie ważne, zakładów produkcyjnych czołowego światowego producenta chipów, firmy Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC).
„Na świecie są tylko jedne Chiny. Tajwan jest nieodłączną częścią terytorium chińskiego” — brzmiał komentarz ambasady. „Każdy centymetr prowincji Tajwan w Chinach bacznie obserwowany jest okiem satelity »Jilin-1«”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Atak na Tajwan jest ryzykowny
Amerykańskie służby wywiadowcze zakładają, że Chiny mogą zaatakować sąsiednie państwo wyspiarskie w 2027 r. Data ta odnosi się do faktu, że Xi Jinping polecił Armii Ludowo-Wyzwoleńczej osiągnąć pełną gotowość bojową do tego roku — czyli w setną rocznicę jej powstania.

Chiński przywódca Xi JinpingNOEL CELIS/AFP/EAST NEWS / East News
W sierpniu 25 międzynarodowych ekspertów spotkało się na Uniwersytecie Syracuse w stanie Nowy Jork, aby omówić, jak mogłaby przebiegać chińska inwazja na Tajwan. W spotkaniu wzięli udział czołowi byli pracownicy amerykańskiego Departamentu Stanu i Departamentu Obrony, a także emerytowani oficerowie.
Zgodnie z ich wnioskami zamiast przeprowadzać zakrojoną na szeroką skalę inwazję, Chiny zniszczą infrastrukturę Tajwanu atakami rakietowymi. Następnie zaproponują przyłączenie się wyspy do Chińskiej Republiki Ludowej, oferując Tajwańczykom pewną dozę autonomii. Alternatywą jest blokada morska Tajwanu.

Panorama Tajpej, stolicy Tajwanu (zdj. ilustracyjne)Bildagentur-online/Joko/Universal Images Group via Getty Images / Contributor / Getty Images
Obiekty amerykańskie w regionie zostałyby celowo oszczędzone, aby Trump i amerykańska opinia publiczna odnieśli wrażenie, że jest to sprawa wewnętrzna Azji, która nie uzasadnia interwencji Stanów Zjednoczonych.
Putin również wyobrażał sobie zajęcie Ukrainy jako coś równie prostego. Wiemy, jak to się skończyło. Z europejskiego punktu widzenia Tajwan jest wprawdzie dalej niż Ukraina, ale ma znacznie większe znaczenie gospodarcze — przez Cieśninę Tajwańską przepływa bowiem 50 proc. światowego handlu morskiego.
Pomimo całej przewagi militarnej atak nie byłby pozbawiony ryzyka dla przywódcy ChRL Xi Jinpinga. Gdyby bowiem wojna się rozpoczęła, nie byłoby już dla niego odwrotu. Joel Wuthnow, starszy pracownik naukowy w Centrum Chińskich Spraw Wojskowych Uniwersytetu Obrony Narodowej w Waszyngtonie, skomentował ten fakt w następujący sposób:
Nie ma scenariusza, w którym Chiny po nieudanej inwazji przejęłyby odpowiedzialność, przyznały, że rozwiązania militarne są niepraktyczne, lub zasadniczo zmieniły swoje cele polityczne wobec Tajwanu.
„Atak na Tajwan mógłby odwrócić uwagę od problemów”
Niezadowolenie społeczne w Chinach jest duże. Kto obecnie podróżuje po kraju, doświadcza rosnącej frustracji z powodu bezrobocia wśród młodzieży, które sięga prawie 20 proc., kryzysu na rynku nieruchomości, który doprowadził wiele rodzin do ruiny, a także rosnącej ingerencji państwa w kolejne sfery życia.
Atak na Tajwan mógłby odwrócić uwagę od tych problemów dzięki nowej fali patriotyzmu — ale tylko wtedy, gdyby zakończył się sukcesem. Porażka kosztowałaby Xi Jinpinga władzę, a może nawet życie. Z jego punktu widzenia długa i kosztowna wojna byłaby w porównaniu z tym mniejszym złem. Putin stoi przed tym samym dylematem w Ukrainie — i dlatego zdecydował się właśnie na przedłużającą się walkę.
Istnieje jednak różnica między Chinami a Rosją. Z ekonomicznego punktu widzenia Rosja była słabo przygotowana do agresji na Ukrainę i przetrwała sankcje Zachodu tylko dzięki swoim partnerom: Chinom, Indiom, Iranowi oraz Korei Północnej.
Natomiast Chiny od lat realizują strategię uniezależnienia się od reszty świata dzięki silnemu przemysłowi — i uzależnienia reszty świata od siebie. Jest to dobrze opisane w przypadku metali ziem rzadkich i farmaceutyków, a także samochodów elektrycznych oraz paneli fotowoltaicznych. Pod tym względem Chińska Republika Ludowa jest, jak twierdzi jej przywódca, „gotowa do wojny”.