SPIS TREŚCI

  1. Trzy dni na śniegu i kłopot z oddychaniem
  2. „My na TK pani nie skierujemy. To drogie badanie”

W styczniu ub. roku Gosia wybrała się ze znajomymi na narciarski wypad do Austrii. Ośrodek narciarski w okolicach Dachstein, przepiękne widoki, długie trasy i… zaledwie trzy dni na śniegu.

Trzy dni na śniegu i kłopot z oddychaniem

Trochę szalony pomysł, ale Gosia już taka jest. Ze śniegiem, jak to w ostatnich zimowych czasach, nie było jednak za wesoło.

W wielu miejscach na trasach pracowały naśnieżające armaty lance.

— Dwa dni przejeździliśmy w Gosau, a ostatniego dnia pojechaliśmy do Dachstein West. Fantastyczny, kameralny ośrodek, ludzi jak na lekarstwo. Gondolą wjechaliśmy na górę. Można zjechać do dolnej stacji jedną świetną trasą, która wije się na ok. 9 kilometrach. Ruszyliśmy w dół. W pewnym miejscu lanca śnieżyła wprost na stok, zasypało mi gogle i nie zauważyłam, że naturalny śnieg zamienia się w muldkę sztucznego, właśnie pod lancą. Przyhamowało mnie na tyle silnie, że wypięła mi jedna narta, wystrzeliło mnie w górę i poszybowałam około 30 metrów, upadając na brzuch. Musiałam podwinąć prawą rękę, bo łokieć po prostu wbił mi się w klatkę piersiową — opowiada Gosia.

Dachstein West. Ośrodek kameralny i nie przeludniony

Dachstein West. Ośrodek kameralny i nie przeludnionyŻródło: Zdjęcia własne / Marianna Lach

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dlaczego Gosia zmieniła przychodnię?

Jakie problemy miała Gosia po wypadku?

Co zalecił lekarz w Austrii po wypadku?

Jakie zmiany w przepisach dotyczą skierowań na TK weszły w życie w 2022 roku?

Na początku ból był znośny, potem już przestał taki być. Brakowało jej powietrza, miała problemy z oddechem. Wjechała jeszcze raz na górę i tam Gosię obejrzeli miejscowi ratownicy. Stwierdzili, że płuco nie zostało przebite (nie zbiera się płyn) i zalecili wizytę w szpitalu.

Nie dała rady zjechać na parking, wsiadła do gondoli jadącej w dół.

Gondolą w dół trasy. To dla narciarza oznacza, że jest bardzo źle

Gondolą w dół trasy. To dla narciarza oznacza, że jest bardzo źleŻródło: Zdjęcia własne / Marianna Lach

Ekipa chciała już wyruszać w drogę powrotną, więc Gosia zdecydowała, że przebada się w Polsce, skoro po kilku godzinach od wypadku jej stan był wciąż taki sam. Około 22.00 trafiła na SOR w szpitalu w Żywcu, ubrana w narciarskie ciuchy i ciężko oddychająca.

— Wykonano mi tomografię klatki piersiowej i jamy brzusznej, i wypisałam się do domu, bo nie było lekarza, który by opisał to badanie po fachowemu, od razu na miejscu. Po 1.00 w nocy byłam już w swoim łóżku, ale nie mogłam spać z bólu. Następnego dnia mąż odebrał opis TK. Okazało się, że mam złamane żebra. Ale to nie wszystko — relacjonuje Gosia. Z opisu wynikało, że ma dwa guzki w obu płucach. — To mnie przeraziło bardziej niż złamane żebra — mówi. Opis wskazywał też w zaleceniach, że powinna powtórzyć badanie TK do pół roku, żeby sprawdzić, czy guzy się nie rozrastają. I tu zaczęły się schody.

W oczekiwaniu na SOR

W oczekiwaniu na SORŻródło: Zdjęcia własne / Marianna Lach

— Jestem, uważam, zorientowana w polskim prawodawstwie dotyczącym ochrony zdrowia i pokojarzyłam, że skierowanie na badanie radiologiczne w tzw. uzasadnionych przypadkach może mi wystawić lekarz rodzinny w mojej przychodni. Takie przepisy, żeby usprawnić diagnostykę, weszły w życie w 2022 r. Obliczyłam, że skoro jest styczeń, to w okolicach maja pójdę do przychodni po skierowanie na kolejne badanie TK — mówi Gosia.

„My na TK pani nie skierujemy. To drogie badanie”

I tak zrobiła. W maju stanęła w kolejce w swojej przychodni. Leczyła się tutaj od dziecka. Przyjęła ją młoda lekarka. Gdy Gosia powiedziała, o co jej chodzi, lekarka odparła, że to nie jest takie proste.

— Byłam zdziwiona, bo wiem, że przepis obowiązuje. Zamiast skierowania na TK dostałam skierowanie do pulmonologa. Nie dawało mi to spokoju. Ale zadzwoniłam do poradni przy centrum w Bystrej Śląskiej, żeby się umówić. I nie dowierzałam, co usłyszałam: że termin wizyty jest na listopad, a ja mam się zgłosić z… aktualnym badaniem TK — relacjonuje Gosia. Czyli miała się zgłosić już z wynikiem badania, na które nie dostała skierowania z przychodni. Trochę paranoja.

Pierwsza myśl, jaka jej przyszła do głowy, to zrobić TK prywatnie, żeby mieć wyniki na listopadową wizytę.

— Zaczęłam wydzwaniać z pytaniem o terminy i koszty. Wyszło na to, że trzeba czekać minimum miesiąc i zapłacić ok. 700 zł. Nie dawało mi to spokoju. Poszperałam w przepisach, żeby się upewnić, czy takie skierowanie na TK może wystawić lekarka POZ w mojej przychodni. I doszukałam się. „Od grudnia 2022 r. lekarz rodzinny może wystawić m.in. skierowanie na tomografię komputerową, aby poszerzyć diagnostykę pacjenta. Zmiana ta wynika z rozporządzenia ministra zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej od 1 października 2022 r. W ten sposób rozpoczęła się realizacja założeń opieki koordynowanej w POZ. Rozporządzenie nadało lekarzom POZ nowe możliwości diagnostyczne, niezależnie od programu opieki koordynowanej. Jedno ważne ograniczenie: może to zrobić tylko jeśli w wykonanym zdjęciu RTG klatki piersiowej są obecne zmiany, które wymagają dalszej diagnostyki”. A przecież tego właśnie wymagał mój stan zdrowia – mówi.

– Poszłam jeszcze raz do swojej przychodni, wystałam w kolejce do pani doktor, która jest jej właścicielką. Nie usłyszałam niczego krzepiącego i skierowania nie dostałam. „My nie mamy umowy na wykonywanie badań tomografem” — zdradziła lekarka ze szczerością w głosie. Bo to po prostu drogie badanie, więc szereg przychodni w to nie wchodzi. – Słabo dla nich opłacalne. Liczy się zysk, nie pacjent — opowiada Gosia.

Złość sięgnęła zenitu. Odparowała lekarce, że zmieni przychodnię na taką, która skierowanie wystawi. Jeszcze tego samego dnia wydzwaniała po okolicy i w końcu znalazła innego „rodzinnego”, który był skłonny wystawić skierowanie. Tam się przepisała ze swojej przychodni (każdy pacjent może zmienić lekarza rodzinnego dwa razy w roku).

Skierowanie na tomograf dostała od ręki, bez czekania. Termin umówiła na sierpień, opis był gotowy w miesiąc. Listopadowy termin u pulmonologa onkologa nie przepadł.

Na wizycie została uspokojona. Guzy znacząco nie urosły. Kolejne badanie czeka Gosię za kilka miesięcy, już bez ceregieli. W Bystrej u specjalisty od razu dostała skierowanie na kolejne badanie tomografem i termin wizyty.

Komentarz Biura Rzecznika Praw Pacjenta

„Zgodnie z obowiązującymi przepisami lekarz podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) może wystawić skierowanie na tomografię komputerową (TK) płuc w sytuacji, gdy w badaniu radiologicznym klatki piersiowej stwierdzono nieprawidłowości, np. w kierunku raka płuc i istnieją wskazania do pogłębionej diagnostyki.

W pozostałych przypadkach, jeśli istnieje potrzeba wykonania tomografii komputerowej, lekarz POZ powinien skierować pacjenta do lekarza specjalisty, który podejmie decyzję o dalszym postępowaniu diagnostycznym.

Wyjątkiem od tej zasady są placówki POZ realizujące opiekę koordynowaną w zakresie leczenia takich schorzeń jak: nadciśnienie tętnicze, niewydolność serca, przewlekła choroba niedokrwienna serca oraz migotanie przedsionków. W takim przypadku lekarz POZ może również wystawić skierowanie na tomografię komputerową tętnic wieńcowych, jeśli istnieją wskazania do diagnostyki w kierunku choroby niedokrwiennej serca.

Pacjentka może w tej sytuacji napisać skargę do Rzecznika Praw Pacjenta z opisem zdarzenia oraz adresami placówek, w których była badana (szpital i POZ). Rzecznik Praw Pacjenta zbada tę sprawę pod kątem tego, czy nie zostało naruszone prawo pacjenta”.