15 najlepszych filmów 2025. Z jednym chyba wszyscy się zgodzimyNajlepsze filmy 2025 roku. Wyróżniliśmy 15 tytułów, w tym „Steve’a” z Cillianem Murphy i „Bugonię” z Emmą Stone Fot. materiały prasowe / kadry z filmów „Steve” i „Bugonia”

Rok 2025 dobiega końca, a to oznacza, że pora na coroczne podsumowanie. Przygotowaliśmy dla was listę 15 najlepszych zagranicznych filmów ostatnich miesięcy, w której znajdziecie piękne animacje, obłędne dramaty służące jako wyciskacze łez i niekonwencjonalne horrory. Nie bójcie się, „Grzeszników” nie pominęliśmy.

Daj napiwek autorowi

Daj napiwek autorowi

W tym roku kino było świadkiem bolesnych upadków i olśniewających wzlotów. Widzowie wreszcie doczekali się 3. części „Avatara” Jamesa Camerona, nowego remake’u „Nosferatu” w wykonaniu Roberta Eggersa, a nawet i 8. odsłony „Mission: Impossible” z Tomem Cruisem. Choć wspomniane tytuły mogą niektórych zachwycać, w naszym zestawieniu ich nie uświadczycie.

Najlepsze filmy 2025 roku

Wybraliśmy 15 najlepszych filmów 2025 roku – zarówno te wyprodukowane w mijających dwunastu miesiącach, jak i tytuły z 2024 roku, które dopiero niedawno doczekały się premiery w Polsce.

1. Grzesznicy

logoMichael B. Jordan i Miles Caton w filmie „Grzesznicy”. Fot. materiał prasowy

„Grzesznicy” Ryana Cooglera łączą mitologię Południa Stanów Zjednoczonych z motywem białej supremacji i segregacji, a wampiry przedstawiają jako kogoś więcej niż zwykłych krwiopijców. Historię braci Smoke’a i Stacka nawiedza widmo niewolnictwa, które nawet po 67 latach od zniesienia (akcja filmu rozgrywa się w 1932 roku, w czasach prohibicji) prześladuje społeczność Afroamerykanów.

Coogler w bezpardonowy, acz blockbusterowy sposób wyłuszcza problemy, z jakimi po dziś dzień zmagają się czarni. Reżyser przede wszystkim przygląda się zjawisku, jakim jest kradzież tożsamości Afroamerykanów i przypisywanie sobie ich zasług przez białych.

Gorący jak południowe powietrze horror ma doskonałą ścieżkę dźwiękową skomponowaną przez niezastąpionego Ludwiga Göranssona, trzymającą poziom obsadę, którą prowadzi Michael B. Jordan, a także zdjęcia, jakich wśród wysokobudżetowych produkcji prosto z Hollywoodu można ze świecą szukać.

2. 28 lat później

logoAlfie Williams i Aaron Taylor-Johnson w filmie „28 lat później”. Fot. materiał prasowy

Danny Boyle im starszy się robi, tym bardziej eksperymentuje. Reżyser kultowego „Trainspotting” połączył siły z Alexem Garlandem, by dać nam film tak szalony, że aż łamiący reguły gry, jakich przestrzegały dotychczas horrory postapokaliptyczne. Historia z serii „coming of age” w obiektywie 20 iPhonów naraz jest technologicznie chaotyczna, a scenariuszowo na wskroś poruszająca.

„28 lat później” dzieli publiczność i nie dziwota. W chaszczach alegorii i ujęć z ręki na sam przód wysuwają się Ralph Fiennes w roli „odwróconego” Kurtza z „Jądra ciemności” i Jodie Comer, która – choć gra schorowaną matkę – ma w sobie dużo z dziecka.

3. Brutalista

logoAdrien Brody w filmie „Brutalista”. Fot. materiał prasowy

„Brutalista” Brady’ego Corbeta to monumentalna epopeja, która pod płaszczykiem historii węgierskiego architekta w powojennej Ameryce kryje przejmującą metaforę losu milionów imigrantów. Prosta, a jednocześnie bezlitosna i pełna symboliki opowieść balansuje między realizmem a oniryzmem, wciągając bez reszty.

Film działa na wszystkie zmysły – potrafi jednocześnie zachwycić, odrzucić, przygnębić i unieść. Zjawiskowe zdjęcia i wybitne aktorstwo robią tu ogromną robotę, a Adrien Brody w tej roli wspina się na absolutny aktorski Mount Everest. Wielkie kino.

4. Steve

logoCillian Murphy w filmie „Steve”. Fot. materiał prasowy

Tim Mielants, reżyser „Drobiazgów takich jak te”, znów obsadził u siebie laureata Oscara za „Oppenheimera”, Cilliana Murphy’ego, tym razem przyglądając się nie pralniom sióstr magdalenek, a chłopcom z domu poprawczego i nauczycielom, których system z góry spisuje na straty.

Chybotliwa kamera niesamowicie współgra z emocjami towarzyszącymi tytułowemu belfrowi i jemu podopiecznemu, Shy’owi, a to wszystko w otwartej, lecz klaustrofobicznej przestrzeni podupadającego poprawczaka. Belgijski filmowiec zdołał stworzyć krótki, ale dobitny komentarz społeczny na miarę brytyjskich kolegów po fachu, którzy w kinie z tego gatunku nie mają sobie równych.

5. Sny o pociągach

logoJoel Edgerton w filmie „Sny o pociągach”. Fot. materiał prasowy

„Sny o pociągach” Clinta Bentleya to czuły, niespieszny i kameralny film o pięknie człowieczeństwa i codzienności. Znakomity (i wciąż potwornie niedoceniany) Joel Edgerton w jednej ze swoich najlepszych ról w karierze wciela się w robotnika, przemierzającego odległe zakątki Północno-Zachodniego Pacyfiku przy pracy przy mostach i wyrębie lasu.

Film mistrzowsko łączy poetycką refleksję nad samotnością, rodziną i wspólnotą pionierów z pieczołowitą, drobiazgową dbałością o szczegóły świata przedstawionego. Melancholijny, subtelny, po prostu piękny.

6. Chainsaw Man – The Movie: Reze Arc

logoKadr z filmu „Chainsaw Man – The Movie: Reze Arc”. Fot. materiał prasowy

Oszałamiająca japońska animacja o dwóch osobach, które w dzieciństwie zamieniono w broń. Film „Chainsaw Man – The Movie: Reze Arc”, który studio MAPPA stworzyło na podstawie 5. i 6. tomu mangi Tatsukiego Fujimoto, owszem, zachwyca stroną wizualną, ale to scenariusz jest jego sercem.

Sceny z Denjim zmieniającym się w tytułowego Człowieka-Piłę, efektowne wybuchy i sekwencje to jedynie pretekst do snucia opowieści o zranionych ludziach, którzy jednoczą się w bólu. Tatsuya Yoshihara wywołuje ekscytację i kręci łezką w oku widza.

7. Jedna bitwa po drugiej

logoChase Infiniti w filmie „Jedna bitwa po drugiej”. Fot. materiał prasowy

„Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona łączy ducha rewolucyjnego radykalizmu minionych dekad z dyskretnym oporem współczesności, trafnie balansując między rozpaczą a nieugiętą determinacją.

Bezbłędny Leonardo DiCaprio jako eksrewolucjonista i ojciec prowadzi nas przez świat pełen autorytarnych zagrożeń, korupcji i brutalnego traktowania imigrantów, a pulsującą energię filmu tworzą także równie genialne kreacje Teyany Taylor, Reginy Hall, Chase Infiniti, Benicia del Toro i Seana Penna.

To polityczny thriller, popisowa sekwencja pościgów, przewrotna satyra i przejmująca opowieść o relacjach ojciec-córka w jednym. Być może nie jeden z najlepszych, ale najlepszy film roku? Myślę, że Oscara ma w kieszeni.

8. Exit 8

logoKazunari Ninomiya w filmie „Exit 8”. Fot. materiał prasowy

Tokijskie metro niczym przestrzeń liminalna. „Exit 8” to adaptacja gry-łamigłówki, która wytyka palcem ludzką obojętność i powiedzenie „nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy”. Genki Kawamura koncentruje swoją uwagę przede wszystkim na krytyce japońskich obyczajów, które w mniejszym lub większym stopniu znajdziemy również na Zachodzie.

Horror psychologiczny z Kazunarim Ninomiyą w roli głównej każe znaleźć nam anomalię w świecie pełnym konformizmu, abyśmy sami stali się anomalią i reagowali, gdy komuś dzieje się krzywda. Kawamura nie odcina się zupełnie od oryginału, prowadząc nas przez zapętlone korytarze stacji Kiyosumi-Shirakawa, które oglądamy z typowej dla gier perspektywy pierwszej osoby.

9. Nasienie świętej figi

logoSetareh Maleki, Mahsa Rostami i Soheila Golestan w filmie „Nasienie świętej figi”. Fot. materiał prasowy

Nakręcone potajemnie w Iranie „Nasienie świętej figi” to film, który boli i nie daje o sobie zapomnieć. Mohammad Rasoulof pokazuje, jak władza korumpuje od środka, zamykając opresyjny system w czterech ścianach pozornie zwykłego domu.

Gdy ojciec zostaje sędzią zatwierdzającym wyroki śmierci, a z domu znika broń, rodzinny dramat zmienia się w thriller polityczny. To kino opowiadające o terrorze nie z dystansu, lecz od środka – mocne, bezkompromisowe i piekielnie aktualne.

10. Flow

logoKadr z filmu „Flow”. Fot. materiał prasowy

Łotewskie „Flow” zgarnęło w tym roku Oscara za najlepszą pełnometrażową animację. Nie miało ani gargantuicznego budżetu, ani disneyowskiej kreski, a udowodniło, że sztuka bez tych elementów też się obroni. To alegoryczna opowieść o dachowcu i biblijnej powodzi, która poprzez brak jakichkolwiek dialogów w scenariuszu od razu otwiera nam furtkę do snucia wszelakich interpretacji.

Bogactwo uniwersalnych motywów – od przynależności, samotności i przetrwania aż po poświęcenie, stratę i transcendencję – zachęca nas do znalezienia we „Flow” takiego sensu, jaki najbardziej nam odpowiada. To, co czujemy, jest odpowiedzią na pytanie: „O czym jest ten film?”.

11. Wojna

logoKit Connor w filmie „Wojna”. Fot. materiał prasowy

Wojna bez muzyki, bohaterów i patosu – 95 minut czystego piekła. Alex Garland i Ray Mendoza, opierając się na prawdziwych wspomnieniach z Ramadi, wrzucają widza w sam środek chaosu: bez genezy, bez komentarza i bez chwili wytchnienia.

Kamera zamknięta z żołnierzami w jednym domu sprawia, że wojny się tu nie ogląda – ją się przeżywa, w huku wystrzałów, krzykach rannych i złowrogiej ciszy między atakami. Zero glamouru, zero nadziei, tylko adrenalina, strach i ból. „Wojna” to jeden z najbardziej przerażająco autentycznych obrazów wojny we współczesnym kinie.

12. Bugonia

logoEmma Stone w filmie „Bugonia”. Fot. materiał prasowy

Po „Biednych istotach” i „Rodzajach życzliwości” Yorgos Lanthimos zabrał się za remake południowokoreańskiego filmu „Jigureul jikyeora” Joon-hwana Janga z 2003 roku. „Bugonia” to satyra o grubych rybach, fanatykach teorii spiskowych z foliowymi czapeczkami na głowie i nieznanym zagrożeniu, która rozumie, skąd bierze się społeczny antagonizm i jak ogromna jest przepaść między klasą robotniczą a miliarderami.

Wybitna czarna komedia greckiego reżysera – z Emmą Stone i Jessem Plemonsem na pokładzie – pokazuje, jak malutki we wszechświecie potrafi być człowiek, zwłaszcza ten przeświadczony o własnej wielkości i bezkonkurencyjności.

13. Żywy czy martwy: Film z serii „Na noże”

logoFot. Netflix

Rian Johnson wraca do świata „Na noże” i robi to w najlepszym możliwym stylu. „Żywy czy martwy” to najdojrzalsza i najbardziej przemyślana odsłona serii: klasyczny, misternie skonstruowany kryminał, który pod płaszczykiem gatunkowej zabawy podejmuje zaskakująco poważne tematy wiary, winy i odkupienia. Agatha Christie, ale w nowoczesnym wydaniu – z humorem, błyskotliwością, ironią i całą garścią celnych obserwacji społecznych.

Obsada nie zawodzi. Daniel Craig przepysznie bawi się swoją rolą, Josh Brolin daje popis dystansu i autoironii, a Glenn Close jest – jak zawsze – klasą samą w sobie. Prawdziwym sercem filmu pozostaje jednak wyśmienity Josh O’Connor jako rozdarty wewnętrznie bokser, który znalazł schronienie w kapłaństwie.

A sama intryga? Johnson daje nam najbardziej skomplikowaną zagadkę morderstwa w serii, ale „Żywy czy martwy: Film z serii 'Na noże'” udowadnia, że ta formuła nie tylko się nie wyczerpała, ale właśnie osiągnęła szczyt formy.

14. Superman

logoDavid Corenswet w filmie „Superman”. Fot. materiał prasowy

„Superman” w reżyserii Jamesa Gunna nie ocieka tak patosem, jak wersja Zacka Snydera. David Corenswet jest heroicznym Clarkiem Kentem, który niekoniecznie rozumie społeczno-polityczne zasady, jakimi kierują się Ziemianie. Zło zwalcza dobrem, a gdy tłucze przywódcę autorytarnego kraju, nie widzi w tym większego problemu. Jest z kosmosu, dosłownie i w przenośni.

Film otwierający nową, srebrną erę DCU zapewnia czystą rozrywkę, ale nie zapomina o tym, by w natłoku epickich bijatyk coś sobą jednak reprezentować. Gunn komentuje amerykańską rzeczywistość, przedstawiając klasyczną historię imigranta, za to z nadnaturalnym skrętem.

15. K-popowe łowczynie demonów

logoKadr z filmu „K-popowe łowczynie demonów”. Fot. materiał prasowy

„K-popowe łowczynie demonów” to pozornie cukierkowy musical animowany, który zaskakująco szybko zamienia się w jedną z najbardziej energetycznych i pomysłowych filmowych przygód 2025 roku. Historia tria Huntrix, ratującego świat przed demonicznym boysbandem za pomocą wokalu i popowych hymnów, w lekki, ale inteligentny sposób łączy koreański folklor z nowoczesną kulturą K-popu.

Przebojowa ścieżka dźwiękowa (tak, „Golden” trafiło do mojego Spotify Wrapped 2025) oraz wyraźny, autorski ton Maggie Kang i Chrisa Appelhansa składają się na film dla wszystkich – niezależnie od wieku – który nie tylko podbił Netfliksa i popkulturę, ale naprawdę na to zasłużył. To dowód, że odwaga artystyczna i wiara w projekt wciąż potrafią wygrać z algorytmem.