Bohaterem serialu jest Sebastian Keller (w tej roli Stanisław Linowski). Postać autentyczna. W latach 90. Keller dołączył do grupy ludzi, której przewodził niejaki Bogdan Kacmajor. Wtedy jeszcze nie wiedział, czym jest sekta. Traumatyczne doświadczenia z tego okresu opisał w głośnej książce „Niebo. Pięć lat w sekcie”, która stała się inspiracją dla scenariusza Jakuba Korolczuka i producji „Niebo. Rok w piekle” w reżyserii Bartosza Blaschke.
Tomasz Kot dla WP: „Mieliśmy poczucie, że do niczego się nie nadajemy, wszystko pada, królują krętacze”
W serialu obserwujemy, jak młody mężczyzna wpada w sidła charyzmatycznego guru i coraz głębiej grzęźnie w bagnie sekty. Początkowo przyjazne środowisko zaczyna przejmować kontrolę nad jego życiem. Jest „odcinany” od kontaktu z najbliższymi, wmawia mu się, że odpowiedzialność za jego niepowodzenia życiowe ponosi matka, a „natchnione” pomysły przewodnika życiowego stają się dla Sebastiana coraz bardziej destrukcyjne.
Kluczem do sukcesu było obsadzenie Tomasza Kota w roli guru (nazywanego w serialu Piotrem). Stworzona przez niego postać nie jest jednoznaczna. Jest charyzmatyczna, a zarazem swojska. Szalona, zdaje się głęboko wierząca w mądrości, które głosi. Tak na marginesie, oglądając „Niebo. Rok w piekle” nie sposób zrozumieć, jak Tomasz Kot w nowej ekranizacji książki Jana Brzechwy mógł stworzyć stworzyć tak nieciekawą, pozbawioną charyzmy postać pana Kleksa.
Choć od czasu, gdy Sebastian Keller trafił do sekty minęły ponad trzy dekady, to historia pozostaje aktualna. „Dzisiejsze sekty raczej skupiają się nie wokół czytania Biblii, ale wokół kursów samorozwoju. A guru nie nazywa się prorokiem, ale coachem. W internecie mnóstwo jest też pseudolekarzy i znachorów, którzy podważają autorytety naukowe po to, by wciskać ludziom za bezcen swoje kursy i preparaty do uzdrawiania” – czytamy w recenzji Karoliny Stankiewicz.
„Niebo. Rok w piekle” od czterech dni jest numerem jeden na platformie HBO Max w naszym kraju. Ale Polska produkcja podbija także rynki zewnętrzne. W dniu premiery wskoczyła do pierwszej piątki światowej listy przebojów. Największą popularnością cieszy się m.in. w Islandii (2. miejsce do 4 dni) oraz w Hiszpanii (4. miejsce).