
Od kilku dni podsumowujemy dla was mijający rok 2025. Mogliście już przeczytać ranking 10 najchętniej czytanych recenzji filmowych, a także podsumowanie w kulturze i sztuce. Teraz bierzemy na tapet rozrywkową stronę Trójmiasta, a dokładnie koncerty. Które okazały się najpopularniejsze i na których bawiliście się najlepiej? Przedstawiamy nasz top 10.
W mijającym roku mogliśmy się bawić niewątpliwie na niejednym niezapomnianym koncercie. Trójmiasto odwiedziło wiele gwiazd oraz popularnych artystów, jak i mniej znanych, ale ciekawych osobowości scenicznych.
Zapowiadaliśmy na początku roku, które koncerty są najbardziej wyczekiwane w 2025 roku. I na pewno część z nich spełniła te oczekiwania i okazała się wydarzeniami roku.
Były to koncerty małe i duże, kameralne i klubowe, halowe lub plenerowe, dla kilkudziesięciu, kilkuset albo nawet kilkudziesięciu tysięcy widzów – różne w rozmachu i dla różnorodnej widowni, a także rozmaite muzycznie i gatunkowo.
Oczywiście nie można zapomnieć także o festiwalach muzycznych, bo ich również odbyło się mnóstwo. Jednak nie będziemy się tutaj na nich skupiać, bo z samego Open`era można byłoby ułożyć tę listę.
Które koncerty przyciągnęły tłumy, na których bawiliście się najlepiej, z których najchętniej czytaliście nasze relacje? Oto one.
W tym roku Stary Maneż zorganizował całe mnóstwo udanych i świetnych koncertów. Jednym z nich był koncert legendy elektroniki – Kruder & Dorfmeister.
– Wieczór z „K&D Sessions” był widowiskiem. Spektaklem, w którym nie trzeba było wiele słów – nić porozumienia między muzykami a fanami inicjowała muzyka. Miała przestrzeń, by bezkompromisowo wybrzmieć. A wszyscy, którzy znaleźli się w Starym Maneżu, przestrzeń, by nie tylko przenieść się w czasie, ale przekonać się, że „sesje” Austriaków nie mają daty ważności – niezmiennie porywają. Taki wieczór można było nagrodzić tylko owacjami na stojąco – pisała Urszula Korąkiewicz.
Pozwólcie, że wyjątkiem od reguły, by nie prezentować festiwalowych koncertów, będzie ten jeden. Acid Drinkers podczas tegorocznej Rockowizny. Po 26 latach zespół powrócił na scenę w pierwotnym składzie: basista i wokalista Tomasz „Titus” Pukacki, gitarzyści: Dariusz „Popcorn” Popowicz i Robert „Litza” Friedrich oraz perkusista Maciej „Ślimak”.
– Powiedzieć, że poznański zespół dał dobry koncert, to jakby nic nie powiedzieć. Chyba wszyscy czekali na występ Titusa i ekipy, bo pod sceną zrobiło się naprawdę tłoczno (wcześniej mimo dużej publiki można było poruszać się raczej swobodnie). I mimo że dotychczasowe zespoły dawały naprawdę dobre występy, to Acidzi wymietli i udowodnili, że są w znakomitej formie, co dobrze wróży ich trasie Return Of The Varran, w jaką planują ruszyć jesienią. To był ogień, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Publika szalała, tańczyła pogo, śpiewała kawałki razem z zespołem, to była prawdziwa muzyczna ekstaza – pisałam w relacji z tego koncertu.

Wielki powrót Acid Drinkers i supershow Nocnego Kochanka. Udana Rockowizna 2025 za nami
A jeśli mowa o powrotach i o muzyce metalowej, to nie mogłoby w tym zestawieniu zabraknąć grupy Dream Theater, jednego z najważniejszych zespołów w historii metalu progresywnego, który wystąpił w miejscu nieoczywistym – w sopockiej Operze Leśnej, która okazała się strzałem w dziesiątkę.
– Dream Theater w poniedziałek zagrał koncert intensywny, technicznie imponujący i skierowany do obeznanego z tematem słuchacza. Wrócił Mike Portnoy, zagrała stara gwardia, a publiczność dopisała. Natomiast Opera Leśna pokazała, że nie musi kojarzyć się głównie z lekkimi festiwalami. W poniedziałek, 23 czerwca, udźwignęła ciężar jednego z najważniejszych, ale też najbardziej wymagających koncertów tego sezonu – pisała Alicja Olkowska.

Powrót gigantów. Imponujący koncert Dream Theater w Operze Leśnej
Dwa duże halowe koncerty i dwa widowiska skierowane do młodych: Mata i Bambi ściągnęli do Ergo Areny tłumy. Każdy nastolatek chciał tam być.
– Już teraz można powiedzieć, że Mata Tour 2040 to jedno z najbardziej widowiskowych wydarzeń tego roku w Trójmieście. (…) Całość była bardziej spektaklem niż klasycznym koncertem: efekty holograficzne, dynamiczne wizualizacje i futurystyczna choreografia budowały całą atmosferę. (…) Energia na trybunach była ogromna – momentami trudno było stwierdzić, czy to raper prowadzi fanów, czy może to tłum napędza jego – pisała Magda Mielke.

Kolejki młodych w foliach termicznych przed koncertem Maty
– Piątkowy koncert w Ergo Arenie spełnił oczekiwania fanów młodej gwiazdy. Był starannie przygotowanym widowiskiem, wraz z niespodziankami w postaci znanych raperów, wizualizacjami i tancerzami. Organizatorzy zadbali, by publiczność dostała to, po co przyszła: nieskrępowaną zabawę i muzykę, która bije rekordy popularności – pisała Alicja Olkowska.

Ergo Arena drżała w posadach. 10 tys. widzów na koncercie Bambi
Tym razem dwa proste, a przy tym mocne klubowe koncerty – i dwie hip-hopowe propozycje sprzed lat. Paktofonika zagrała po 25 latach w gdańskim klubie B90, a Liroy w gdyńskim klubie Podwórko.art.
– Trzeba też przyznać, że Fokus (rocznik 1980) i Rahim (rocznik 1978), dziś już nie chłopaki z blokowiska, tylko jednak panowie po 40., są w świetnej formie i dawali cały czas radę utrzymać tempo oraz temperaturę koncertu na bardzo dużych obrotach i na wysokich amplitudach. Energia tego duetu niosła się na cały klub, a publika nie pozostawała dłużna, skacząc pod sceną i śpiewając z nimi. To był naprawdę dobry występ – pisałam o tym koncercie.

25 lat minęło jak jeden dzień. Paktofonika rozsadziła energią B90
– Muzycy nie silili się na efekciarskie chwyty: nie było wizualizacji (na ekranie leciał zapętlony krótki teledysk), nie było laserów, dymu czy autotune’a, ale nie miało to znaczenia, bo byłyby to tylko niepotrzebne, wręcz kradnące uwagę ozdobniki, które i tak niczego by nie wniosły. Tu liczył się przekaz: surowy, uliczny, bezkompromisowy. (…) Koncert „Liroy 30l” był nie tylko hołdem dla trzydziestu lat autentycznego rapu, ale również dowodem, że Liroy dalej konsekwentnie podąża własną drogą, nie szukając kompromisów i taniego poklasku – pisała Alicja Olkowska.

Ogień na koncercie Liroya. Gra tak, jakby nadal był 1995 r.
Mimo że koncert ten zostawił sporo niedosytu i podzielił publiczność na zachwyconych i zniesmaczonych, to niewątpliwie był jednym z najważniejszych muzycznych wydarzeń roku. Pozwolił nam również obcować z jedną z najważniejszych artystek wszech czasów.
– Koncert, choć dość krótki, dał nam możliwość obcowania z jedną z największych gwiazd muzyki wszech czasów. A sama Bonnie Tyler pokazała, że jest w świetnej formie fizycznej, jak na 74-latkę, i wciąż nie brak jej charyzmy – pisałam w relacji.

Ikona muzyki lat 80. – Bonnie Tyler – wystąpiła w Ergo Arenie
Występ Roda Stewarta w Ergo Arenie zgromadził 10 tys. fanów, serwując publiczności muzyczny maraton naszpikowany przebojami.
– We wtorek w Ergo Arenie wyraźnie przeważali dojrzali fani, którzy z Rodem Stewartem dorastali i dla których jego koncert był sentymentalną podróżą w przeszłość. Jednak to muzyka, która nie zna metryki – na widowni nie brakowało też młodszych słuchaczy, a sam artysta dał do zrozumienia, że wciąż nie powiedział ostatniego słowa i nie zamierza prędko schodzić ze sceny – pisała Alicja Olkowska.

Kapitan Rod Stewart wciąż na fali. 10 tys. fanów na koncercie w Ergo Arenie
Dwa tak samo dobre koncerty i choć zupełnie inne, to w wielu miejscach podobne. Mogliśmy usłyszeć częściowo te same piosenki w dwóch różnych wykonaniach. Smokie dało koncert hitów, a Norman udowodnił, że z nowym zespołem też daje radę.
– To był naprawdę dobry występ i udany wieczór. Chyba przyzna to każdy, kto brał udział we wczorajszym koncercie. Gitary, w tym gitara akustyczna, klawisze, perkusja – tyle trzeba, by zagrać dobrego rocka. Choć w brzmienie Smokie wkrada się country i pop, to wciąż pozostają jedną z najważniejszych, wiecznie żywą legendą rocka – pisałam w relacji z koncertu Smokie.

To był prawdziwy koncert życzeń. Zespół Smokie wystąpił w Ergo Arenie
– Gdy w marcu w Ergo Arenie wystąpił zespół Smokie, wielu naszych czytelników narzekało, że to już nie to samo. Że bez Chrisa Normana nie ma już Smokie. Na tamtym koncercie przekonałam się, że absolutnie nie jest to prawdą. Smokie gra i radzi sobie świetnie. I może to nie jest to samo, ale czy to ważne? Podobnie jeśli chodzi o Normana – Chris radzi sobie bez Smokie równie dobrze. Jego solowe dokonania są ciekawe. Może nie porywają jak dawne przeboje, ale umówmy się – nic nie pobije tamtych hitów sprzed lat – pisałam w drugiej relacji.

Chris Norman w Ergo Arenie: bez Smokie, ale z pełną mocą
Pierwszy – fenomenalny, drugi – bez precedensu. Tak ocenialiśmy te dwa różnorodne wydarzenia artystyczne.
– W kontrze do artystów, którzy zaczynają swoje programy spokojnie i stopniują napięcie aż do wybuchowej wręcz kulminacji, Erykah Badu rozpoczęła spektakularnie, a pod koniec znacznie zwolniła. W finale była tak subtelna, że doprowadziła do totalnego wygaszenia koncertu, dając fanom wyraźny znak, że to, co miało się wydarzyć, w pełni się dopełniło. Było to tak naturalne, że publiczność nawet nie prosiła o bis. Po gromkich owacjach, którymi publiczność podziękowała artystce, udała się do wyjścia – oceniła występ Badu w Polsat Plus Arenie Gdynia Ewa Palińska.

Jeden wieczór, tysiące emocji: Erykah Badu zachwyciła publiczność w Gdyni
– Wszystko to robiło wrażenie, wielokrotnie zaskakiwało i wzbudzało aplauz publiczności, było niemal grą w zgadywanie hitu „po jednej nutce”, ale ja… poczułam niedosyt: niestety żaden z tych słynnych utworów nie miał szansy wybrzmieć w całości, opowiedzieć swojej historii od początku do końca. To był muzyczny rollercoaster, efektowny, ale niedający chwili na złapanie oddechu. Za to autorska twórczość Jimka – jego kompozycje filmowe i symfoniczne – brzmiała jak z hollywoodzkiej superprodukcji. Bogata, pełna dramaturgii, dopracowana. To właśnie w tych fragmentach było słychać skalę talentu Dębskiego i jego zdolność do budowania napięcia za pomocą orkiestry. Coś wspaniałego – pisała Alicja Olkowska.

Jimek z imponującą orkiestrą w Ergo Arenie. Koncert bez precedensu
Dwa pierwsze miejsca należą do legend rocka, bo tylko gwiazdy takiego formatu są w stanie łączyć pokolenia i dostarczyć widzom maksymalny wachlarz emocji – od wzruszeń przez refleksję, a na ekstatycznej zabawie skończywszy. Widowiska te były dopracowane zarówno artystycznie, jak i wizualnie oraz ściągnęły do Ergo Areny tłumy fanów w różnym wieku.
– Mocne riffy gitar, niesamowita oprawa świetlna i nietuzinkowe wizualizacje oraz efekty sceniczne, jak ogromna ruchoma figura skorpiona, która pojawiła się w pewnym momencie nad sceną, sprawiły, że koncert był wielką ucztą nie tylko muzyczną, ale i wizualną. (…) Zespół przypomniał, że trzy gitary i perkusja wystarczą, aby zaprezentować kawał dobrego klasycznego rocka. Bez elektroniki, bez klawiszy, bez dodatków. Rock w czystej postaci, jakiego już nikt nie gra i jakiego już nie ma. Muzycy na scenie radzili sobie świetnie – pisałam po koncercie Scorpions.

Pokój, miłość i rock&roll. Scorpionsi kolejny raz dali czadu
Miejsce pierwsze nie mogło być inne, bo zachwyt nad tym koncertem wyrażaliśmy wszyscy zgodnie – młodsi i starsi, widzowie i krytycy. Mocny, gitarowy, energetyczny koncert – petarda, który uznałam za jeden z najlepszych koncertów w Trójmieście w mijającym roku, co również podzielali nasi czytelnicy w swoich komentarzach pod artykułem.
– Bryan Adams to artysta słynący z najbardziej niezwykłych występów, więc można się było spodziewać ciekawego show. Jednak to, co on robi na żywo, przechodzi wszelkie oczekiwania. Przede wszystkim ten 66-latek skacze i biega z gitarą po scenie, jak gdyby miał co najmniej 20 lat mniej. Jego kondycja fizyczna może zdumiewać, zwłaszcza że zagrał dwugodzinny koncert bez żadnego zejścia ze sceny. Podobnie jeśli chodzi o jego charakterystyczny, mocny głos (tenor rockowy), chropowaty, pełen energii i emocji – wciąż brzmi potężnie, a artysta nie uciekał do żadnych sztuczek, by nie wyśpiewać najtrudniejszych partii. Wręcz przeciwnie, śpiewał wszystko do ostatniej nuty, oczywiście często z publicznością, która znała każdy utwór i bawiła się przednio, szalejąc pod sceną i na sektorach. (…) Wszystko to sprawiło, że koncert Bryana Adamsa śmiało można uznać za jeden z najlepszych koncertów w Trójmieście w mijającym roku. O ile nie najlepszy – pisałam.

Bryan Adams zagrał w najlepszym rockowym stylu w Ergo Arenie