Wychowanek Polonii Bydgoszcz jazdę na żużlu (podpisał kontrakt warszawski ze Śląskiem Świętochłowice) łączy z pracą zawodową i komentowaniem spotkań w Canal+. Nic tutaj się nie zmieni. 26-latek nadal będzie kontynuował współpracę z telewizją. Pojawił się na antenie nawet w środę podczas publikacji terminarza PGE Ekstraligi 2026.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Orwat już jako junior potrafił błyszczeć ciekawymi wywiadami. Umiejętność opowiadania o żużlu przez zawodnika zauważyli przedstawiciele stacji Canal+. — Wszystko zaczęło się od moich marcowych pierwszych treningów w Dubaju (w listopadzie wystartował w Pucharze Świata Rajdów Baja w Dubaju na motocyklu dakarowym — dop. red.). Był tam Tomek Dryła. Dopiero po czasie rozkminiłem, że już wtedy dostałem takie pierwsze luźne zapytanie w tej sprawie — opowiada nam żużlowiec.

Żużel. Tomasz Orwat na początku nie był przekonany do pracy w telewizji!

— Szczerze? Generalnie odrzucałem od siebie ten pomysł, specjalnie nie chciałem o tym rozmawiać. Po powrocie do Polski Tomek zadzwonił, mówił, żebym dał sobie szansę, komentując, chociaż dwa lub trzy mecze. Na początku średnio byłem nastawiony, nie czułem, że się w tym odnajdę. Chyba po trzecim skomentowanym przeze mnie meczu w Łodzi, gdzie stanowisko komentatorskie jest dość komfortowe, zacząłem się w miarę dobrze i swobodnie czuć — dodaje.

Nowy zawodnik Śląska Świętochłowice nie ukrywa, że był to moment zwrotny w jego komentatorskiej przygodzie. — Później spokój zacząłem przenosić na stadiony, gdzie praca komentatora jest trochę trudniejsza, np. w Ostrowie czy Gorzowie. Tam jest naprawdę bardzo głośno, z komentatorskiego stanowiska praktycznie nie słychać własnych myśli. Wykonanie zadań jest tam bardziej wymagające niż na innych stadionach. Z czasem zaczęło mi się podobać, zwłaszcza kiedy trema była mniejsza — przyznaje Orwat.

Nasz rozmówca nie był całkowitym świeżakiem na stanowisku komentatorskim. Skomentował jeden mecz w Motowizji. — Był to występ z przypadku. Miałem kontrakt w Kolejarzu Opole. Przyjechałem na mecz Kolejarza z PSŻ-em Poznań, bo było duże ryzyko, że Jacob Thorssell nie zdąży na zawody. Miałem być w gotowości. Niestety, Szwed zdążył, a ja zostałem poproszony o skomentowanie spotkania. Chciałem już jechać do domu, lecz Krzysztof Bas przekonał mnie, żeby nie robić lipy, tylko zostać i poopowiadać w telewizji — mówi wychowanek Polonii Bydgoszcz.

Praca w roli komentatora i eksperta wiąże się z ocenami wystawianymi przez kibiców. — Czasami dochodzą do mnie bardzo miłe komentarze. Jest mniej negatywnych niż w czasach, kiedy regularnie startowałem. W sumie teraz krytycznych wiadomości było mało, de facto najczęściej pisali kibice kibicujący akurat przegranej drużynie. Staram się nie być stronniczy, nie mam swoich ulubionych zespołów — ani w PGE Ekstralidze, ani w Metalkas 2. Ekstralidze. Kibice pisali bezpośrednio do mnie, ktoś też zaczepił mnie na mieście. Wszystko odbywało się w miłej i fajnej atmosferze. Cieszę się, że trafiłem do Canal+. Mega pozytywna ekipa, bardzo pomocni ludzie — kończy.