Myśliwy, który w połowie sierpnia zastrzelił człowieka podczas polowania, miał przebywać w areszcie do co najmniej 16 lutego 2026 r. Sąd Apelacyjny w Lublinie zmienił jednak decyzję w sprawie Sławomira A.

— Sąd zastrzegł, że środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania zostanie zmieniony w przypadku wpłacenia poręczenia majątkowego w wysokości miliona złotych — poinformowała w rozmowie z serwisem Wspólnota Lubartowska rzeczniczka sądu Barbara du Chateau.

Decyzja zapadła 15 grudnia, a 17 grudnia ojciec myśliwego, założyciel Zakładów Mięsnych Dobrosławów k. Puław Henryk A., osobiście wpłacił milionowe poręcznie majątkowe — ustaliła „Gazeta Wyborcza”.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Kiedy Sławomir A. wyszedł na wolność?

Kto wpłacił kaucję za Sławomira A.?

Jakie ograniczenia ma Sławomir A. po wyjściu na wolność?

Co się wydarzyło podczas polowania, w którym zastrzelono człowieka?

Sławomir A. zastrzelił człowieka. Myśliwy wyszedł na wolność

Sławomir A. został objęty dozorem policyjnym — trzy razy w tygodniu musi stawiać się na komendzie i ma zakaz opuszczania kraju. Nie może też kontaktować się z dwoma innymi myśliwymi, z którymi był na polowaniu.

— Nie ma to postępowanie już tak intensywnego charakteru, jak na początku, więc stosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania nie jest niezbędne. […] Są tu do pozyskania opinie specjalistyczne, na które podejrzany nie może mieć wpływu — opisała rzeczniczka sądu, cytowana przez „GW”.

Tragedia na polowaniu. Myśliwy usłyszał zarzut zabójstwa.

Prokuratura postawiła wcześniej Sławomirowi A. zarzut umyślnego zabójstwa. 40-letni Sławomir A. przyznał się do oddania strzału.

— Na chwilę obecną absolutnie nie zmieniamy treści zarzutów, które jeszcze w sierpniu usłyszał Sławomir A. — opisał w rozmowie z „Wyborczą” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marek Zych.

— Do tragicznego śmiertelnego postrzelenia doszło w nocy z naruszeniem przepisów prawa łowieckiego — dodał prokurator.

Mężczyzna zastrzelony przez myśliwych koło swojego domu

Do tragedii doszło w nocy z 16 na 17 sierpni br. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że trzej myśliwi uczestniczyli w polowaniu w miejscowości Młyniska w gminie Miechów (woj. lubelskie). Rozstawili się na polu kukurydzy należącym do jednego z nich, bo w tym miejscu zlokalizowali dzika.

W pewnym momencie Sławomir M. strzelił do pana Andrzeja, czekającego przy furtce do domu na powrót dzieci znad jeziora. Pocisk trafił w płuco ofiary, która wykrwawiła się bardzo szybko.

Jak dowiedziała się wcześniej „Gazeta Wyborcza” w tragicznym polowaniu brał udział także 12-letni syn Sławomira A., który miał zostać zabrany przez matkę z miejsca zdarzenia jeszcze przed przyjazdem służb. Rzuca to nowe światło na możliwe scenariusze tej tragedii.