Upadłość BGI nie oznacza, że Sopot Centrum przestanie funkcjonować. Na razie obiektem zarządzać będzie syndyk.

Sąd ogłosił upadłość Bałtyckiej Grupy Inwestycyjnej, czyli spółki, która wybudowała budynek sopockiego dworca, a przez ostatnie 9 lat zarządzała całym Sopot Centrum. Obecnie obiektem zarządza już syndyk, z którym miasto podpisało nową umowę na funkcjonowanie w budynku Sopoteki. Umowa ta jest o 13 proc. niższa od poprzedniej.

Sąd ogłosił upadłość, syndyk już działa
O problemach spółki zarządzającej Sopot Centrum, czyli kompleksem, w skład którego wchodzi większa część sopockiego dworca, pisaliśmy na początku grudnia. Już wtedy upadłość BGI była niemal przesądzona, bo pojawiło się kilka różnych wniosków o ogłoszenie jej upadłości.

I taki scenariusz rzeczywiście się spełnił. Kilka dni temu sąd oficjalnie ogłosił upadłość firmy i wyznaczył syndyka, który zajmie się zabezpieczeniem majątku spółki i roszczeniami jej wierzycieli.

Ogłoszenie upadłości spółki BGI nie oznacza jednak, iż budynki kompleksu dworcowego nie będą nadal funkcjonować. Wręcz przeciwnie. Dotychczasowy zarządca przymusowy, a obecnie syndyk, zajmuje się komercjalizacją obiektu.

Wynikiem tego jest podpisanie nowej umowy z miastem na funkcjonowanie w budynku dworca Sopoteki, czyli siedziby sopockiej biblioteki.

Nowa umowa na lokal dla Sopoteki

Przez ostatnich 9 lat Sopot płacił spółce BGI ponad 900 tys. zł czynszu rocznie za lokal na piętrze dworca, gdzie znajduje się Sopoteka. Teraz płacić będzie mniej.

– Od nowego roku stawka czynszu będzie niższa o blisko 13 proc. w stosunku do dotychczasowej. Nie będzie już także opłat związanych z dostosowaniem przestrzeni do potrzeb mediateki – poinformowała nas Izabela Heidrich, rzeczniczka sopockiego magistratu.

Co więcej, miasto będzie też starać się odzyskać dodatkowe pieniądze.

– Po ogłoszeniu przez sąd upadłości spółki BGI, otwiera się dla nas możliwość odzyskania tych zobowiązań, z których w ostatnich latach spółka się nie wywiązywała. Będziemy dochodzić naszych roszczeń, np. z tytułu zaległości podatkowych, takich jak podatek od nieruchomości. Obecnie jesteśmy na etapie kompletowania dokumentów niezbędnych do zgłoszenia wierzytelności gminy – mówi nam Michał Banacki, wiceprezydent Sopotu.
Urzędnicy nie precyzują przy tym, o jaką kwotę chodzi.

Inwestycja 100 mln zł, upadłość 9 lat później

Przypomnijmy, sopocki dworzec i jego otoczenie zostały przebudowane w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Koszt inwestycji zakończonej w 2016 roku miał się zamknąć kwotą ok. 100 mln zł. Pieniądze wykładał partner prywatny, którym była Bałtycka Grupa Inwestycyjna. Poza wkładem własnym spółka posiłkowała się kredytami – m.in. 42 mln zł z unijnego funduszu Jessica.

Firma miała spłacać to zobowiązanie przez 15 lat. Jej zysk miał zaś pochodzić z zarządzania całym kompleksem, czyli Sopot Centrum.

I o ile od samego początku większość lokali na parterze budynku została zagospodarowana, to już te znajdujące się na wyższych kondygnacjach obiektu świeciły pustkami. Nie licząc oczywiście wspomnianej już siedziby Sopoteki.

To prawdopodobnie z powodu braków w zagospodarowaniu spółka zaczęła popadać w nawarstwiające się długi, czego skutkiem był pierwszy wniosek o upadłość, który złożono jeszcze w 2022 roku. Wtedy jednak sąd upadłości nie ogłosił, wyznaczył tylko tymczasowego nadzorcę sądowego spółki.

Jesienią tego roku problemy zaczęły się ponownie nawarstwiać, czego skutkiem było m.in. wyłączenie w budynku ogrzewania.