Przypomnijmy, że do tragicznego wypadku doszło w sobotę, 11 listopada 2023 r. w miejscowości Wymysłów (woj. mazowieckie) na trasie S8.

Kierowca jadący w kierunku Katowic stracił panowanie nad pojazdem, przebił barierki i zderzył się z samochodami jadącymi w przeciwległym kierunku. Siła zderzenia była tak wielka, że do wydobycia dwóch poszkodowanych osób z wraków samochodów potrzebne było użycie narzędzi hydraulicznych.

Mimo szybkiej interwencji dwóch śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz kilku zespołów karetek pogotowia nie udało się uratować 10-letniej dziewczynki, która razem z całą rodziną podróżowała w jednym z samochodów. W sumie sześć osób z poważnymi złamaniami trafiło do szpitali.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jaki wyrok otrzymał reżyser Krzysztof Ł.?

Kiedy doszło do wypadku samochodowego?

Jakie były skutki wypadku dla rodziny Hani?

Czy Krzysztof Ł. ma prawo do apelacji?

Spowodował śmiertelny wypadek. Znany reżyser skazany przez sąd

Jak ujawniliśmy pół roku temu w Onecie, sprawcą wypadku był znany reżyser Krzysztof Ł. Mężczyzna już w ubiegłym roku usłyszał zarzuty z art. 177 Kodeksu karnego, który dotyczy spowodowania wypadku komunikacyjnego.

Po wielomiesięcznym procesie w sprawie zapadł wyrok. Onet dotarł do jego uzasadnienia.

Sąd Rejonowy w Żyrardowie stwierdził, że Ł. jest winny zarzucanych mu czynów. Mężczyzna usłyszał wyrok trzech lat pozbawienia wolności oraz pięcioletniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

Musi także wypłacić nawiązki finansowe rodzinom, które ucierpiały w wypadku oraz kwotę 10 tys. złotych na rzecz Skarbu Państwa.

Wyrok nie jest prawomocny. Skazanemu przysługuje teraz prawo do odwołania się do wyższej instancji.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Znany reżyser skazany przez sąd. „Za nami kolejne święta bez naszej Hani”

— Wyrok dla sprawcy jest odzwierciedleniem jego zachowania i traktowania ludzi. Oskarżony na pierwszej rozprawie, kiedy zeznał „że zasłabł i nic nie pamięta”. Szacunek do całej tej sprawy i krzywda, jaką nam wyrządził, to słuszny wyrok — komentuje w rozmowie z Onetem pani Emilia, mama dziewczynki, która nie przeżyła tragicznego wypadku.

Kobieta mówi nam, że rodziny, które ucierpiały w wypadku nigdy nie zostały przeproszone przez sprawcę.

Krzysztof Ł. nigdy nie miał odwagi na żaden gest skruchy, wyciągnięcia ręki na przeprosiny. Natomiast walczył z nami, sądem i pewnie będzie składał apelację od wyroku. Jego obrońca podważał wszystkie dowody biegłych, składał kolejne wnioski o ekspertyzy. Sędzia powiedział jasno: liny zachowały się odpowiednio. Pan jechał z włączonym tempomatem, który wskazał 132 km/godz. Nawet sąd zwrócił uwagę, że skazany brał leki, po których nie powinien nie wyruszać o tej porze roku w taką długą drogę…

— rozkłada bezradnie ręce.

Nasza rozmówczyni przyjęła wyrok z satysfakcją, ale mówi, że to i tak nie przywróci jej dziecka.

Dla niego to trzy lata więzienia, a dla naszej rodziny to dożywocie bez córki. Moje pozostałe dzieci przyjmują leki na spanie, bo cały czas mają ten wypadek przed oczami. Ja nadal nie potrafię być tą uśmiechniętą mamą, jaką byłam kiedyś. Za nami kolejne święta bez naszej Hani, bez jej uśmiechu, wspólnego śpiewania kolęd, które ona uwielbiała, czy jasełek. To wszystko nam zabrano. Najbardziej boli mnie, gdy widzę jej klasę gdzieś na spacerze i mojej córki już tam nie ma

— dodaje pani Emilia.

Skontaktowaliśmy się z pełnomocnikiem Krzysztofa Ł. z pytaniem, czy strona złożyła już apelację od wyroku. Adwokat Piotr Kopcewicz wytłumaczył, że nie jest uprawniony, by przekazywać takie informacje prasie.

Krótko po postawieniu zarzutów adw. Kopcewicz mówił nam: — Mój klient nie zajmie innego stanowiska w tej sprawie jak tylko w toku postępowania sądowego.

Tragiczny wypadek na S8. Reżyser usłyszał zarzuty

Śledczy zarzucili mu, że prowadząc pojazd marki Toyota, przekroczył dozwoloną prędkość, nie dostosował jej do panujących warunków oraz stracił panowanie nad pojazdem. Samochód, który miał poruszać się z prędkością ponad 120 km na godz., zjechał na pas zieleni, a następnie przebił bariery i znalazł się na jezdni przeznaczonej do ruchu w kierunku przeciwnym. Tam zderzył się z citroenem.

Zaraz po tym doszło do karambolu. W toyotę uderzył pojazd Audi Q7, którego kierujący mimo rozpoczęcia hamowania awaryjnego, nie mógł uniknąć wypadku. Następnie Audi Q7 zostało uderzone przez jadący za nim prawym pasem ruchu Audi A4.

Jak dowiaduje się Onet, 16 kwietnia 2024 r. Krzysztof Ł. otrzymał nakaz powstrzymywania się od prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz zakaz opuszczania kraju. Z kolei 29 listopada 2024 r. śledczy skierowali przeciwko niemu akt oskarżenia. Mężczyzna usłyszał zarzuty m.in. z art. 177 Kodeksu karnego, który dotyczy spowodowania wypadku komunikacyjnego.

Według naszych ustaleń, w toku prokuratorskiego postępowania sprawca nie przyznał się do winy.

Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: szymon.piegza@redakcjaonet.pl

Czytaj inne artykuły tego autora tutaj.