
Od kilku dni podsumowujemy mijający rok. Mogliście już przeczytać nasze filmowe podsumowanie roku 2025, najchętniej czytane artykuły rozrywkowe, o kulturze i sztuce w Trójmieście w 2025 r. oraz TOP 10 recenzji filmowych. Teraz pora na kilka słów o świecie literackim i wskazanie najważniejszych tytułów, jakie ukazały się w ostatnich miesiącach w Trójmieście i poza nim. Co warto przeczytać i czego nie można przegapić? Dowiecie się z naszego subiektywnego rankingu.
Podobnie jak w ubiegłych latach do literackiego podsumowania roku zaprosiliśmy zaprzyjaźnionych trójmiejskich bibliotekarzy i bibliotekarki, promotorki czytelnictwa i literackie blogerki. Każda osoba mogła polecić jeden wybrany tytuł związany z Trójmiastem (tzn. tematyka książki lub miejsce akcji w Trójmieście, pisarz/rka, który/a pochodzi stąd lub tutaj mieszka) i opcjonalnie jeden ogólnopolski lub z zagranicy. Swoje typy przedstawiła również autorka tego artykułu.
Tak powstał ranking tytułów, które uznaliśmy za najważniejsze. Prezentujemy je w kolejności alfabetycznej.

Książki z Trójmiasta idealne pod choinkę (i nie tylko)
1. „Gdańskie makabreski” Michała Ślubowskiego

– Pochodzę z Gdańska, więc fascynują mnie wszelkie historie i opowieści, które go dotyczą. Michał Ślubowski opowiada o mieście poprzez ludzi. Historia nie jest tu ciągiem wydarzeń, ale zapisem stanów emocjonalnych. Mamy tu lęk, wstyd, fascynację przemocą, potrzebę oczyszczenia i kontroli. Makabreski są jednym z opisów świata. Nie zawsze są sensacją, ale sposobem oswajania tego, co nie do końca wytłumaczalne: choroby, śmierci, pożądania. Wilkołaki, wampiry (gryzące po brzuchu!), upiory, czarownice to nic innego niż „obcy”, których bano się niemal od zawsze. I, co podkreśla Ślubowski, wciąż ten strach w nas jest, tylko inaczej nazwany – rekomenduje Joanna Borowik, kierowniczka działu komunikacji i promocji Instytutu Kultury Miejskiej.
2. „Gdańsk. Wyszukiwanka” Diany Hangartner

– Jestem miłośniczką dobrej literatury dziecięcej, a tej na naszej pomorskiej ziemi, na szczęście, nie brakuje. A kiedy ciekawej historii towarzyszy piękna ilustracja, natychmiast zaopatruję się w kilka egzemplarzy i obdarowuję moje dzieci i ich przyjaciół. W tym roku urzekła mnie szczególnie książka „Gdańsk. Wyszukiwanka” (wyd. Blask). Czasem jeden obraz jest nam w stanie więcej przekazać niż tysiąc słów. Wiedzą o tym rodzicie i ich dzieci, toteż od lat na polskim rynku wydawniczym dużą popularnością cieszą się wyszukiwanki – książki, których główną osią są ilustracje oraz szczegółowe elementy, wokół których można snuć swoje własne historie. Do grona topowych reprezentantek gatunku dołączają z przytupem wyszukiwanki z cyklu „Henio i Hania”, których akcja osadzona jest w największych miastach w Polsce. Pierwszy tom został poświęcony Gdańskowi, którego mieszkanką jest autorka, Diana Hangartner. Do współpracy zaprosiła uznaną ilustratorkę, Ewę Poklewską-Koziełło, również gdańszczankę. Dzięki ich współpracy powstała obrazkowa opowieść, pełna zarówno zagadek, jak i dowcipów, będąca świetnym pretekstem do wybrania się na wspólny spacer śladami zabytków i gdańskiej historii – rekomenduje Zofia Tatarek z Działu Promocji, Marketingu i Public Relations Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku.

Idź na spacer z książką. Nowa propozycja dla najmłodszych
3. „Patrz pod nogi. O zbieraniu rzeczy” Kory Tei Kowalskiej
– Jest książka gdańskiej pisarki, która mnie zachwyciła. To oczywiście „Patrz pod nogi. O zbieraniu rzeczy”, od wydawnictwa Karakter, której autorką jest Kora Tea Kowalska. Zbiór esejów napisany językiem swobodnym, błyskotliwym i wciągającym zdobył wiele ogólnopolskich nominacji do literackich nagród: Nagrody Literackiej „Nike”, Nagrody Literackiej Gdynia i Pomorskiej Nagrody Literackiej „Wiatr od morza”. W „Patrz pod nogi. O zbieraniu rzeczy” czytamy, co definiuje kolekcjonerstwo jako ruch nienasycony, przenoszący się z materii na materię, z miejskiego śmietnika na cyfrowe archiwum Allegro czy OLX. Kolekcjonowanie jawi się tu nie jako ekscentryczne hobby, ale jako forma życia i genealogia tożsamości, która kształtuje się w relacji z tym, co przypadkowe i odrzucone. Kowalska pisze pięknie o archeologicznej architekturze Gdańska, „wielkiego podziemnego śmietnika, brzucha wieloryba”. To figura, w której ujawnia się materialna warstwowość historii: poniemieckie przedmioty wciąż „wyłażą spod ziemi”, przywołując traumy, wyparcia i resztki. Rewitalizacje, jak Wyspa Spichrzów czy Forum Gdańsk, dodają nowe warstwy, które w przyszłości staną się przedmiotem archeologii, ale już dziś każda wydobyta broszka czy lalka przekształca narrację miejsca, przesuwa obiekt z kategorii odpadu w kategorię przeżywania, żywej narracji przedmiotu w relacji ze światem i czasem. Na bardzo dobrą prozę z Trójmiasta wciąż musimy poczekać, co notuję ze smutkiem – uważa Natalia Soszyńska – creative copywriterka i promotorka czytelnictwa, prowadząca Gdański Klub Książki.
4. „Wędrówki z Weiserem”. Spacerownik po twórczości Pawła Huellego
– Na sam koniec roku objawiło się nam literackie cacuszko. „Wędrówki z Weiserem”. Spacerownik po twórczości Pawła Huellego” pod redakcją Piotra Millatiego to nie tylko hołd złożony zmarłemu przed dwoma laty pisarzowi, lecz również przewodnik śladami jego opowieści. Są to dwie pięknie wydane książki owinięte czerwoną tasiemką. Dobór koloru jest tu nieprzypadkowy – ma przywołać wspomnienie słynnego czerwonego kaszmirowego szalika, który Paweł Huelle nosił na co dzień. Pierwsza część, zatytułowana „Motywy” to zbiór esejów osnutych wokół jego pisarstwa, do napisania których zostali zaproszeni jego przyjaciele oraz znawcy twórczości. Wśród 24 autorów i autorek pojawili się m.in. Ewa Pobłocka, Krzysztof Czyżewski, Artur Nowaczewski, Barbara Piórkowska i Ewa Graczyk. Druga część, „Miejsca”, nie bez przyczyny jest mniejsza formatowo niż pierwsza. To starannie opracowany literacki spacerownik śladami bohaterów i miejsc opisanych w opowiadaniach i powieściach Huellego. Każdemu ze spacerów towarzyszy dokładna mapka i staranny, literacki opis trasy. Wędrówki można odbyć pieszo, rowerem, a nawet kajakiem. „Miejsca” zmieszczą się zarówno w turystycznym plecaku, jak i w eleganckiej torebce – poleca Dagny Kurdwanowska, kierowniczka działu promocji, marketingu i PR Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku.

Kajakiem, rowerem lub na piechotę. Ukazał się niecodzienny spacerownik po Gdańsku
4. „12 dni. Patchwork rodzinny” Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel
– To powieść, o której pisałam w swojej recenzji w sierpniu, że to ważna, bardzo potrzebna książka, która ma wszelkie szanse, by stać się trójmiejską książką roku. I dziś mogę już potwierdzić, że według mnie nie było lepszej prozatorskiej propozycji w tym roku w Trójmieście. Roksana Jędrzejewska-Wróbel, gdańska pisarka znana z książek dla dzieci i młodzieży, napisała powieść dla dorosłych. W „12 dni. Patchwork rodzinny” (wyd. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku) opisuje losy jednej rodziny, która osiedliła się w Gdańsku po wojnie, oraz miasta, które w tej opowieści staje się równoprawnym bohaterem. Ale przede wszystkim to powieść o śmierci i wspólnocie, którą tworzymy jako rodzina. To piękna literatura, którą trzeba przeczytać z uważnością – Magdalena Raczek.

Książka, którą trzeba przeczytać. I to z uważnością
Najciekawsze książki 2025 spoza Trójmiasta
Poniżej prezentujemy jeszcze najciekawsze tytuły 2025 r. z kraju i z zagranicy, które wskazali nasi rozmówcy. Kolejność alfabetyczna:
„Kandydat” Jakuba Żulczyka (wyd. Świat Książki): Wiele książek zachwyciło mnie w 2025: „Młodości, w tobie uciech siła” Denton Welch, „Stany przejściowe” Zofii Lorek, „Spowita całunem” Marii Luisy Bombal, „Żołnierze. Opowieść z Ferentari”, Adriana Schiopa. Ale dla czytelników Trojmiasto.pl wybieram „Kandydata” Jakuba Żulczyka. Ta książka to znakomity przykład, dlaczego Żulczyk od lat zajmuje wyjątkowe miejsce we współczesnej literaturze polskiej. Autor, jak mało kto, potrafi połączyć intensywność i tempo literatury gatunkowej z ambicjami, językiem i wrażliwością literatury wysokiej. Jego proza jest jednocześnie komunikatywna i wymagająca, wciąga szerokiego czytelnika, ale nie rezygnuje z intelektualnej głębi. To lektura, która działa na kilku poziomach naraz: emocjonalnym, kulturowym i estetycznym. Właśnie dlatego warto po nią sięgnąć – jako po książkę, która pokazuje, że współczesna powieść może być jednocześnie popularna i literacko istotna – Natalia Soszyńska.
„Las duchów” Andrzeja Dybczaka (wyd. Nisza): książka wydana, co prawda, w roku ubiegłym, ale dopiero po przyznaniu jej Nagrody Kapuścińskiego wypłynęła na szersze wody. Ja sama pobiegłam kupić ją właśnie wtedy. To, co osobiście mnie ujęło w tym reportażu, to jego niereporterskość. Dybczak operuje językiem na wskroś poetyckim, lirycznym, momentami wręcz ocierającym się o patetyzm. Jadąc w odległe syberyjskie tereny w ślad za szamańskimi figurkami kultowymi, pisarz, etnolog i podróżnik w jednej osobie próbuje odszukać Selkupów, którzy je stworzyli. Jak sam mówi, uprawia „muzeologię terenową”. W tej historii ważne jest wszystko; jak pachnie muzealna podłoga, jak wyglądają pasażerowie pociągu, kim i jacy są pracownicy rosyjskiego muzeum. Ta opowieść oddycha detalem i skupieniem na „tu i teraz”. I dzięki temu jest tak gęsta i nasycona. Niesamowita – Magdalena Raczek.
„Pieśni łaciatych krów” Łukasza Staniszewskiego: Powieść, która zachwyciła mnie od pierwszych stron. Warmia Staniszewskiego jest duszna, pełna zabobonów i napięć. Dużo w tej książce humoru, groteski i magii. Są też ludzie, ze wszystkimi swoimi przywarami, którzy mierzą się z kryzysem ekologicznym, poszukują sensu w obliczu katastrofy. A jest to cały zbiór osobowości z (niezwykle gburowatym) Bernardem Wittenem na czele. Staniszewski przepięknie bawi się językiem i formą. Balansuje między poetycką wizją a brutalnym naturalizmem. Raz po raz wytrąca czytelnika z równowagi. Jeżeli macie wybrać jedną książkę, niech to będzie ta – Joanna Borowik.
Podsumowanie
Nasze podsumowanie roku jest oczywiście jak zwykle subiektywne i niepełne. Zapewne jeszcze wiele innych tytułów można by tu wskazać. Każda z nas czytała co innego, więc wybieramy spośród własnych lektur, mamy inne gusty czytelnicze, a część tytułów – szczególnie wydanych pod koniec roku – jeszcze nie została przez nas poznana.
Warto tutaj jeszcze wspomnieć, że przez cały rok towarzyszył nam bogaty kalendarz imprez – przeróżne literackie wydarzenia, spotkania autorskie, festiwale, nagrody oraz Targi Książki. Ponad 50 tys. uczestników i uczestniczek wzięło udział w tegorocznych targach, co świadczy o nieustającym zainteresowaniu literaturą w Trójmieście.
Wśród naszych artykułów na temat książek najchętniej czytaliście o „Batyckiej”: historia sukcesu, kryzysu i osobistych dramatów (prawie 30 tys. wyświetleń), o książce Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel, którą trzeba przeczytać. I to z uważnością (ponad 23 tys. wyświetleń), o kaszubskiej sadze (ponad 21 tys. wyświetleń), o książce „Żyło się. Lata 80./90. sentymentalnie i refleksyjnie” (ponad 11 tys. wyświetleń) oraz o powieści „Błękit” (ponad 8 tys. wyświetleń). Zatem ranking czytelników wyglądałby, jak widać, zupełnie inaczej.
Przypominam również, że w ciągu całego roku staramy się na łamach naszego portalu pokazywać różnorodność trójmiejskiego rynku literackiego m.in. w dwóch cyklach: Zaczytane Trójmiasto oraz Recenzje książek z Trójmiasta, a także w innych artykułach na temat książek czy w wywiadach z pisarzami. Jeśli nie wiecie, co warto przeczytać, to zachęcam do wybrania czegoś z naszego tegorocznego rankingu albo do sięgnięcia po starsze książki. Warto je znać.