Trump zamieścił tekst bez żadnych uwag, wklejając tylko tytuł opublikowanego we wtorek komentarza rady redakcyjnej prawicowego tabloidu: „Bzdury Putina o »ataku« pokazują, że to Rosja stoi na drodze do pokoju”.

Wpis Donalda Trumpa na portalu Truth Social

Wpis Donalda Trumpa na portalu Truth SocialTruth Social

Artykuł, który zamieścił Trump, przytaczał słowa prezydenta po spotkaniu z Wołodymyrem Zełenskim na Florydzie mówiące o tym, że koniec wojny jest „bliżej niż kiedykolwiek wcześniej”, lecz — jak skomentował „New York Post” — „zamiast tego rosyjski dyktator Władimir Putin wybrał kłamstwa, nienawiść i śmierć”. Redakcja należącej do imperium Ruperta Murdocha gazety wytyka Rosji hipokryzję i mówi, że rzekomy atak prawdopodobnie nie miał miejsca i że był tylko pretekstem dla Putina, by odrzucić postępy w rozmowach pokojowych.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Co Donald Trump zamieścił na swoim profilu w Truth Social?

Jakie słowa Władimira Putina dotyczą wpisu Trumpa?

Co sugeruje redakcja 'New York Post’ o rosyjskich twierdzeniach?

Jakie wątpliwości miał ambasador USA przy NATO?

„Tak jak na Alasce, Putin odpowiedział na ofertę pokoju napluciem Ameryce w twarz” — skomentował dziennik, zachęcając Trumpa do zaoferowania kija zamiast marchewki, zwiększenia sankcji i dostaw broni dla Ukrainy.

Zamieszczony artykuł jest pierwszą oznaką, że prezydent USA wątpi w rosyjskie twierdzenia na temat ataku na Wałdaj. W swojej pierwszej publicznej wypowiedzi na ten temat sugerował, że wierzy Putinowi i że był „bardzo zły” na Ukrainę, a na sugestię, że Putin mógł kłamać, odparł: „to możliwe, ale prezydent Putin powiedział mi, że tak było”.

We wtorek wątpliwości co do rosyjskich twierdzeń sygnalizował ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker, który w wywiadzie dla Fox News powiedział, że „nie jest jasne, czy to się rzeczywiście stało”.

— Wydaje mi się, że to byłoby dość niedelikatne, by tak blisko zawarcia pokoju, a Ukraina naprawdę chce go zawrzeć, robić coś, co można uznać za lekkomyślne lub nieprzydatne — powiedział. Ambasador dodał, że sprawa jest badana przez służby wywiadowcze USA i ich sojuszników i czeka na konkluzje tych ustaleń.