By dostać się z Krakowa do Zakopanego, po raz pierwszy wybrałam podróż autobusem. Uznałam, że to pewny i bezpieczny środek transportu, a podczas drogi będę miała czas i przestrzeń na załatwienie swoich spraw. Obawiając się, że ze względu na okres świąteczno-noworoczny obłożenie w autobusie będzie duże, bilet na godzinę 7.40 kupiłam już pierwszego dnia po świętach. To była dobra decyzja — w innym przypadku podróż mogłabym spędzić na stojąco.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

  • Ile czasu zajęła podróż z Krakowa do Zakopanego?
  • Dlaczego autobus był przepełniony?
  • Jakie były warunki na drodze do Zakopanego?
  • O której godzinie dotarli do Zakopanego?

Tłumy były już na dworcu w Krakowie

Już na Dworcu Głównym, czekając na wskazanym stanowisku, zauważyłam, że na ten sam autobus co ja, czeka bardzo dużo osób — w dużej mierze turystów z Bliskiego Wschodu z pełnymi walizkami.

Dworzec główny w KrakowieMaja Sokołowska / Materiały własne

Dworzec główny w Krakowie

Weszłam do autobusu, zajęłam miejsce i czekałam na odjazd. Mimo że pojazd miał zatrzymywać się po drodze na kilku przystankach, jeszcze przed wyjazdem niemal wszystkie miejsca siedzące były zajęte.

Kolejka do autobusuMaja Sokołowska / Materiały własne

Kolejka do autobusu

Podróż zapowiadała się obiecująco. Szybko jednak okazało się, że byłam w błędzie

Początkowa trasa z Krakowa przebiegała płynnie. Co prawda na drodze było dużo samochodów, ale nie tworzyły się korki.

W Myślenicach do autobusu wsiadło wiele osób, mimo że już w Krakowie brakowało miejsc siedzących. To właśnie w tej miejscowości warunki na drodze zaczęły się pogarszać. Zaczął padać śnieg, a temperatura wskazywała –2 st. C. Choć droga przebiegała płynnie, z powodu nadmiaru pasażerów w autobusie panował zaduch — było gorąco i niekomfortowo. Momentami wręcz trudno było oddychać, a moja irytacja narastała.

Korek Maja Sokołowska / Materiały własne

Korek

Ponad 20 km w godzinę. „Nie wiem, jak my dojedziemy”

W okolicach Nowego Targu włączyłam nawigację, by sprawdzić, ile czasu zostało do miejsca docelowego. Wtedy zobaczyłam, że pokonanie zaledwie 23 km zajmie nam godzinę. Z każdym kolejnym kilometrem było już tylko gorzej.

Pokonanie zaledwie 23 km zajęło nam godzinęMaja Sokołowska / Materiały własne

Pokonanie zaledwie 23 km zajęło nam godzinę

— Korek, już 20 minut opóźnienia. Autobus załadowany po brzegi — mogłam się tego spodziewać. Nie wiem, jak my dojedziemy, masakra — usłyszałam, jak mówiła zirytowana turystka w rozmowie telefonicznej.

Korki zaczęły się 13 km przed Poroninem. Jedynym plusem było to, że sporo osób wysiadło w Nowym Targu, dzięki czemu w autobusie zrobiło się więcej przestrzeni, choć wciąż było zbyt ciepło.

Przed Zakopanem delikatnie prószył śnieg, na drogach zalegała biała pokrywa, a temperatura wskazywała –6 st. C. Zanim jednak dotarliśmy do miasta, musieliśmy uzbroić się w cierpliwość. Pokonanie 3 km zajmowało aż 25 min. „Zaraz nie wytrzymam” — pomyślałam, gdy z każdą chwilą w autobusie robiło się coraz bardziej gorąco, mimo że wiele osób już wysiadło.

ZakopaneMaja Sokołowska / Materiały własne

Zakopane

Ostatecznie na miejsce dotarliśmy o godz. 10.55. Zgodnie z rozkładem jazdy podróż powinna trwać niecałe dwie godziny, jednak ze względu na zbliżający się sylwester ruch był wyjątkowo natężony.