Na czwartek, 1 stycznia zaplanowany został drugi konkurs indywidualny w ramach 74. Turnieju Czterech Skoczni. Choć wszystko wskazywało na to, że wystąpi w nim Halvor Egner Granerud, to sytuacja uległa zmianie.
Czołowy norweski skoczek zaliczył udaną próbę w środowych kwalifikacjach, ponieważ osiągnął 133 metry. Jednak krótko po swoim występie został zdyskwalifikowany z uwagi na nieprzepisową długość nogawki, za co ostatnio ukarano Timiego Zajca.
– Podczas kontroli sprawdziliśmy długość nogawek i jedna z nich była na granicy. Druga nogawka była z kolei za krótka o 2 milimetry – wyjaśnił kontroler sprzętu Mathias Hafele, cytowany przez skijumping.pl.
Granerud również zabrał głos w tej sprawie. – To niesamowicie trudne, bo w pewnym sensie to nic. Uzyskana przewaga jest żadna. Chęć tego, aby mieć zbyt krótkie nogawki, również była zerowa. W tym samym czasie próbowaliśmy wiele razy, ale nigdy nie udało się nam osiągnąć odpowiedniej długości nogawek na obu nogach, więc tak to już jest. To bardzo trudne – wyznał podczas rozmowy ze stacją NRK.
Tym samym w Garmisch-Partenkirchen zaprezentuje się 5 Norwegów, a nie 6. Granerud niemalże stracił już szansę na końcowy triumf w TCS, bo trudno o tym myśleć z zerowym dorobkiem punktowym za drugi konkurs.
ZOBACZ WIDEO: Tak wygląda od kulis mecz PlusLigi