Wielowątkowa, intensywna debata o polskiej gospodarce w gronie przedstawicieli świata biznesu, polityki oraz nauki i środowiska eksperckiego odbędzie się 9 lutego 2026 r. w Warszawie. Zapraszamy na EEC Trends. Rejestracja dostępna na stronie wydarzenia.

  • 1 stycznia 2026 r. Bułgaria stanie się 21 państwem, które zrezygnuje z narodowej waluty i przyjmie euro.
  • Wstąpienie Bułgarii do strefy euro ma znaczenie przede wszystkim tożsamościowe. Bułgarski lew był ściśle związany z europejską walutą.
  • Jak pokazują sondaże, Polacy nie chcą wejść do strefy euro, a politycy nie podnoszą tego tematu na agendę. 

Bułgaria już 1 stycznia 2026 r. oficjalnie przyjmie europejską walutę, rezygnując z lewa. Ostatnimi laty ten kraj pojawiał się w europejskiej prasie głównie na skutek permanentnego kryzysu gospodarczego, który nie ominął również rządu Rosena Żelazkowa, podczas którego kadencji Bułgaria po raz pierwszy spełniła wszystkie kryteria gospodarcze związane z przystąpieniem do strefy euro.

11 grudnia 2025 r. jego rząd podał się do dymisji na skutek masowych protestów. Na razie nie wiadomo, kto będzie wprowadzał Bułgarię do strefy euro. Po konsultacjach prezydenta Rumena Radewa z przywódcami partii konkluzja jest taka, że nie ma szans na stworzenie nowego rządu. To, kto stanie na jego czele, zdecyduje się w trakcie nowych, ósmych w ciągu pięciu lat, wyborów do parlamentu.

Nawet jeśli ponad połowa Bułgarów obawia się przyjęcia euro, sprawa ta nie była często podnoszona podczas antyrządowych demonstracji, które zaczęły się pod koniec listopada. Ich bezpośrednią przyczyną był projekt budżetu na przyszły rok, który przewidywał podniesienie składek społecznych i emerytalnych, a zyskane w ten sposób środki miały posłużyć do sfinansowania podwyżek dla administracji rządowej.

Przyjęcie euro niewiele zmieni w Bułgarii. Proces integracji z euro dokonał się już wcześniej

Jak pisaliśmy w WNP już wcześniej, nawet jeżeli przyjmiemy, że waluta narodowa jest w pewnym sensie elementem charakteryzującym państwo, wskazującym na jego niezależność, na możliwość drukowania własnego pieniądza i prowadzenia niezależnej polityki monetarnej, to w przypadku Bułgarii tak nie było od 1997 r. Przypomnijmy, że bułgarski lew był sztywnie przywiązany najpierw do niemieckiej marki, a później do euro. Co w swojej istocie oznaczało, iż bułgarska waluta de facto utraciła swoją niezależność już przed laty.

– Decyzja o tym sztywnym przywiązaniu lewa do niemieckiej marki, a potem euro wynikała z potrzeby szukania prób wyjścia z olbrzymiego kryzysu gospodarczego pod koniec XX w. Bułgaria chciała ustabilizować swoje finanse, bo cechą charakterystyczną tego kryzysu była hiperinflacja – mówił WNP Spasimir Domaradzki, politolog związany z Uniwersytetem Warszawskim.

– To sztywne przywiązanie oznacza w największym skrócie, że państwo może obracać taką ilością pieniądza, jaką ma w oszczędnościach w obcej walucie. To mocno ogranicza i de facto paraliżuje możliwość prowadzenia polityki monetarnej. Natomiast w dalszym ciągu pozwala na spokojne pobieranie pożyczek – dodał.

Bułgaria od przystąpienia do Unii Europejskiej była państwem, które nosiło „łatkę kraju drugiej kategorii”; podobnie jak Rumunia państwo to przystąpiło w pełni do strefy Schengen dopiero 1 stycznia 2025 r. Nadal pod względem PKB jest to najbiedniejszy kraj Wspólnoty. Wkaźnik ten wynosi tam jedynie 2/3 średniej unijnej w ujęciu na mieszkańca. Dlatego też wejście do strefy euro ma dla części sceny politycznej w Bułgarii wymiar prestiżowy.

Polska w kwestii euro jest na przeciwległym biegunie

Warto przypomnieć, że Polska jest objęta obowiązkiem przystąpienia do strefy euro – tak jak wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej, z wyjątkiem Danii. Polska zobowiązała się do przyjęcia euro wraz z wejściem do Unii Europejskiej w 2004 r.

Poza strefą, wśród państw UE, pozostaną po przystąpieniu Bułgarii do eurolandu (oprócz Polski) Czechy, Węgry, Rumunia, Szwecja oraz Dania. Polscy rządzący na razie nie wyrażają woli szybkiego dołączenia do eurolandu.

– Polska w tej chwili nie prowadzi prac nad przystąpieniem do strefy euro – podkreślał szef polskiego resortu finansów Andrzej Domański, pytany podczas spotkania w Luksemburgu w sprawie akcesji Bułgarii do strefy euro o perspektywy wprowadzenia unijnej waluty u nas.

– W mojej ocenie ten stan jest optymalny. Polska nie spełnia w tej chwili kryteriów konwergencji, więc ta dyskusja jest tak naprawdę dyskusją zastępczą – dodał polityk.

Polska jest objęta unijną procedurą nadmiernego zadłużenia, która wyklucza akcesję do strefy euro kraju z niestabilną strukturą fiskalną. 

Ponadto od 2022 r. deficyt sektora finansów publicznych przekracza 3 proc. PKB i, jak wynika ze „Strategii Zarządzania Długiem na lata 2026-2029”, w najbliższych latach Polska nie będzie nawet blisko tego poziomu. W 2025 r. dług wyniósł zapewne około 7 proc. PKB, w latach 2026-2028 ma sięgać 5,7-6,5 proc., a w 2029 r. spaść do 4,7 proc.

W Polsce nie ma klimatu politycznego do przyjęcia euro

Niechęć polityków do szybkiego przystąpienia do strefy euro podzielają też Polacy. Jak wynika z sondażu Ibris dla „Rzeczpospolitej”, ponad 62 proc. Polaków jest przeciw wejściu Polski do strefy euro w horyzoncie najbliższych dziesięciu lat, w tym przeszło 40 proc. jest temu przeciwnych „zdecydowanie”. Chociaż wśród zwolenników obozu rządzącego przeważają odpowiedzi pozytywne wobec wspólnej europejskiej waluty, to aż 66 proc. zwolenników opozycji, jak również 53 proc. niezdecydowanych powiedziało stanowcze „nie” europejskiej walucie.

©

Materiał chroniony prawem autorskim – zasady przedruków określa
regulamin