Korespondencja z Garmisch-Partenkirchen
— Byłem zaskoczony. Wychodzę z windy, patrzę, a na górze kontrolerzy. Tak samo było np. w zeszłym roku w Sapporo, ale wtedy wcześniej o tym wiedzieliśmy. Dzisiaj z jednej strony byłem zaskoczony, ale z drugiej też spokojny, bo chociażby dzisiaj rano byłem u trenerów z kombinezonem, który wybrałem na start i wszystko sprawdziliśmy. Jeżeli ktoś jest pewny swojego sprzętu i go sprawdził, to nawet taka kontrola nie wybije go z rytmu — mówił po zawodach w Garmisch-Partenkirchen Maciej Kot.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Kontrolerzy chcieli coś udowodnić. Udało się
Kontrolerzy uzyskali zamierzony efekt, bo jak podkreślał Mathias Hafele, zaskoczenie zawodników było ich celem. Pomiary, które tym razem wykonywali jeszcze przed zawodami, standardowo odbywają się już po skoku w specjalnej budce.
Choćby dla Kacpra Tomasiaka, dla którego to pierwszy sezon w Pucharze Świata, była to nowość. 18-latek przekazał, że jego zdaniem przedstawiciele FIS zdążyli sprawdzić sprzęt ok. 90 proc. zawodników. Ucierpieli na tym Timi Zajc, dla którego dzisiejsza dyskwalifikacja skutkowała czerwoną kartką, oraz Jason Colby.
Wśród zawodników z szeroko pojętej czołówki ukarany został ostatnio nie tylko Zajc, ale i Halvor Egner Granerud. Nie tak dawno jeszcze kontrolerom zarzucano, że pobłażliwie traktują przedstawicieli silniejszych nacji. Najwyraźniej chcą jednak udowodnić, że nikt nie może poczuć się zbyt pewnie.
Maciej Kot: jestem lekko w szoku
W kwestii kontroli bezbłędni pozostają Polacy, którzy nie otrzymali jeszcze ani jednej żółtej kartki. — To cieszy. Trenerzy wykonują dobrą pracę, kontrolując te kombinezony i to, czy my jako zawodnicy wciąż realizujemy to, czego nauczyliśmy się przed sezonem — podkreśla Kot, a o ostatnich dyskwalifikacjach mówi tak: — Jestem lekko w szoku. Wydaje mi się, że FIS przez cały czas wykonuje swoją pracę. Pytanie tylko, jak podchodzą do tego inne kadry. Czy to jest tak, że ich czujność została uśpiona, czy może zamierzone działanie, że skoro wszystko jest ok, to spróbujemy znaleźć limit. To rzeczywiście ciekawie i trochę niespodziewanie. Wiadomo, że chciałoby się oglądać zawody, gdzie nie ma dyskwalifikacji, gdzie każdy skacze przepisowym sprzęcie, ale to część rywalizacji na skoczni.
Głos na temat kary dla Zajca zabrał również Maciej Maciusiak. — Sam Zajc komentował w mediach społecznościowych, że będzie skakał w tym samym kombinezonie. Nie chcę komentować takich rzeczy, bo od samego początku jesteśmy proszeni, żeby być fair, grać do jednej bramki. Ja mogę tylko zapewnić i podkreślam to na każdym kroku, że my jesteśmy ze sprzętem ok i patrzymy na siebie — mówił trener Polaków.