Pierwsze dni roku przynoszą astronomiczny akcent: Ziemia przechodzi przez peryhelium, czyli punkt orbity najbliżej Słońca. Według danych z „Almanachu astronomicznego na rok 2026” Polskiego Towarzystwa Astronomicznego, cytowanych przez Polską Agencję Prasową, moment ten nastąpi 3 stycznia o godz. 18:15 czasu zimowego. To coroczne zjawisko nie przekłada się bezpośrednio na odczuwalną temperaturę w Polsce, choć różnice w odległości są mierzalne.
Orbita Ziemi ma kształt elipsy, dlatego odległość od Słońca zmienia się w ciągu roku. Punkt najbliższy określa się jako peryhelium, a najdalszy jako aphelium. W sobotnie popołudnie dystans spadnie do 0,98331007 jednostki astronomicznej, czyli ok. 147,1 mln km. Dla porównania w lipcu, podczas aphelium, odległość wzrasta do ok. 152,1 mln km, (1,01663164 jednostki astronomicznej).
Wyjątkowe nagranie astronauty NASA. Pokazał zorzę polarną z kosmosu
Może zaskakiwać, że najbliższe położenie względem Słońca przypada w środku zimy na półkuli północnej. Kluczowa jest jednak geometria nachylenia osi Ziemi o nieco ponad 23,4 stopnia, a nie sama odległość od Słońca. Kąt nachylenia decyduje o wysokości Słońca nad horyzontem w południe, długości dnia i ilości energii docierającej do danej szerokości geograficznej.
Zmiana odległości, choć możliwa do zmierzenia, stanowi jedynie bardzo niewielki ułamek średniej odległości między Ziemią a Słońcem, która wynosi około 149,6 mln km. Z tego powodu różnica ta nie ma istotnego wpływu na ilość docierającej energii słonecznej. To właśnie dlatego pory roku są przede wszystkim skutkiem nachylenia osi obrotu Ziemi, a nie tego, czy nasza planeta znajduje się w danym momencie nieco bliżej lub dalej od Słońca.W tym samym czasie na półkuli południowej panuje lato.