Utrzymywany przez wiele miesięcy gospodarczy wzrost wywołany wydatkami wojennymi zaczyna właśnie wygasać. Koszty w coraz większym stopniu ponosi rosyjskie społeczeństwo, płacąc coraz wyższe podatki.

Spadek cen ropy i utrzymująca się presja Zachodu na rosyjski eksport gazu sprawiają, że dochody budżetowe są niższe niż zakładali to urzędnicy w Moskwie.

Rok 2025 oznaczał koniec wojennego wzrostu gospodarczego Rosji z lat 2023-24. Po dwóch latach ekspansji przekraczającej 4 proc. wzrost PKB w 2025 r. ma wyhamować do ok. 1 proc. lub mniej, a te same czynniki hamujące utrzymają się najprawdopodobniej także w 2026 r.

Gospodarka w dużej mierze wyczerpała już tymczasowe bodźce, które napędzały wzrost w latach 2023 i 2024. W 2023 r. szybki rozwój był efektem odbicia po szoku z 2022 r., kiedy to gospodarka musiała błyskawicznie przestawić się na produkcję wojenną.

W 2024 r. wzrost gospodarczy opierał się na innym filarze: gwałtownym wzroście wydatków państwa. Wydatki federalne wzrosły wówczas o ok. jedną czwartą, osiągając poziom 40,2 bln rubli [ponad 1,8 bln zł] wobec 32,35 bln rubli [ok. 1,45 bln zł] w 2023 r., co przełożyło się na zwiększenie popytu w gospodarce.

W 2025 r. te czynniki były w dużej mierze nieobecne i nie widać wyraźnego bodźca, który mógłby ponownie ożywić wzrost w 2026 r.

Wydatki rządowe mają wynieść 42,3 bln rubli [niecałe 1,9 bln zł] w 2025 r. oraz 44,1 bln rubli [niecałe 2 bln zł] w 2026 r., co oznacza, że po uwzględnieniu inflacji pozostaną one zasadniczo na podobnym poziomie.

W połączeniu ze stopami procentowymi na poziomie ok. 16 proc., które mają ograniczać inflację, wskazuje na to, że gospodarka wejdzie w stan stagnacji. W tym czasie decydenci w Moskwie starają się zachować równowagę między wzrostem a stabilnością cen.

Wielu analityków spodziewa się obecnie, że wzrost PKB w latach 2025 i 2026 będzie oscylował wokół 1 proc. Instytut Prognozowania Gospodarczego Rosyjskiej Akademii Nauk przewiduje wzrost na poziomie 0,7 proc. w 2025 r. i 1,4 proc. w 2026 r., z przyspieszeniem do ok, 2 proc. w 2027 r. Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje odpowiednio wzrost o 0,6 proc. w 2025 r. i 1 proc. w 2026 r.

Dochody coraz niższe, podatki coraz wyższe

Po raz pierwszy od czasu pandemii Rosja w 2025 r. miała mniejsze dochody budżetowe niż pierwotnie było to zakładane. Gdy budżet na 2025 r. został uchwalony, dochody były ustalone na poziomie 40,3 bln rubli [ok. 1,8 bln zł]. Według zaktualizowanych prognoz realne wpływy mają wynieść bliżej 36,6 bln rubli [ok. 1,6 bln zł].

To oznacza odejście od trendu z ostatnich trzech lat, w tym z 2022 r., kiedy to wpływy budżetowe systematycznie przekraczały pierwotne prognozy.

Ten deficyt jest częściowo wynikiem słabszych wpływów podatkowych przy spowolnieniu gospodarczym, a także spadających cen ropy i zachodnich sankcji, które wymuszają na Rosji oferowanie dodatkowych rabatów nabywcom jej surowca.

Dochody z ropy i gazu w 2025 r. mają wynieść teraz 8,7 bln rubli [ok. 338 mld zł], znacznie poniżej pierwotnie planowanych 10,9 bln rubli [ok. 486 mld zł]. W obliczu spowolnienia gospodarczego i presji na ceny ropy, 2026 r. prawdopodobnie przyniesie kolejny rok słabych wpływów budżetowych.

Bank Światowy przewiduje, że globalna nadpodaż ropy obniży ceny Brent z przeciętnych 68 dol. za baryłkę w 2025 r. [243 zł] do ok. 60 dol. w 2026 r. [215 zł] — najniższego poziomu od pięciu lat.

Władze podnoszą obecnie podatki, aby ratować budżet. Stawka podatku VAT wzrasta z 20 proc. do 22 proc. od 1 stycznia, a do systemu VAT zostanie włączonych więcej firm, ponieważ próg rocznych przychodów, powyżej którego płatność jest obowiązkowa, zostaje obniżony z 60 mln rubli [2,7 mln zł] do 10 mln rubli [ok. 446 tys. zł].

Rząd planuje również wprowadzić opłatę od gotowych produktów elektronicznych, w tym laptopów, smartfonów i sprzętu oświetleniowego.

Wszystkie te działania wskazują na efekt „syndromu dnia następnego” po okresie wysokich wydatków — gospodarstwa domowe i firmy muszą mierzyć się z wyższymi podatkami, by uzupełnić wojenny budżet Kremla, podczas gdy sektor energetyczny boryka się z sankcjami.

Putin pod presją

Pomimo spowolnienia gospodarczego, rosyjskie władze mają niewielkie pole manewru do ograniczania wydatków wojskowych, ponieważ wojna w Ukrainie trwa.

Prezydent Władimir Putin nie wykazuje żadnych oznak ustępstw wobec swoich daleko idących żądań. Wielokrotnie powtarzał, że Rosja jest gotowa walczyć, dopóki nie przejmie kontroli nad czterema regionami Ukrainy, które uznaje za anektowane.

Oficjalnie wydatki na obronę narodową mają wynieść 13,5 bln rubli [603 mld zł] w 2025 r. i 12,93 bln rubli (577 mld zł) w 2026 r. Jednak rzeczywiste wydatki, uwzględniające także wydatki niejawne, prawdopodobnie będą wyższe.

Rosja nie ujawnia pełnych wydatków wojskowych w swoim budżecie federalnym, publikując jedynie planowane kwoty.

Czasami urzędnicy podają częściowe dane. W grudniu ub.r. minister obrony Andriej Biełousow poinformował, że wydatki na obronność wyniosą 7,3 proc. PKB w 2025 r.

Przy szacowanym PKB na poziomie 217,3 bln rubli [9,7 bln zł] w 2025 r. oznacza to faktyczne wydatki obronne rzędu 15,86 bln rubli [708 mld zł], czyli znacznie powyżej kwot przedstawionych w budżecie.

Wojna się przeciąga, a wydatki wojskowe wciąż będą poważnym obciążeniem dla gospodarki i jej perspektyw na odbudowę.

Coraz większe sumy są kierowane na produkcję uzbrojenia i wsparcie działań wojennych, jednak te wydatki nie przekładają się na wzrost podaży dóbr konsumpcyjnych, co dodatkowo napędza inflację.

Im dłużej trwa wojna, tym mniej środków pozostaje na rozwój cywilny, a podatki prawdopodobnie będą nadal rosnąć, aby zredukować lukę między wydatkami a dochodami.