Dorota pochodzi z Krakowa, a Wojciech z Sopotu. 40 lat temu dowiedzieli się o swoim istnieniu, wsiadając do samolotu do USA. Lecieli do Los Angeles, by tam spełnić marzenia o nowym życiu. Poznali się przypadkiem, a dziś ich córka — Justina Kozan, jest pływaczką, która potrafi sprawiać niespodzianki. I marzy o występie łączącym jej dwie ojczyzny. Marzy o tym, by za niespełna trzy lata w Los Angeles wystartować jako reprezentantka Polski.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

— Mama mojej przyszłej żony wylała mi zupę na kolana i tak się zaczęło. Wtedy jeszcze dawali dobre jedzenie na pokładzie samolotu — śmieje się dziś tata naszej pływaczki Wojciech Kozan, wspominając wyjątkową podróż sprzed 40 lat.

— Później byliśmy w kontakcie, dzięki temu, że dałam mu swój numer. On nie pomyślał o tym, żeby mnie o to poprosić — dopowiada z uśmiechem pani Dorota.

Od zawsze chciała pływać dla Polski. Teraz to spełniła

Pobrali się już w Los Angeles, tam też przyszły na świat ich dzieci. Córka Justina skończyła właśnie 22 lata, a od zeszłego roku reprezentuje Polskę w pływaniu. Wcześniej rywalizowała dla amerykańskich barw.

— Od zawsze myślałam o reprezentowaniu Polski. Moi rodzice są Polakami, więc zawsze byłam otoczona tą kulturą i dziedzictwem. Jestem bardzo podekscytowana, że w końcu mogę startować dla Polski — mówiła Justina, kiedy na początku grudnia w Lublinie sprawiła ogromną niespodziankę. Na oczach domowego tłumu kibiców, swoich rodziców i rodziny, sięgnęła po złoty medal na 400 m stylem zmiennym (4:28.56) podczas rozgrywanych w Lublinie mistrzostw Europy na krótkim basenie. Był to drugi tytuł dla Polski po złocie Katarzyny Wasick na 50 m stylem dowolnym. Wcześniej Justina po 19 latach poprawiła rekord Polski obecnej prezeski PZP Otylii Jędrzejczak na dystansie 200 m stylem dowolnym (1:54.26).

Z trybun na żywo rywalizację śledzili jej rodzice, wyraźnie poruszeni tym, co działo się na pływalni. Zresztą sama Justina chyba nie spodziewała się tak dużego sukcesu i wyraźnie oszołomiona stała na podium. Nie śpiewała nawet polskiego hymnu, bo nie spodziewała się, że… jego znajomość może jej się przydać w takim momencie. Zaraz po zawodach zapowiedziała jednak, że wszystko nadrobi.

— Cały czas uczę się języka. W domu rodzice rozmawiali ze mną mieszanką polskiego i angielskiego — opowiada nasza pływaczka.

— Za to umie się modlić po polsku — dodaje jej tata, który razem z rodziną przyjeżdża do ojczyzny mniej więcej co dwa lata. Odwiedzają wtedy Pomorze i rodzinne strony. Justina z tych wyjazdów ma także kulinarne wspomnienia.

— Z moimi wizytami w Polsce kojarzą mi się odwiedziny w Sopocie u mojej rodziny i… gofry. Najlepiej z malinami i bitą śmietaną — uśmiecha się Justyna.

Trener nawiązał kontakt. Musiała zmienić barwy

Pływaniem zainteresowała się w wieku ośmiu lat. To wtedy rozpoczęła pierwsze treningi. — Zawsze lubiła się ścigać, wygrywać. Dlatego każdy trening był dla niej okazją do kolejnych sprawdzianów. Poza tym jest dość szczupła, ma dobrą wytrzymałość, więc nieźle sobie radzi — mówi pan Wojciech.

Jego córka dokładnie 30 grudnia skończyła 22 lata, a od czerwca reprezentuje Polskę. Wtedy zadebiutowała w barwach Biało-Czerwonych podczas mistrzostw Europy do lat 23. Jak opowiada nam pływaczka, pierwszy kontakt z nią w kwestii występów dla Polski, nawiązał z nią trener kadry Bartosz Kizierowski, z którym jest w stałym kontakcie podczas jej treningów w USA na tym samym uniwersytecie, co bracia Michał i Krzysztof Chmielewscy.

— Obecnie trenuję na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, jestem na ostatnim roku i pozostał mi jeszcze jeden semestr. Jestem w stałym kontakcie z trenerem Kizierowskim. Na Whatsappie na bieżąco relacjonuję mu moje treningi czy zawody — mówi Kozan.

Jak w USA reagowali na zmianę przez nią barw? — Zmiana drużyny to smutna sprawa, ale wydaje mi się, że wszyscy w środowisku pływackim są bardzo podekscytowani sukcesami innych i wzajemnie się wspierają — dodaje pływaczka.

Treningi łączy ze studiami biznesu ze specjalizacją marketing. Nie wyklucza, że pracą zawodową zajmie się w niedalekiej przyszłości. — Na razie myślę o starcie w igrzyskach w Los Angeles, bo to dla mnie wyjątkowe miejsce. A później może będę też robić coś związanego z marketingiem — mówi Justina.

W Lublinie była pod dużym wrażeniem tego, jak przyjęła ją polska kadra. — Wszyscy są bardzo przyjaźni i cały czas trzymają się razem, więc jestem naprawdę szczęśliwa, że mogłam do nich dołączyć — mówi 22-latka.

Jej rodzice liczą, że w drodze do igrzysk będzie córce sprzyjać przede wszystkim zdrowie. — Żeby osiągać swoje cele potrzeba zdrowia. Kiedy wszystko się dobrze układa, wówczas przychodzą wyniki — mówi pan Wojciech.

Rodzice kibicują Idze Świątek. Hasło mają podobne

Pływanie uprawia także ich młodsza, 19-letnia córka. — Dobrze sobie radzi, ale potrzebuje jeszcze odpowiednich rezultatów — mówi ojciec zawodniczek. — Są bracia Chmielewscy, to może będą i siostry Kozan — uśmiecha się pani Dorota.

Justina od początku wiedziała, że chce się poświęcić pływaniu, choć jej rodzicom bliskie są także inne dyscypliny. Tata to wierny fan tenisa i Igi Świątek.

— Cały czas oglądam jej mecze, a kiedy Iga gra w USA, jeździmy oglądać ją w Indian Wells — mówi pan Wojciech.

— Możemy pożyczyć od Igi okrzyk i teraz kibicować córce hasłem: „Jazda, Justyna” — dodaje pani Dorota.