Arkadiusz Dudziak, WP SportoweFakty: Wygląda na to, że z trójki Stoch, Żyła, Kubacki na igrzyska pojedzie tylko jeden z nich. Jeszcze kilka miesięcy temu spodziewałby się pan tak scenariusza?

Martin Schmitt, zdobywca Pucharu Świata, mistrz świata i mistrz olimpijski w drużynie: Do igrzysk zostało jeszcze kilka tygodni, więc nic nie jest przesądzone. W tym roku w każdej kadrze jest zacięta walka o wyjazd na igrzyska. Polska ma tylko trzy miejsca, więc sytuacja jest jeszcze gorsza. Kacper Tomasiak miał znakomite lato i już wtedy spodziewałem się, że będzie osiągał dobre wyniki w Pucharze Świata i może pojechać do Mediolanu.

Stoch osiąga ostatnio wyniki na poziomie czołowej dwudziestki, ale Kubacki i Żyła z rzadka zdobywają punkty w tym sezonie. Jaki jest problem z tą dwójką? 

Nie są jedyni. Zresztą, żeby daleko nie szukać: też mamy problem u Andreasa Wellingera i Karla Geigera. W przypadku niektórych doświadczonych skoczków trudno jest się zaadaptować im do nowych zasad dotyczących sprzętu. Tracisz czucie i musisz je zbudować na nowo. Dawid ma podobny problem jak Karl i Andi. Wydaje mi się, że wysocy skoczkowie, zwłaszcza ci doświadczeni, mają większe problemy z przystosowaniem się do nowego sprzętu.

ZOBACZ WIDEO: Oto jakie zdanie o trenerze polskich skoczków mają kibice

Z czego to wynika?

Z dwóch rzeczy. Po pierwsze, oni dorastali i przyzwyczaili się przez lata do trochę innych zasad. Po drugie, w tym sezonie ustalona jest szerokość nart: 11,5 centymetra z przodu i 10,5 centymetra w środku. Krótsza narta jest proporcjonalnie szersza niż te dłuższe. A wyżsi zawodnicy skaczą przecież na dłuższych nartach.

W tym sezonie narty odgrywają też większą rolę. Kombinezony są bardziej dopasowane, przez co narty są trochę ważniejsze. Zawodnicy skaczący na krótszych „deskach” mają delikatną przewagę.

Czyli niżsi w tym sezonie mają lepiej?

Tak mi się wydaje, choć jeśli popatrzysz na topową piętnastkę Pucharu Świata, to jest tam bardzo niewielu wysokich zawodników. Tak naprawdę wyjątkiem jest Kacper Tomasiak, ale w czołówce nie ma wielu osób powyżej 180 cm wzrostu.

Kamil Stoch jest w stanie powalczyć o medal na igrzyskach? Ma kłopot z przebiciem się do czołówki.

Kamil jest doświadczony i skoncentrowany na igrzyskach. To na nie ma przygotować najlepszą formę, nie na teraz. Żeby Stoch wyładował na podium, wszystko musi się jednak złożyć perfekcyjnie. Potrzebuje być przygotowany fizycznie i mentalnie na sto procent. Moim zdaniem nastawia się na to, że taki dzień może nadejść w Mediolanie. Wiem, że się stara. To może się zdarzyć. Latem na skoczni olimpijskiej w Predazzo Polacy wygrali konkurs duetów, gdy nikt się tego nie spodziewał. Wszystko jest możliwe.

Nikt nie spodziewał się też tego, że Kacper Tomasiak będzie tak stabilny. Jak na razie 18-latek jest jednym z najlepszych skoczków w PŚ.

Ma znakomicie wybicie i bardzo dobrze przechodzi do dalszej fazy lotu. To jego największe atuty. To bardzo utalentowany skoczek i słyszałem o nim, że jest pracowity. Może się jeszcze rozwinąć.

W ostatniej dekadzie chyba tylko Daniel Tschofenig w jego wieku miał porównywalny sezon, a Austriak ma już na koncie Puchar Świata i Turniej Czterech Skoczni.

Masz rację, nie ma wielu juniorów na światowym poziomie. Ze swojego rocznika jest zdecydowanie najlepszy. Stephan Embacher jest rok od niego starszy i prezentuje świetny poziom, ale to w zasadzie tyle.

Nie wywierałbym na nim takiej presji. Wiem, że w Polsce ciśnienie na nim jest ogromne. To ogromnie utalentowany zawodnik i może się jeszcze sporo rozwinąć, ale też w pewnym momencie przyjdą jakieś problemy. Podkreślam jednak, że to normalne przy tak młodym chłopaku. Tschofenigowi też dojście na sam szczyt zajęło kilka lat. To bardzo trudne i nie można przyspieszyć tego procesu.

Felix Hoffmann i Philipp Raimund osiągają świetne wyniki, ale poza nimi kadra Niemiec strasznie się męczy. Z czego wynikają te problemy?

Nasza sytuacja nie wygląda dobrze. Dodatkowo nie widać zbyt wielu obiecujących juniorów, kadra B też słabo się prezentuje. Jest podobnie trudno, jak w Polsce. Felix i Philipp wykonują znakomitą robotę i za to im chwała. Drużyna pracuje nad tym, ale nie ma wiele powodów do optymizmu.

Jest pan zaskoczony skalą dominacji Domena Prevca? Po dwóch konkursach ma ponad 35 punktów przewagi w Turnieju Czterech Skoczni. To trzecia największa zaliczka na tym etapie w historii.

Tak, Domen jest na fali. Nie jest tak łatwo utrzymać tak sporą dominację przez tak długi okres czasu, bowiem Słoweniec był już w rewelacyjnej formie przed Bożym Narodzeniem. To naprawdę wielkie osiągnięcie. Oczekiwałem, że Ryoyu będzie trochę silniejszy, ale brakuje mu teraz powtarzalności. Takie okresy dominacji w skokach to nic nowego, ale jego skoki robią wrażenie.

Co składa się jego kapitalne występy?

Kilka rzeczy. Ma wspaniałe umiejętności lotu. Jego sprzęt jest dobrze dopasowany do techniki. Najtrudniejszą rzeczą w skokach jest właśnie zgranie sprzętowe, by narty, wiązania, kombinezon współgrały ze sobą, by sportowiec mógł wszystko kontrolować. I teraz Domen właśnie kontroluje wszystko. Tuż za progiem ma sztywne narty, co pozwala mu zachować prędkość. To nie jest takie łatwe, bo musisz się wybić i ułożyć się do pozycji lotu najszybciej, jak się da. On robi to tak dobrze, że błyskawicznie „łapie” powietrze pod nartami i może odlecieć.

Zaskoczyło pana to, że Timi Zajc został zdyskwalifikowany dwa razy z rzędu?

Oczywiście. To było totalnie niepotrzebne.

Co ma pan na myśli?

Jeśli wiesz, że twój kombinezon jest za krótki, bo w poprzednim konkursie dostałeś dyskwalifikację, to musisz coś zmienić, a nie skakać w tym samym. Nie można mieć nadziei na to, że prześlizgnie się przez kontrolę dwa razy z rzędu. Zna dobrze zasady. To niepotrzebne, zwłaszcza że był w dobrej formie, ale na własne życzenie opuści wszystkie konkursy Turnieju Czterech Skoczni. Zastanawia mnie, czemu nic nie zmienił.

To jednak nie była jedyna dyskwalifikacja. W konkursie pań aż 3,5 godziny po zakończeniu zawodów zdyskwalifikowano Annę Odine Stroem, a powodem była dodatkowa wkładka. Norwegowie tłumaczyli się, że zawodniczka na skutek upadku ma jedną nogę dłuższą od drugiej i po to jej była ta wkładka. Kupuje pan te tłumaczenia?

Zastanawia mnie, dlaczego tak zrobili. Mogli porozmawiać o tym z kontrolerami wcześniej, bo teraz wyszło, że miała nieuprawnioną przewagę. Zobaczymy, co z tym dalej zrobią i czy wystąpią o tzw. wyłączenie medyczne dla niej.

A jest pan zadowolony z tego, jak działa system kontroli w tym sezonie po reformie?

Dobrze to wygląda. Kontrola sprzętu może teraz zbadać zdecydowanie więcej rzeczy niż w poprzednim sezonie. Mogą dokonać sprawdzenia także przed skokiem, a nie tylko po. Na spotkaniu kapitanów drużyn przed konkursem w Oberstdorfie FIS ogłosiła, że to ekipy są odpowiedzialne za sprawdzenie materiału i sprzętu. Jeśli jedziesz na limicie, to robisz to na własne ryzyko. Wszystkie zasady są jasne. Wyniki są teraz bardziej sprawiedliwe.