Turniej Czterech Skoczni (TCS) jest na półmetku. W sobotę, 2 stycznia odbyły się kwalifikacje przed konkursem w Innsbrucku. Polacy nie poradzili sobie w nich najlepiej, o czym piszemy tutaj, ale wszyscy „na papierze” zapewnili sobie awans dalej. Tak przynajmniej wydawało się do momentu, gdy gruchnął niespodziewany komunikat o dyskwalifikacji Pawła Wąska.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Z oficjalnej informacji przekazanej przez FIS dowiadujemy się, że jeden z naszych kadrowiczów został wykluczony ze względu na… zawartość fluoru w smarze do nart. Od samego początku wydawało się to kuriozalne i tego samego zdania są nasi rozmówcy. — Zdyskwalifikowali Wąska? Za fluor?! Ale jaja, to niemożliwe, żeby miał smary z fluorem. To zakazane od trzech lat, nikt tego nie używa! — słyszymy na gorąco od Stefana Huli.

„To przecież szok”. Były kadrowicz nie moze uwierzyć w dyskwalifikację Pawła Wąska w TCS

— Wycofali fluor, bo miał zły wpływ na środowisko. Nie wiem, czy to coś dawało. Może na długich dystansach w biegach, ale w skokach? Nie wiem… To przecież szok, chyba pierwszy raz w historii kogoś zdyskwalifikowali za fluor. Naprawdę nie mogę w to uwierzyć, no jaja jakieś! — dodaje były skoczek, nie mogąc uwierzyć w to, co stało się w sobotę w Innsbrucku. Podobnie zareagował Kacper Skrobot.

Serwismen kadry B też nie kryje swojego zaskoczenia. — Jak to możliwe? Sam się nad tym zastanawiam! Nie ma mnie na miejscu. Fluor zwiększa poślizg narty. Zakazanie stosowania go utrudniło, ale myślę, że najbardziej biegaczom. My rzadko używaliśmy. Nie mam pojęcia, czemu tak się stało. Może w biegach, narciarstwie alpejskim, ale w skokach? — pyta.

Serwismen kadry B o możliwym powodzie dyskwalifikacji Pawła Wąska

— My mamy mrożone tory, cały czas zbliżoną temperaturę. Tu się używało smarów bez fluoru. Może jakby padał gęsty śnieg czy deszcz, to tak, ale w stabilnych warunkach? W ogóle nie słyszałem, żeby w skokach ktoś z tym kombinował. FIS ma maszynę, wszyscy wiemy, że przed każdym skokiem mogą sprawdzić narty. Jeszcze rok temu właściwie przed każdy skokiem sprawdzali narty — stwierdza Skrobot.

Dlatego pytamy, czy ewentualną przyczyną wykrycia fluoru mogłyby być np. zanieczyszczone dywaniki. — Zawsze może coś zostać, ale to trzeba byłoby sprawdzić, kto jechał przed Pawłem. Słyszałem kiedyś historię, że w biegach ktoś miał posmarowane narty fluorem, a do kontroli wzięli tego, kto jechał później i skończyło się dyskwalifikacją. W skokach to chyba pierwszy taki przypadek — mówi serwismen kadry B. O powodzie wykluczenia Wąska niewątpliwie będzie teraz bardzo głośno.