Kilka tygodni temu media na całym świecie zaczęły opisywać tajemnicze światła zarejestrowane nad miejscowością Possagno w regionie Veneto, niedaleko Wenecji. Autorem zdjęcia jest włoski fotograf Valter Binotto, który uchwycił nietypowe rozbłyski pojawiające się wysoko nad chmurami burzowymi po wyjątkowo silnym wyładowaniu atmosferycznym nad Adriatykiem. Wykorzystał do tego sprzęt przystosowany do astrofotografii, pozwalający wychwycić krótkotrwałe emisje światła.
Fotografia wykonana pod koniec listopada 2025 roku do dziś krąży w mediach społecznościowych i na forach internetowych, gdzie wzbudza ogromne emocje. Dla jednych to fascynujące widowisko, dla innych coś… niepokojącego. Czym w rzeczywistości są te zjawiska?
Dwa zjawiska, jeden kadr
Zdjęcie wykonane nad północnymi Włochami jest tak niezwykłe nie dlatego, że wygląda niesamowicie i abstrakcyjnie, ale dlatego, że pokazuje dwa różne zjawiska atmosferyczne w tej samej chwili.
ZOBACZ: Nowe, efektowne muzeum, a deszcz wdarł się do środka? Zarządca zabrał głos
Na jednym obrazie uchwycono zarówno ELVE, jak i tzw. czerwonego duszka, czyli sprite’a. Oba należą do grupy zjawisk określanych zbiorczo jako Transient Luminous Events (TLE), czyli krótkotrwałych rozbłysków światła pojawiających się wysoko nad burzami.
Przez dekady pozostawały niemal niewidoczne, dziś jednak wiadomo, że są one integralną częścią tego, co dzieje się w górnych warstwach atmosfery podczas burz.
Czym właściwie jest ELVE?
ELVE to jedno z najbardziej ulotnych i najrzadszych zjawisk atmosferycznych obserwowanych na naszym globie. Na zdjęciach przypomina ogromny, płaski pierścień lub dysk światła, który może osiągać średnicę nawet kilkuset kilometrów. Binotto porównał zjawisko do statku kosmicznego.
„W filmie 'Dzień Niepodległości’ jest taka znana scena, w której statek-matka obcych wystrzeliwuje swoją broń elektryczną w kierunku Białego Domu. Wyglądało to mniej więcej tak, jak na tym prawdziwym zdjęciu błyskawicy w górnych warstwach atmosfery” – napisał w poście opublikowanym na Instagramie.
ZOBACZ: 116 metrów pod ziemią. Najbardziej ekstremalne metro na świecie
Co istotne, nie trwa dłużej niż kilka milisekund (czasem do 2 sekund). Powstaje w jonosferze, gdy wyjątkowo silne uderzenie pioruna generuje impuls elektromagnetyczny, który błyskawicznie rozchodzi się ku górze i pobudza cząsteczki azotu. Efektem jest krótki, czerwony błysk widoczny wysoko nad chmurami burzowymi.
ELVE po raz pierwszy zarejestrowano dopiero w 1990 roku, podczas misji wahadłowca Space Shuttle Discovery. Wówczas sonda miała badać Słońce, ale… ku zaskoczeniu naukowców kamery uchwyciły także nietypowe rozbłyski. Wcześniej naukowcy jedynie zakładali, że takie zjawisko może występować, ale przez lata pozostawało ono nieuchwytne.
Czerwony duszek, czyli sprite
Sprite, nazywany potocznie czerwonym duszkiem (a czasem chochlikiem, gnomem, elfem), wygląda nieco inaczej. Zamiast pierścienia przypomina świetlistą meduzę, kolumnę lub strzępiaste „macki” opadające ku dołowi. To również forma wyładowania elektrycznego, ale, w przeciwieństwie do klasycznego pioruna, nie biegnie w stronę Ziemi, lecz ku górze. Nie da się zobaczyć go gołym okiem, do tego potrzebny jest specjalistyczny, czuły sprzęt.
Abestrobi/ Wikimedia Commons
Rodzaje elektrycznych zjawisk w atmosferze
Sprite’y pojawiają się na wysokości nawet do 90 km (według dostępnych źródeł ok. 70-90 km), czyli niemal na umownej granicy przestrzeni kosmicznej. Przez dziesięciolecia umykały uwadze naukowców, dopiero w 1989 roku udało się po raz pierwszy udokumentować je kamerą o wysokiej czułości.
ZOBACZ: Polscy naukowcy ostrzegają przed nowym pasożytem. Pochodzi od szopa pracza
Jak podkreśla Narodowe Laboratorium Silnych Burz NOAA na swojej stronie, „piloci samolotów od czasu do czasu zgłaszali, że widzieli pioruny nad burzami, i to przez wiele lat, zanim naukowcy udokumentowali duszki i inne zjawiska meteorologiczne za pomocą czułych kamer wideo”.
W przeszłości relacje o takich zjawiskach bywały błędnie interpretowane jako obserwacje UFO – i nic dziwnego, bo wyglądają niesamowicie.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
red.
/ polsatnews.pl