To koniec Turnieju Czterech Skoczni dla Mariusa Lindvika. Norweg nie przebrnął sobotnich kwalifikacji w Innsbrucku, zajmując dopiero 51. miejsce, a co za tym idzie – nie wystąpi w niedzielnym konkursie. Wieczorem norweski związek potwierdził – skoczek został wycofany z reszty turnieju.

– Robimy jedną zmianę na Bischofshofen. Marius wraca do domu, by trenować w Lillehammer. Zastąpi go Benjamin Oestvold, który doleci jutro wieczorem – poinformował Jan-Erik Aalbu, dyrektor sportowy norweskiej kadry, w rozmowie z „Dagbladet”.

Lindvik nie ukrywał rozczarowania. – To jest tak słabe, że aż wstydliwe. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. To irytujące – mówił tuż po nieudanych kwalifikacjach. W klasyfikacji generalnej turnieju zajmuje odległe, 22. miejsce.

Decyzja zapadła po wspólnej analizie z zawodnikiem. – Gdyby Marius nie był na to gotowy, nic by z tego nie wyszło. To wspólna decyzja sztabu i zawodnika. Chcemy, by był gotowy na zawody w Zakopanem – zaznaczył Aalbu.

Dla Norwegów 74. Turniej Czterech Skoczni nie należy do zbyt udanych. Najwyżej sklasyfikowanym skoczkiem na półmetku zmagań jest Kristoffer Eriksen Sundal (12. miejsce).