Pod koniec 2025 r. wysiłki dyplomatyczne mające na celu zakończenie wojny Rosji przeciwko Ukrainie nagle wydawały się przynosić postępy, ale w rzeczywistości nic się nie zmieniło. Prezydent Rosji Władimir Putin nadal dąży do zniszczenia Ukrainy jako samodzielnego państwa, sojusznika Europy, a prezydent USA Donald Trump nadal działa w sposób, który jest dla niego korzystny. Proces pokojowy pozostaje w impasie.
W związku z tym na początku 2026 r. Europa stoi przed wyborem. Po dziesięcioleciach polegania na gwarancjach bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych musi podjąć zdecydowane działania lub ryzykować utratę nie tylko kontroli nad wynikiem wojny, ale także swojego bezpieczeństwa w przyszłości.
Jest jednak dobra wiadomość. Podczas gdy Stany Zjednoczone działają powoli, Europa i inni sojusznicy Ukrainy, w tym duże instytucje finansowe, zaczęły reagować z większą determinacją. Zaczyna to przynosić efekty.
Europa zobowiązała się niedawno do udzielenia Ukrainie pożyczki w wysokości 90 mld euro (379 mld 404 mln zł) na lata 2026-2027, dzięki czemu łączna pomoc UE wyniesie 216 mld euro (910 mld 570 mln zł). Finansowanie jest ważne, ale jeszcze ważniejsze jest to, co ono symbolizuje. Europa dostrzega obecnie, że przetrwanie Ukrainy i jej własne bezpieczeństwo są ze sobą powiązane i nie może już dłużej czekać na inicjatywę Stanów Zjednoczonych.
Podczas ostatnich szczytów europejscy przywódcy złożyli zdecydowane obietnice dotyczące jasnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Zobowiązali się do użycia „siły zbrojnej, wywiadu i pomocy logistycznej”, jeśli Rosja ponownie zaatakuje po zawarciu jakiegokolwiek porozumienia pokojowego. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nazwała to „momentem niezależności Europy”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Przez lata kraje europejskie polegały na Stanach Zjednoczonych w kwestiach obronności i debatowały nad tym, kto powinien płacić więcej, wierząc, że poważne zagrożenia militarne minęły. Inwazja Rosji zmieniła tę sytuację. Obecnie Europa intensywnie pracuje nad przywróceniem swojej pozycji globalnego gracza.
Wola polityczna rośnie, ale jedność jest krucha
Europa nie jest w tym sama.
Kanada jest jednym z największych darczyńców w przeliczeniu na jednego mieszkańca, przekazując łącznie prawie 22 mld dol. (79 mld 119 mln zł), z czego ponad 12 mld dol. (43 mld 156 mln zł) stanowi bezpośrednia pomoc finansowa. W grudniu zobowiązała się przeznaczyć kolejne 2,5 mld dol. (prawie 9 mld zł) na pomoc w odblokowaniu dodatkowych środków z Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Takie zobowiązania często zachęcają inne instytucje do udzielania większego wsparcia.
Japonia zobowiązała się do przekazania Kijowowi łącznie od 12 do 15 mld dol. (od 43 mld do 54 mld zł), co czyni ją jednym z największych darczyńców, mimo że znajduje się daleko od konfliktu. Japonia postrzega obronę Ukrainy jako powiązaną z bezpieczeństwem w regionie Indo-Pacyfiku. Jeśli Rosja wygra w Europie, Japonia obawia się, że może to zachęcić Chiny.
Australia przekazała ponad 1,5 mld dol. (5 mld 394 mln zł), w tym sprzęt wojskowy i szkolenia.
Kraje regionu Indo-Pacyfiku mogą zdawać sobie sprawę przed niektórymi Europejczykami, że to, co dzieje się z porządkiem opartym na zasadach w jednym miejscu, ma wpływ na wszystkich. Jeśli Ukraina upadnie, będzie to sygnał dla wszystkich agresorów, że system nie działa i mogą działać bezkarnie.
Istotna jest też rola międzynarodowych instytucji finansowych.
Dostawy broni są niezbędne, ale jeśli gospodarka Ukrainy upadnie, nastąpi katastrofa. Międzynarodowe instytucje finansowe nie są organizacjami charytatywnymi; są ekonomicznym filarem.
W ramach rozszerzonego programu pomocy MFW udostępniono 15,5 mld dol. (55 mld 743 mln zł), stanowiących część pakietu o wartości 153 mld dol. (550 mld 234 mln zł), a pod koniec 2025 r. zawarto nowe porozumienie na szczeblu roboczym dotyczące dodatkowych 8,1 mld dol. (29 mld zł). Bank Światowy, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Europejski Bank Inwestycyjny, są również kluczowymi podmiotami przekazującymi środki w ramach różnych programów.
Wsparcie to zadziała tylko wtedy, gdy pieniądze dotrą na czas, a partnerzy pozostaną zaangażowani.
Obietnice nie pomogą, jeśli spory polityczne lub opóźnienia spowodują zamrożenie funduszy, podczas gdy Ukraina wyczerpie swoje rezerwy.
Dla Ukrainy wsparcie to może nadejść niebezpiecznie późno. Europejskie fabryki zbrojeniowe w końcu mają pełne ręce roboty, ale budowa przemysłu na potrzeby dużej wojny trwa zazwyczaj lata, a nie tylko kilka miesięcy.
Wola polityczna rośnie, ale jedność między 27 krajami o różnych interesach jest nadal krucha. Siła militarna Europy wygląda dobrze na papierze, ale po latach zaniedbań odbudowa prawdopodobnie potrwa dekadę, a nie tylko rok.
Koalicja chętnych i trudne pytania
W marcu 2025 r., gdy wsparcie Waszyngtonu dla Ukrainy osłabło, inicjatywę przejęli brytyjski premier Keir Starmer i prezydent Francji Emmanuel Macron. Utworzyli oni grupę dyplomatyczną, która miała koordynować działania europejskich przywódców w zakresie bezpieczeństwa Ukrainy, nazwaną koalicją chętnych. W tym samym roku do koalicji dołączył kanclerz Niemiec Friedrich Merz jako współprzewodniczący, co świadczyło o przejściu Berlina od wahania do działania.
Koalicja rozpoczęła działalność z 26 krajami, a pod koniec roku rozrosła się do 34. Obejmuje ona kraje europejskie i kraje Wspólnoty Narodów, takie jak Kanadę i Australię, a także Japonię.
Pod względem politycznym koalicja koordynuje wsparcie dla Ukrainy podczas rozmów z Rosją i Stanami Zjednoczonymi, pomagając Kijowowi zachować przewagę, gdy Waszyngton i Moskwa mogą preferować zawieranie porozumień bez udziału Ukrainy.

Od lewej: premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i prezydent Francji Emmanuel Macron biorą udział w spotkaniu w siedzibie premiera, Londyn, 8 grudnia 2025 r.TOBY MELVILLE / POOL / AFP / AFP
W zakresie bezpieczeństwa członkowie pracują nad gwarancjami dla przyszłości Ukrainy i planują utworzenie sił zapewniających bezpieczeństwo — oddziałów, które zostaną rozmieszczone po wprowadzeniu zawieszenia broni. 26 krajów obiecało sprzęt i personel dla tych sił, ale kluczowe szczegóły, takie jak wielkość, możliwości i sposób postępowania w przypadku ataku sił rosyjskich, pozostają nadal nieokreślone.
Pomysł utworzenia sił zapewniających bezpieczeństwo rodzi trudne pytania. Czy europejskie oddziały będą w stanie się bronić w przypadku ataku Rosji? Czy Europa będzie w stanie utrzymać obecność wojskową bez wsparcia lotniczego i wywiadowczego ze strony USA? Czy wola polityczna przetrwa, gdy koszty staną się jasne?
Ważne jest, aby koalicja pokazała, że Europa poważnie podchodzi do działania. Nadal nie ma pewności, czy ta nowa struktura rzeczywiście spełni swoje zadanie i czy zrobi to na czas.
Podstawowa sprzeczność
Zazwyczaj zawieszenie broni poprzedza negocjacje. Najpierw kończą się walki, a potem obie strony przystępują do rozmów. Putin odrzucił tę koncepcję, a Zachód, głównie ze względu na stanowisko Trumpa, się z nią zgodził.
Putin uważa, że czas działa na jego korzyść, i nie zgodzi się na nic, co nie będzie całkowitym zwycięstwem — nie tylko w Donbasie, ale i w kwestii całkowitego podporządkowania Ukrainy.
Dlaczego miałby teraz zgodzić się na kompromis, skoro uważa, że za sześć miesięcy może uzyskać lepsze warunki? Nie zgodzi się — chyba że Rosja poniesie prawdziwą klęskę militarną lub jej gospodarka i morale załamią się pod wpływem sankcji i niekończącej się wojny.
Kluczowy test
Wsparcie europejskie w końcu rośnie, ale nie w tempie ani na skalę potrzebną do zmiany trudnej sytuacji Ukrainy na froncie. Ukrainie nie brakuje determinacji, ale po drugiej stronie Atlantyku pomoc amerykańska utknęła w martwym punkcie z powodu politycznych rozgrywek.
Niestety, rok 2025 upłynął pod znakiem opóźnień i straconych szans. Waszyngton wahał się, wsparcie europejskie nadeszło zbyt późno, a Rosja blokowała postępy na każdym kroku.
Putin chce podporządkować sobie Ukrainę. Ukraina pragnie wolności i bezpieczeństwa. Konflikt przerodził się w długą wojnę na wyniszczenie.
Tak więc rok 2026 sprowadza się do tego: czy międzynarodowe obietnice zamienią się w rzeczywiste działania, czy pozostaną tylko słowami na papierze?
Czy kraje demokratyczne będą miały determinację, aby nadal wspierać Ukrainę, gdy ich własne problemy narastają, a koszty rosną bez końca? Czy Trump zmieni swoje podejście, gdy Putin pozostaje nieugięty, a krytyka jego polityki w kraju nasila się?
Ukraińcy wkraczają w piąty rok wojny z większym, nieustępliwym i brutalnym wrogiem. Ryzykują wszystko, ufając, że ich prawdziwi sojusznicy będą ich wspierać, gdy będzie to miało największe znaczenie.
Los Ukrainy ma znaczenie wykraczające poza jej granice. Jest to test, czy demokracje nadal potrafią bronić zasad, które głoszą.