-
Andrzej K., kierowca busa, śmiertelnie potrącił 14-letniego Maksyma H. w Warszawie, nie ustępując pierwszeństwa.
-
Oskarżony miał blisko dwa promile alkoholu we krwi i złamał zakaz prowadzenia pojazdów.
-
Po wypadku sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, ukrył busa i spożywał alkohol z rodziną.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Jak poinformowała w poniedziałek warszawska prokuratura, Andrzej K. został oskarżony o to, że „nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym”, ostatecznie powodując wypadek komunikacyjny. Mężczyzna miał następnie uciec z miejsca zdarzenia. Teraz grozi mu od pięciu do 20 lat pozbawienia wolności.
Warszawska prokuratura wskazała, że w kwietniu 2023 roku na Andrzeja K. nałożono zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych kategorii ABCDET+AM+A2. Wsiadając za kierownicę 3 stycznia 2025 roku, czyli w dniu wypadku, mężczyzna zlekceważył wcześniejszy wyrok, który obowiązywał do 21 kwietnia 2027 roku.
Jak poinformował w ubiegłym roku rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba, w chwili zdarzenia w 44-latek znajdował się w stanie nietrzeźwości i miał blisko dwa promile alkoholu w organizmie.
Potrącił nastolatka na warszawskiej Woli i uciekł. Jest akt oskarżenia
Ustalono wówczas także, że sprawca wypadku kierował busem, który został następnie odnaleziony w garażu podziemnym. Jak się okazało, Andrzej K. pracował w firmie kurierskiej, co pomogło zidentyfikować pojazd, znaleźć miejsce jego postoju i ustalić, kto nim kierował w dniu wypadku.
Po zdarzeniu mężczyzna miał ukryć busa, a następnie spożywać „znaczne ilości alkoholu” z członkiem swojej rodziny. Zdaniem prok. Skiby oskarżony „nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, co się stało i nie był w stanie sam w to uwierzyć”, gdyż „nie był świadomy, że potrącił człowieka”.
– K. zeznał, że usłyszał głuchy dźwięk, ale nie połączył go z wypadkiem – mówił w styczniu 2025 roku prok. Skiba, cytowany przez Interię, wskazując, że mężczyzna odjechał kilkaset metrów dalej na stację benzynową, gdzie po czasie zauważył wiele świateł policyjnych i doszedł do wniosku, że coś mogło się stać.
Do tej pory Andrzej K. nie przyznał się do spowodowania śmiertelnego wypadku. Stwierdził jednak, że faktycznie naruszył sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.
Warszawa. Śmiertelne potrącenie 14-latka
Prokuratura poinformowała w poniedziałkowym komunikacie, że Andrzej K. był wcześniej wielokrotnie karany. W ubiegłych latach nałożono na niego wspomniany zakaz prowadzenia pojazdów. Dodatkowo w przeszłości znaleziono przy nim środki odurzające, a także trzy miesiące spędził w areszcie za nielegalną pomoc migrantom w przekraczaniu granicy.
14-letni Maksym H., którego miał potrącić, doznał poważnych obrażeń ciała, w tym licznych złamań kości czaszki. Ostatecznie u nastolatka powstał krwiak podtwardówkowy. Nastolatek doznał również stłuczenia płuc i zmarł 4 stycznia 2025 roku.
Nowy rok, stare problemy. Służba zdrowia wciąż bez pieniędzyPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas

