Barret urodził się 6 stycznia 1946 r. w Cambridge jako czwarty z pięciorga dzieci Winifred i Arthura Maxa Barrettów. Jego rodzice byli zamożni i bez zawahania umożliwiali pociechom rozwijanie muzycznych talentów. Późniejszy lider Pink Floyd od najmłodszych lat brał więc udział w lokalnych konkursach, grał na ukulele, a później także na banjo. W wieku 12 lat namówił rodziców na kupno gitary. Trzy lata później wszedł w posiadanie gitary elektrycznej i sam skonstruował do niej wzmacniacz. Wstąpił do pierwszej w swoim życiu kapeli – Geoff Mott and the Mottoes.
Początki kariery Syda Barretta
Choć wszyscy znamy go jako Syda, muzyk tak naprawdę nazywał się Roger Keith Barrett. W czasach nastoletnich, gdy grywał ze swoim pierwszym zespołem, przylgnął do niego nowy przydomek. Pseudonim inspirowany miał być imieniem lokalnego perkusisty jazzowego – Sida Barretta.
Syd od najmłodszych lat przyjaźnił się z Rogerem Watersem oraz Davidem Gilmourem, z którymi później spotkał się w Pink Floyd. Z tym drugim zżył się, gdy oboje uczęszczali do College of Arts and Technology.
Początki Pink Floyd sięgają lat 60. Wówczas Barrett przybył do Londynu, aby rozpocząć studia malarskie w Camberwell Art School. Waters zaproponował mu, aby od razu wstąpił do zespołu. Pierwotnie grupę nazwano Sigma 6, lecz ulegało to ciągłym przekształceniom – podobnie, jak skład formacji. Gdy dołączył do niej Syd muzycy występowali pod szyldem The Tea Set. Prędko zmuszeni byli jednak wprowadzić ponowne zmiany, ponieważ przyszło im zagrać koncert u boku innego zespołu, o dokładnie tej samej nazwie. To wtedy Barrett zaproponował The Pink Floyd Sound.
Pierwsze kompozycje Pink Floyd to niemal w całości zasługa Syda Barretta
1966 i 1967 to lata przełomowe dla Floydów. W marcu zagrali swój pierwszy poważny koncert w londyńskim klubie Marquee. Młodzi muzycy już wtedy zwrócili na siebie uwagę i zostali okrzyknięci przyszłością brytyjskiej psychodelii. Pod koniec 1966 r. zespołem zajęli się dwaj menedżerowie Andrew King oraz Peter Jenner. W kolejnym roku Barrett i spółka nagrali singiel „Arnold Layne”, który osiągnął 20. pozycję sprzedaży w Wielkiej Brytanii, a ich następny hit „See Emily Play” sprzedawał się jeszcze lepiej – osiągając 6. miejsce.
Pierwsze single, a także cały debiutancki album legendarnej grupy – „The Piper at the Gates of Dawn” wydany w sierpniu 1967 r. – były dziełem Syda. To on komponował muzykę, pisał teksty, śpiewał i grał na gitarze. Roger Waters nie miał jeszcze pojęcia, że w przyszłości przejmie pałeczkę. Debiut formacji osiągnął 6. miejsce pod względem sprzedaży w Anglii, Floydzi stawali się coraz bardziej popularni, a presja członków zespołu jedynie rosła.
Tuż przed premierą debiutu Syd zniknął na kilka miesięcy. Gdy wrócił, koledzy nie poznawali go
Gdy Pink Floyd byli już po wydaniu świetnie przyjętego singla „See Emily Play” i zaraz miał ukazać się ich długogrający debiut, Syd niespodziewanie zniknął. Koledzy z formacji nie mieli z nim kontaktu miesiącami. Gdy wreszcie wrócił, nie poznawali go. Zachowywał się inaczej, był jeszcze bardziej nieobecny i ekscentryczny.
Czas, w którym go nie było, prawdopodobnie spędził oddając się używkom. Przyjaciołom tłumaczył, że substancje te pomagają mu tworzyć i dają prawdziwą wolność. Tak naprawdę przyczyniały się do zwiększenia jego problemów psychicznych i powolnej utraty kontroli nad życiem. W pewnym momencie Barrett przestał nawet kojarzyć ludzi, z którymi dotychczas spędzał całe dnie, a wyjścia na scenę sprawiały mu coraz większą trudność.

Roger Waters, Nick Mason, Syd Barrett i Rick Wright, tworzący Pink Floyd w 1967 r.Cyrus Andrews/Michael Ochs ArchivesGetty Images
Zachowanie Syda Barretta stawało się coraz gorsze. W 1968 r. zespół zakończył z nim współpracę
Zachowanie Syda podczas koncertów wpływało nie tylko na jego wizerunek i odbiór fanów, lecz także na pozostałych członków Pink Floyd. Muzyk stał się dla nich obciążeniem – potrafił przez całe show grać wyłącznie jeden akord albo w ogóle nie wydobywać dźwięków z gitary. Za kulisami również nie było łatwo. Zdarzały się dni, w których muzyk nie wypowiadał do kolegów ani słowa. Problemy te skutkowały ostatecznie zatrudnieniem Davida Gilmoura do pomocy na scenie.
Obłęd Barretta postępował z miesiąca na miesiąc, a jedną z sytuacji, która zaważyła na jego obecności w Pink Floyd był występ, podczas którego muzyk wysypał sobie na głowę całą butelkę leków. Tabletki zaczęły topnieć w jego włosach, pod wpływem mocnego światła reflektorów, a następnie spływać po twarzy Syda. On sam był tak otumaniony, że nawet tego nie zauważył.
W 1968 r. członkowie zespołu podjęli trudną decyzję i postanowili nie zabierać Syda na jeden z koncertów. Niedługo później ogłosili, że Barrett nie jest już członkiem Pink Floyd. Mimo to wciąż traktowali go jak przyjaciela. Gilmour pomagał mu w solowej karierze, a później pilnował, by do końca życia spływały do niego tantiemy z przebojów, które napisał. Pozostali członkowie legendarnej grupy wielokrotnie próbowali zabierać go na odwyk, lecz bezskutecznie.
Jeden z najważniejszych albumów Floydów – „Wish You Were Here” z 1975 r. – został zadedykowany właśnie Sydowi. „Shine On You Crazy Diamond” w całości opowiada o muzyku.
Kariera solowa Syda Barretta. W latach 70. przestał wychodzić do ludzi
Po odejściu z Pink Floyd Barrett wydał dwa solowe albumy – „The Madcap Laughs” i „Barrett”. Jeden z jego ostatnich publicznych występów miał miejsce w 1970 r. w Londynie. Podczas wykonywania czwartego numeru z setlisty Syd ostrożnie odłożył gitarę i zszedł ze sceny, zostawiając na niej osłupiałych Davida Gilmoura i Jerry’ego Shirleya. Koncertu nie dokończył. Od tamtej pory artysta przestał udzielać się publicznie. Przez ostatnie trzy dekady swojego życia malował na ogromnych płótnach i zajmował się ogrodem. Żył z tantiem, które faktycznie regularnie spływały. Zmarł 7 lipca 2006 r., w wieku 60 lat, z powodu nowotworu, w swoim domu w Cambridge.
Syd Barrett uznawany jest za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli psychodelicznego rocka
Biografowie Syda sugerują, że mógł cierpieć na schizofrenię, depresję maniakalną lub łagodną odmianę autyzmu. Niektórzy uważają, że miał zespół Aspergera. W opinii bliskich środki uzależniające, które zażywał, powodowały przyspieszenie rozwoju choroby. Część słuchaczy twierdzi natomiast, że gdyby nie one, muzyka artysty brzmiałaby zupełnie inaczej.
Melodyjne kompozycje Syda były chaotyczne i zawierały elementy, mające za zadanie drażnić odbiorcę. Teksty były z kolei podszyte infantylizmem, fragmentaryczne, czasem pełne absurdu. Mieszanka ta stanowiła o wyjątkowości dzieł Barretta, którymi do dziś zachwycają się całe pokolenia. Choć był członkiem Pink Floyd jedynie trzy lata i nagrał z grupą tylko dwa albumy – „The Piper at the Gates of Dawn” w 1967 r. i „A Saucerful of Secrets” z 1968 r. – pozostaje postacią nie tylko intrygującą, ale też otoczoną swoistym kultem. Nie bez powodu doczekał się miana jednego z najwybitniejszych przedstawicieli psychodelicznego rocka w historii.
Majka Jeżowska na Sylwestrowej Mocy Przebojów. Co planuje na przyszły rok?INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
