Piotr Zieliński na dobre może zapomnieć o nieudanym okresie w Interze Mediolan, jaki przeżywał w zeszłym sezonie, jak i na początku obecnych rozgrywek.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
W meczu z Bologną strzelił gola, a jego zespół wygrał 3:1 i został liderem Serie A z dorobkiem 39 punktów, o jedno „oczko” wyprzedza lokalnego rywala AC Milan.
Polak po raz siódmy z rzędu znalazł się w pierwszym składzie Nerazzurrich. Tak dobrej serii jeszcze nie miał w tym klubie, a ostatnio tak regularnie grał w Napoli na początku sezonu 2023/24. Wtedy w 15 pierwszych spotkaniach wychodził w podstawowym składzie.
Teraz przeżywa najlepszy okres w nowym klubie. — Zgadzam się z tym absolutnie. Kibice Interu bardzo żałowali w zeszłym roku, kiedy miał problemy, które uniemożliwiły mu regularną grę. Teraz ten fatalny okres jest już przeszłością, a Piotr wrócił do optymalnej formy, pokazując wszystkim, że wciąż jest jednym z najlepszych pomocników w Serie A — mówi nam Christian Liotta z portalu Fcinternews.it.
Nieudany zeszły sezon Piotra Zielińskiego
Zieliński trafił do Interu latem 2024 r., ale poprzedni sezon nie był specjalnie udany, choć z zespołem doszedł do finału Ligi Mistrzów. Przez cały sezon wystąpił co prawda w 39 meczach, ale tylko 16 w pierwszym składzie. Strzelił dwa gole i miał trzy asysty. W najważniejszych meczach grał tercet Hakan Calhanoglu — Nicolo Barella i Henrich Mchitarjan. Zieliński zwłaszcza wiosną zmagał się z kontuzjami, co miało duży wpływ na jego sytuację.
Początek nowego sezonu był jeszcze gorszy. Zmienił się trener i u Christiana Chivu jego pozycja początkowo była słabsza niż u Simone Inzaghiego.
W lidze grał mało, za to występował w Lidze Mistrzów, ale Inter na początku sezonu miał tam słabszych rywali i Chivu mógł rotować składem. Na dodatek latem doszedł Peter Sucić i Zieliński spadł w hierarchii na piąte miejsce wśród środkowych pomocników, o które walczył z Davide Frattesim, a grać mogło trzech.
Jego sytuacja zaczęła się zmieniać w listopadzie, a ostatnio Polak wywalczył sobie na dobre miejsce w składzie.
— Myślę, że istnieje jedno słowo-klucz opisujące ten zwrot akcji w historii Zielińskiego w Interze Mediolan: wolność. To właśnie tego słowa używał najczęściej wczoraj wieczorem po meczu z Bolonią, kiedy rozmawiał z włoskimi mediami. Piotr jest teraz wolny, przede wszystkim wolny od problemów fizycznych, które wpłynęły na jego pierwszy sezon w Nerazzurrich — tłumaczy Liotta.
Piotr Zieliński przeszedł metamorfozę
— Czuje się wolny również na boisku dzięki trenerowi Cristianowi Chivu, który dał mu swobodę i możliwość pokazania swoich umiejętności. Nie krytykował swojego byłego szkoleniowca Simone Inzaghiego, wręcz przeciwnie, podziękował mu za sprowadzenie go do Mediolanu i myślę, że nadal żałuje, że nie mógł dać tyle, ile Inzaghi od niego oczekiwał. Teraz jest jednak w doskonałej formie i może pokazać cechy, które podziwialiśmy, gdy grał w Neapolu, i może być tym, kim oczekiwano od niego w zeszłym sezonie: idealnym zmiennikiem dla Mchitarjana, który wciąż jest maestro na boisku, ale ma pięć lat więcej od Zielińskiego i wymaga wsparcia, nawet jeśli jego umiejętności są takie jak dawniej — wyjaśnia włoski dziennikarz.
Zieliński, przychodząc do Interu, liczył zapewne, że wywalczy miejsce w optymalnej jedenastce właśnie kosztem tego 35-letniego wówczas pomocnika. Inzaghi jednak bardziej cenił weterana z Kaukazu.
W nowym sezonie Mchitarjan u Chivu zachował swoją pozycję, ale pod koniec października doznał kontuzji. Od tej pory Zieliński zaczął grać więcej. Ormianin w grudniu wrócił do gry, ale w czterech ligowych meczach z rzędu wchodził z ławki, a grał Polak. A jego kolega i konkurent, urodzony jeszcze w ZSRR, 21 stycznia skończy już 37 lat. To więc Zieliński ma teraz większe szanse na grę, choć trudno to jednoznacznie prognozować.
— Chivu wie, że może na nich liczyć, nie tracąc przy tym jakości. Trochę z wyboru, a trochę też z konieczności, chce rotować wszystkimi zawodnikami w drużynie. A on jest typem trenera, który czeka do ostatniej chwili z decyzją o wyjściowym składzie. Chociaż w ostatnich meczach zmiany w podstawowej jedenastce były dość ograniczone, trudno racjonalnie oceniać jego przyszłe wybory — mówi Liotta.
— Pewne jest, że Piotr coraz bardziej wzmacniał swoją pozycję w pomocy i, biorąc pod uwagę ostatnie mecze, w których zawsze był jednym z najlepszych zawodników Interu Mediolan, bardzo trudno będzie z niego zrezygnować — dodaje.
Pytanie, co Chivu zrobi, gdy przyjdzie do najważniejszych spotkań sezonu i czy wówczas Zieliński utrzyma miejsce w składzie. — Myślę, że tak się stanie. Nawet w zeszłym sezonie Piotr często występował w podstawowym składzie w meczach Ligi Mistrzów, a w meczach z Arsenalem i Borussią Dortmund jego umiejętności będą oczywiście bardzo przydatne. Jest jednym z pierwszych wyborów — zapewnia Liotta.
— Niedzielny gol to dopiero ostatni punkt kulminacyjny naprawdę dobrego sezonu, a prawdopodobnie najlepsze jeszcze przed nim. Miejmy nadzieję, że pech w końcu go opuścił — mówi włoski dziennikarz.
W tym sezonie rozegrał dotąd 22 mecze, 11 w pierwszym składzie. Strzelił trzy gole i miał dwie asysty.
W środę 7 stycznia Inter czeka mecz z Pisą, a cztery dni później hitowe starcie z Napoli, byłym klubem Zielińskiego i obecnym mistrzem Włoch.
Piotr Zieliński kluczową postacią kadry
Metamorfoza Zielińskiego to też świetna wiadomość w kontekście barażów o awans do mundialu, w którym nasza kadra zmierzy się z Albanią, a potem w razie zwycięstwa z Ukrainą lub Szwecją. Już jesienią był jej kluczowym zawodnikiem i wreszcie grał, jak od niego oczekujemy, znając skalę jego talentu. Zwłaszcza w meczu z Maltą (3:2) golem i asystą przyczynił się do uratowania naszej drużyny przed kompromitacją.
Grał jednak bardzo ostrożnie, by nie złapać kartki, która wyeliminowałaby go z pierwszego meczu barażowego i to się udało. Ta kartka jednak dalej nad nim wisi, więc z Albanią pewnie znów musi zagrać ostrożnie, bo trudno wyobrazić sobie kadrę bez niego w decydującym meczu o awans. W naszej drużynie zastąpić go trudniej niż w Interze.