Siatkarze z Zawiercia w pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów pokonali Asseco Resovię Rzeszów, co przed kolejnymi meczami stawiało ich w roli faworytów do zajęcia pierwszego miejsca w grupie D. We wtorkowy wieczór poprzeczka zawisła nieco niżej, bowiem rywalami byli Portugalczycy z Lizbony.

Łatwo jednak nie było, Sporting miał bowiem w swoich szeregach lidera w osobie Gonzaleza, który rzadko mylił się w ataku. Gospodarze, choć skazywani na pożarcie, dzielnie stawiali opór (7:5). Wenezuelczyk był główną opcją ofensywną. Zawiercianie nie potrafili go jednak zatrzymać, przez co wynik dość długo oscylował w okolicach remisu (14:14).

ZOBACZ WIDEO: Otwierają biznes w Polsce. Fabiański mówi o swojej roli

Takiego przebiegu rywalizacji chyba mało kto się spodziewał. Brązowi medaliści KMŚ mając w swoim składzie takie gwiazdy jak Bieniek, Russel czy Ensing, nie byli w stanie odskoczyć na więcej niż dwa punkty. Sporting prostymi środkami, opierając się jedynie na Gonzalezie, Pokersniku i Martinsie, do końca walczył o niespodziankę. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Zawiercianie otworzyli mecz udanie, choć w kiepskim stylu.

Grający bez Kwolka wicemistrzowie Polski mocno tracili na sile uderzenia. Zastępujący go Łaba w drugim secie prezentował się katastrofalnie, skończył zaledwie 1 na 11 piłek. Na szczęście dla polskiej ekipy, doskonale prezentował się Bieniek. Środkowy stanowi l solidne wsparcie dla Russela i Ensinga. Bez tego goście mieliby olbrzymi kłopot z odniesieniem zwycięstwa, które choć w połowie seta wydawało się niezagrożone (10:15), w końcówce zaczęło się Jurajskim Rycerzom wymykać z rąk.

Aluron CMC Warta prowadziła 22:17, jednak przerwa na żądanie trenera Winiarskiego zupełnie wybiła gości z rytmu. Portugalczycy zanotowali punktową serię, po której wyszli nawet na prowadzenie 24:23. Doskonale prezentowali się Martins i Pokersnik. Na szczęście dla wicemistrzów Polski skuteczność stracił Gonzalez. Jego wsparcia zabrakło miejscowym w decydującym fragmencie seta. Będący pod ścianą Zawiercianie zdołali bowiem odwrócić losy rywalizacji i objąć prowadzenie w meczu 2:0.

Trzecia odsłona, podobnie jak pierwsza toczyła się punkt za punkt. Zawiercian w grze utrzymywał duet Amerykanów, Ensing i Russel. To dzięki nim przyjezdni mogli sobie pozwolić na chwilę oddechu, prowadząc trzema punktami (9:12). Takie momenty nie trwały jednak zbyt długo, bowiem gracze Sportingu potrafili błyskawicznie odpowiedzieć.

Kluczową rolę ponownie odegrał Bieniek, który w ataku był nie do zatrzymania dla rywali. Z pomocą środkowego reprezentacji Polski udało się przełamać impas i odbudować trzypunktową przewagę w końcówce seta. Niestety kolejny raz zawiódł Łaba, który kompletnie nie radził sobie z kończeniem piłek. Tavares długo starał się go odbudować, na szczęście nie wpłynęło to na wynik starcia. Wicemistrzowie Polski ostatecznie zwyciężyli w całym spotkaniu 3:0.

Sporting CP – Aluron CMC Warta Zawiercie 0:3 (22:25, 24:26, 20:25)
[b]Sporting:

[/b]Grankin, Tavares, Gonzalez, Aguenier, Pokersnik, Martins, Perren (libero) oraz Ribeiro, Le, Escalante, Sousa (libero), Jensen;
Aluron CMC:

Zniszczoł, Tavares, Russel, Łaba, Ensing, Bieniek, Popiwczak (libero) oraz Bołądź, Czerwiński.