Kanclerz Niemiec wyraźnie stwierdził, że nawet przy trwałym zawieszeniu broni między Ukrainą a Rosją na razie nie będzie niemieckich żołnierzy na terytorium Ukrainy.
Friedrich Merz zasugerował jedynie innego rodzaju możliwość zabezpieczenia ewentualnego zawieszenia broni na Ukrainie. — Może to np. oznaczać, że po zawieszeniu broni skierujemy siły wspierające Ukrainę na sąsiadujące z nią terytoria państw NATO — powiedział Merz po spotkaniu sojuszników Ukrainy w Paryżu.
Innymi słowy Merz byłby gotów skierować Bundeswehrę do Polski lub innych państw sąsiadujących z Ukrainą, należących do NATO. Nie przewiduje jednak obecności niemieckich żołnierzy w samej Ukrainie.
Jeszcze 16 grudnia Merz wraz z innymi europejskimi przywódcami zobowiązał się do utworzenia „wielonarodowej grupy dla Ukrainy”. Żołnierze tej grupy mieliby wspierać Ukrainę również w przypadku kolejnego ataku ze strony Rosji.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
A teraz zwrot o 180 stopni? Według naszych informacji kanclerz „nie wyklucza niczego”, ale musi jeszcze uwzględniać stanowisko SPD. Merz chce teraz zainicjować debatę polityczną na temat warunków, w jakich niemieccy żołnierze mogliby być stacjonowani. Obejmowałyby one w szczególności „silną, prawnie wiążącą gwarancję bezpieczeństwa ze strony USA oraz amerykański mechanizm zabezpieczający europejskie zaangażowanie” — powiedział kanclerz.
Wyraził przekonanie, że Stany Zjednoczone są gotowe do podjęcia takich działań. — Niemcy będą nadal angażować się politycznie, finansowo, a także militarnie — podkreślił. Amerykański wysłannik Steve Witkoff określił plany bezpieczeństwa dotyczące Ukrainy jako „w dużej mierze sfinalizowane”.
Wymowna nieobecność kanclerza. Deklaracja została podpisana bez niego
Na początku konferencji prasowej, która rozpoczęła się z 45-minutowym opóźnieniem, prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski uroczyście podpisali wspólny plan dotyczący rozmieszczenia wojsk w Ukrainie: deklarację intencji utworzenia międzynarodowych sił po zawarciu rozejmu między Rosją a Ukrainą.

Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, Emmanuel Macron, prezydent Francji, i Keri Starmer, brytyjski premier. Paryż, 6 stycznia 2025 r.PAP/EPA/LUDOVIC MARIN / POOL
Zwraca uwagę, że kanclerz Friedrich Merz, który zabrał głos jako czwarty, nie był obecny podczas tej krótkiej prezentacji, podobnie jak amerykański wysłannik Steve Witkoff.
Jak podkreślił prezydent Zełenski, rozmowy miały na celu zwiększenie bezpieczeństwa i wzmocnienie Ukrainy, która polega na swoich partnerach i na działaniach, które mogą przynieść realne gwarancje bezpieczeństwa. „Dyplomacja i realna pomoc muszą iść ze sobą w parze” — napisał Zełenski na platformie X.
„Rosja nie przestaje atakować naszego kraju, a teraz musimy wzmocnić obronę powietrzną, by chronić ludność, społeczności i kluczową infrastrukturę” — dodał. O tych kwestiach rozmawiał wcześniej z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem.
„Stany Zjednoczone nie porzuciły Ukrainy”
Potencjalne naruszenia oczekiwanego zawieszenia broni będą musiały być na bieżąco nadzorowane, by można było na nie odpowiednio zareagować. Pałac Elizejski przypomina, że po aneksji Krymu w 2014 r. codziennie pojawiały się doniesienia o naruszeniach rozejmu.
Osobisty udział amerykańskich negocjatorów Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera, zięcia prezydenta Donalda Trumpa, był uznawany za oznakę „ponownego zbliżenia” między Ukrainą, Europą i USA. W Pałacu Elizejskim podkreślono, że Koalicja Chętnych doprowadziła do tego, iż „Stany Zjednoczone nie porzuciły Ukrainy”.