W uzasadnieniu do weta ustawy, która miała wprowadzić reformę edukacji, prezydent Karol Nawrocki odnosi się do kwestii, których w ogóle w tym dokumencie nie było i krytykuje zapisy, które już obowiązują. – Czy służby prezydenta w ogóle to przeczytały? – pyta Katarzyna Lubnauer, wiceministra odpowiedzialna za reformę. I komentuje krótko: – Kompromitacja.Artykuł dostępny w subskrypcji

Kluczowe fakty:

  • Trzy tygodnie temu prezydent zdecydował o zawetowaniu zmian w Prawie oświatowym. Nowelizacja, na którą się nie zgodził, miała być kluczowa dla losów tak zwanego Kompasu Jutra, czyli reformy edukacji autorstwa rządu Donalda Tuska.
  • Tuż przed podjęciem decyzji Pałac Prezydencki odwiedziło kilkadziesiąt – głównie konserwatywnych – organizacji pozarządowych, które stanowczo domagały się weta.
  • Z opublikowanego na stronie prezydenta uzasadnienia do weta wynika, że ich głos został wysłuchany. Problem polega jednak na tym, że części rozwiązań, które miały przesądzić o zawetowaniu ustawy, w ogóle w niej nie było.
  • – To przypomina sytuację sprzed kilku miesięcy, gdy hierarchowie kościelni do ataku na edukację zdrowotną również wykorzystywali nieistniejące zapisy – ocenia Katarzyna Lubnauer. Pisaliśmy o tym w TVN24+ wiosną.

– To reforma prowadząca do chaosu, ideologizacji szkoły i eksperymentowania na całych rocznikach dzieci – ocenił Karol Nawrocki. Te słowa padają na nagraniu, które prezydent opublikował w mediach społecznościowych 18 grudnia wieczorem.

Rządowa reforma, czyli tak zwany Kompas Jutra, od 1 września 2026 roku ma objąć przedszkola oraz pierwsze i czwarte klasy szkół podstawowych.

Urzędnicy Ministerstwa Edukacji Narodowej już na początku grudnia byli przekonani, że prezydent ustawy nie podpisze i od początku szykowali plan B. Kierownictwo resortu cały czas powtarzało jednak, że zakres tego planu będzie zależny od tego, co znajdzie się w uzasadnieniu prezydenta.

Ustawa, o której mowa, to około 90 stron przepisów, ale do niej załączonych było około 800 stron projektów aktów wykonawczych.

Z naszej analizy prezydenckiego uzasadnienia wynika, że prezydent – a w praktyce podlegli mu urzędnicy, którzy tego typu dokumenty przygotowują – w kilku przypadkach odwołał się do nieistniejących zapisów.

Jak to możliwe?

Zapytaliśmy o to Zbigniewa Boguckiego, szefa Kancelarii Prezydenta RP, Pawła Szefernakera, szefa gabinetu prezydenta, oraz Rafała Leśkiewicza, rzecznika prezydenta. Czekamy na odpowiedź.

UZASADNIENIE PREZYDENTA DO WETA. CAŁY DOKUMENT >>>

Kto będzie uczył w przedszkolach?

Pierwszy taki przypadek znajdujemy już na drugiej stronie prezydenckiego dokumentu. Zanim jeszcze prezydent zacznie podnosić przesłanki ideologiczne.

Czytamy: „Ustawa przewiduje również rozszerzenie możliwości zatrudnienia w publicznych przedszkolach osób niebędących nauczycielami”.