Supermarkety znów są otwarte, sieć komórkowa w większości działa, elektrociepłownia Wannsee wznowiła dostawy ciepła — po zamachu bombowym na sieć energetyczną w południowo-zachodniej części Berlina życie części mieszkańców powoli wraca do normy. Podczas gdy tysiące innych nadal zmaga się z ciemnością i zimnem w mieszkaniach, na pierwszy plan wysuwa się pytanie, w jaki sposób można by w przyszłości skuteczniej zapobiegać atakom o podobnych skutkach.
Odpowiedź, zaskakująca dla osób niebędących specjalistami w tej dziedzinie, brzmi: to kwestia obowiązującego prawa, że niemiecka sieć energetyczna jest tak łatwa do zaatakowania.
— Niemcy mają jedną z najbezpieczniejszych sieci energetycznych na świecie. Przerwy w dostawach energii trwające ponad trzy minuty wynoszą łącznie od 11 do 13 minut rocznie, co jest bardzo dobrym wynikiem w porównaniu z innymi krajami — mówi Hans-Walter Borries, wiceprzewodniczący Federalnego Stowarzyszenia Ochrony Infrastruktury Krytycznej (BSKI).
— Nasza infrastruktura krytyczna nie jest przygotowana na rosnącą liczbę klęsk żywiołowych, takich jak pożary lasów, silne wiatry i deszcze lub powodzie, a przede wszystkim na ataki hybrydowe i zamachy terrorystyczne — dodaje Borries. Brakuje między innymi odpowiednich środków ochrony i nadzoru. Nie jest to jednak głównym problemem, jak pokazuje przykład Berlina.
Sieć energetyczna w stolicy obejmuje około 36 tys. km kabli wszystkich poziomów napięcia. Tylko ich ułamek przebiega nad ziemią; 99 proc. linii energetycznych w Berlinie to kable podziemne, czyli ułożone w ziemi. Trudno więc do nich dotrzeć lub w ogóle nie ma takiej możliwości — a jeśli już, to tylko przy wysokim ryzyku wykrycia. Tylko że ten jeden procent kabli ułożonych nad ziemią jest praktycznie niechroniony. I łatwo go zlokalizować. — Na mapach cyfrowych, takich jak OpenStreetMap (to strona internetowa udostępniająca bezpłatnie różne dane geograficzne), można obejrzeć przebieg sieci energetycznych z dokładnością do kilku centymetrów. Przy odrobinie wiedzy i energii przestępczej ataki na niechronione miejsca nie są żadną sztuką — mówi Borries.
Do newralgicznych punktów niemieckiej sieci energetycznej zalicza on około 38 tys. słupów wysokiego napięcia, około 1200 stacji transformatorowych oraz miejsca, w których podziemne linie wychodzą na powierzchnię — na przykład w celu poprowadzenia ich kanałem. W jednym z takich miejsc zaatakowano sieć energetyczną w Berlinie. Informacje o tym, gdzie znajdują się szczególnie podatne na ataki punkty, każdy może uzyskać przy niewielkim wysiłku, co umożliwia sytuacja prawna.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Zasadniczo istnieją przepisy prawne lub regulacje urzędowe, które zobowiązują operatorów sieci energetycznych i gazowych do publicznego prezentowania swojej infrastruktury wszystkim zainteresowanym, praktycznie na srebrnej tacy — twierdzi Federalne Stowarzyszenie Gospodarki Energetycznej i Wodnej. Dotyczy to na przykład publikacji, które są dokonywane przez organy wydające zezwolenia w ramach procedur planowania i zatwierdzania. W ramach zatwierdzania projektów infrastrukturalnych, w szczególności zgodnie z ustawą o gospodarce energetycznej lub federalną ustawą o ochronie przed emisjami, trasy, lokalizacje i podstawowe dane techniczne muszą być zazwyczaj publikowane w internecie.
Według informacji BDEW dochodzą do tego jeszcze wymogi wynikające z ustawy o ocenie oddziaływania na środowisko. Brak wymaganych publikacji w przypadku większych projektów może „prowadzić do poważnych błędów proceduralnych w procesie zatwierdzania”, co wiąże się z ryzykiem zaskarżenia projektu do sądu.
„Warunki prawne sprzyjają atakom”
— To przesada, jeśli chodzi o przejrzystość — krytykuje obowiązujące przepisy burmistrz Berlina Kai Wegner, powtarzając krytykę, którą wyraził już minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul. — W tej kwestii rząd federalny i kraje związkowe muszą opracować inne przepisy — domaga się teraz Wegner. Reul wyjaśnił w stacji telewizyjnej WDR, że zagrożenie dla sieci energetycznych „przez wiele, wiele lat nie było traktowane poważnie. W wyniku nadmiernej przejrzystości wszystko zostało upublicznione”. Sprawcy mogą łatwo znaleźć w internecie informacje o lokalizacji wrażliwych węzłów sieci energetycznej.
Według Reula może to doprowadzić do rozległej awarii zasilania w wyniku ataku, takiego jak ten w Berlinie, również w Nadrenii Północnej-Westfalii. — Mamy infrastrukturę, która jest podatna na ataki i nie jest zbyt dobrze chroniona — podkreślił minister spraw wewnętrznych kraju związkowego. Obecnie Bundestag debatuje nad ustawą ramową „Kritis”, której celem jest lepsza ochrona infrastruktury krytycznej.
Jednak projekt ustawy nie odnosi się do palącego problemu ujawniania danych, co skrytykował operator sieci przesyłowej 50Hertz na początku grudnia podczas przesłuchania w komisji spraw wewnętrznych Bundestagu. W tej kwestii Wegner, a także berlińska senator ds. wewnętrznych Iris Spranger domagają się poprawek. — Należy zmienić warunki prawne — twierdzi Spranger. — Sprzyjają one takim atakom — dodaje.
Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Reul nakłada jednak również obowiązki na operatorów sieci energetycznych: tak jak każdy przedsiębiorca budowlany chroni przed złodziejami kosztowną koparkę, „tak samo trzeba będzie teraz postępować w takich newralgicznych miejscach” — wyjaśnił polityk CDU. Jest bowiem oczywiste, że ochrona linii [sieci elektrycznej], do których mają dostęp osoby nieuprawnione, jest w wielu przypadkach niewystarczająca.
— Kable, które uległy uszkodzeniu w wyniku ataku w Berlinie i które przebiegają nad mostem, są widoczne dla każdego. Nie trzeba mieć wyjątkowej wiedzy, aby zidentyfikować linie o ogromnym znaczeniu dla dostaw energii elektrycznej — mówi Carsten Baeck, ekspert ds. bezpieczeństwa i szef niemieckiej firmy doradczej Deutsche Risikoberatung. Ilość materiału użytego do podpalenia linii została jednak bardzo dokładnie obliczona, aby uzyskać zamierzony efekt. — Wymaga to już specjalistycznej wiedzy i wystarczającej ilości czasu na przygotowanie się na miejscu. Sprawcy mogli najwyraźniej działać tam bez przeszkód, czego można było uniknąć — wyjaśnia Baeck.
On również krytykuje ustawę ramową „Kritis”. Skupia się ona przede wszystkim na obronie przed atakami cybernetycznymi, a zaniedbuje fizyczne bezpieczeństwo instalacji. — Podobnie jak w przypadku ataku na berlińskie linie energetyczne, łatwo byłoby monitorować za pomocą czujników jeden procent kabli biegnących nad ziemią. Można to zrobić za pomocą najprostszej technologii, która jest niedroga, ale skuteczna — mówi Baeck.
Jednak prawdziwym skandalem jest brak redundancji, a także wrażliwość i niewystarczająca odporność sieci energetycznej, na przykład z powodu braku agregatów prądotwórczych, które mogłyby być wykorzystane w przypadku awarii. Redundancja oznacza w tym przypadku, że istnieją dodatkowe kable, które mogą być wykorzystane w przypadku awarii głównych linii.

Odkryty fragment podziemnej linii energetycznej podczas przerwy w dostawie prądu w południowo-zachodniej części Berlina, Niemcy, 5 stycznia 2026 r.PAP/EPA/HANNIBAL HANSCHKE / PAP
Zasadniczo takie redundancje istnieją w niemieckiej sieci energetycznej. Tak zwana zasada (n-1) przewiduje, że muszą istnieć komponenty zastępcze, na przykład dla przewodów lub transformatorów, które mogą być wykorzystane w przypadku awarii. Jeśli jednak, jak w przypadku ostatniego ataku na berlińską sieć energetyczną, główne i zastępcze przewody biegną przez ten sam most kablowy, co oznacza, że w przypadku podpalenia oba ulegną uszkodzeniu, zasada ta nie ma zastosowania. Kable zapasowe powinny być ułożone w pewnej odległości od kabli głównych.
Jest to kosztowne, ale prawdopodobnie konieczne w obliczu nasilających się napaści i ataków hybrydowych ze strony Rosji. „Gdyby w Niemczech zaatakowano pięć lub sześć aglomeracji, tak jak ostatnio w Berlinie, i doszło do awarii zasilania, jak to ma miejsce obecnie, siły przedsiębiorstw i służb ratowniczych zostałyby całkowicie wyczerpane i nie pozostałyby żadne rezerwy” — obawia się wiceprezes BSKI Borries. Radzi, aby zasięgnąć porady Ukrainy i wzorować się na tym, jak tamtejsze sieci są przywracane do działania w bardzo krótkim czasie po rosyjskich atakach.