-
USA przejęły rosyjski tankowiec Marinera na Atlantyku, co generał Jarosław Kraszewski uznał za możliwy początek nowego rozdziału w relacjach Waszyngtonu z Moskwą.
-
Generał uważa, że bezpośrednie starcie zbrojne jest mało prawdopodobne, ponieważ Rosja znalazłaby się w trudnej sytuacji gospodarczej i finansowej.
-
Według gen. Kraszewskiego Moskwy nie stać na eskalację konfliktu w Ukrainie, a działania USA mają na celu odcięcie Rosji od współpracujących z nią państw.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Stany Zjednoczone po raz pierwszy w historii przejęły rosyjski statek – tankowiec Marinera (Bella-1), na którego pokład na Oceanie Atlantyckim weszły amerykańskie siły zbrojne. Czy działanie to oznacza nowy rozdział w historii stosunków amerykańsko-rosyjskich?
Generał brygady WP Jarosław Kraszewski, doktor nauk wojskowych, nie ma wątpliwości, że tak. – Jakby nie patrzeć, prezydent Trump wyłożył kilka propozycji, do których Putin ustosunkował się tak, jak się ustosunkował, czyli generalnie wysłuchał, zapomniał, wrócił do tego, co robił – ocenił wojskowy, analizując wcześniejsze akty w relacjach przywódców.
Gen. Jarosław Kraszewski o akcji USA na Atlantyku
Gen. Kraszewski przypomniał słowa amerykańskiego politologa George’a Friedmana, który wskazywał, jakie okoliczności mogą doprowadzić do zapaści ekonomicznej w Rosji.
– Wyłącznie utrzymanie ceny „baryłki zachodniej”, czyli pochodzącej z państw OPEC lub niezrzeszonych w OPEC, a wydobywających, produkujących paliwa na poziomie niższym niż baryłka rosyjska, przyczyni się do tego, że Rosja upadnie gospodarczo i finansowo – wskazał.
– I to jest w tej chwili rozgrywka, którą Trump prowadzi, i w tym kierunku będzie to zmierzało – przewiduje nasz rozmówca, analizując operację USA na Atlantyku.
Generał podkreślił, że – w jego przekonaniu – amerykańskiemu prezydentowi chodzi o „wycinanie satelit” współpracujących z Rosją, które pomimo sankcji mogłyby dalej prowadzić z Moskwą wymianę towarowo-handlową.
W związku z faktem, że do przejęcia tankowca doszło w pobliżu rosyjskich okrętów wojskowych, zastanawia to, czy Moskwa mogłaby zaryzykować bezpośrednie starcie celem obrony swojej własności. Gen. Kraszewski wątpi jednak w taki scenariusz.
– Nie sądzę, że doszło do jakiejkolwiek walki, bo Rosja sama sobie strzeliłaby w potylicę – ocenił.
„Rosji na to nie stać”. Dowódca o możliwości eskalacji w Ukrainie
„Nowy rozdział” w relacjach amerykańsko-rosyjskich rozpoczęty działaniami USA w Wenezueli rodzi pytania o to, czy skłonią one Władimira Putina do śmielszych działań na półkuli wschodniej, przede wszystkim w Ukrainie.
– Pewnikiem będą one eskalowały w kierunku infrastruktury krytycznej i cywilnej, ale to nie powinno nikogo dziwić, bo zasadniczo ta „operacja specjalna” skupiona jest przede wszystkim na tym – ocenił gen. Kraszewski.
Wojskowy wątpi jednak w to, że Kreml ma fundusze, by móc nakręcać spiralę konfliktu. – Moim zdaniem Rosji na to nie stać, bo chwieje się gospodarczo, finansowo i ekonomicznie w przemyśle ciężkim i zbrojeniowym, i nie jest w stanie zabezpieczyć potrzeb jej wojsk walczących na Ukrainie. Jeśli miałaby takie zdolności, to ta „operacja” dawno by się już zakończyła, niestety na niekorzyść Ukrainy – stwierdził nasz rozmówca.
Amerykanie przejęli tankowiec pod rosyjską banderą. Operacja na Oceanie Atlantyckim
Jak informowała w środę agencja Reutera, od dwóch tygodni USA prowadziły akcję przejęcia powiązanego z Wenezuelą tankowca z ropą. Operację prowadziła straż przybrzeżna oraz amerykańskie wojsko. Doniesienia potwierdziło Dowództwo Europejskie armii USA.
Marinera, znana pierwotnie jako Bella-1, miała przedrzeć się przez amerykańską blokadę spowodowaną sankcjami na rosyjskie tankowce. Jednostka zaliczana jest do tzw. floty cieni.
Głos w sprawie zabrał minister wojny USA Pete Hegseth. „Blokada sankcjonowanej i nielegalnej wenezuelskiej ropy pozostaje w pełni obowiązująca na całym świecie” – ogłosił.
Wkrótce później Dowództwo Południowe USA poinformowało o zajęciu kolejnego tankowca M/T Sophia, również objętego sankcjami za przewóz rosyjskiej ropy.
Moskwa reaguje na działania USA. „Piractwo XXI wieku”
Sprawą przejęcia Marinery wstrząśnięta jest Moskwa. „Żadne państwo nie ma prawa używać siły wobec statków zarejestrowanych zgodnie z prawem w innych krajach” – przekazało w komunikacie rosyjskie Ministerstwo Transportu.
Głos zabrało także rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które poinformowało, że „Moskwa uważnie śledzi doniesienia”. Jego rzeczniczka Marija Zacharowa potwierdziła, że „siły morskie Stanów Zjednoczonych weszły na pokład statku na pełnym morzu poza wodami terytorialnymi jakiegokolwiek państwa”.
Szef Komisji Spraw Międzynarodowych rosyjskiej Dumy Leonid Słucki ocenił, że działanie Amerykanów to „piractwo XXI wieku”. Podobnej terminologii użył też polityk Jednej Rosji Andriej Kliszas, który nazwał je „aktem jawnego piractwa”.
- Opozycja w Wenezueli gotowa na przejęcie władzy. Trump sceptyczny
- Strach w oczach. Byliśmy na granicy Wenezueli z Kolumbią
„Polityczny WF”: Kto na premiera technicznego z PiS? Nieoczywiste nazwiskoINTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
