Sprawa gwałtu na funkcjonariuszce w Piasecznie wywołała ogromne poruszenie. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, zapytany przez dziennikarza Polsat News o to, czy widzi oznaki „zamiatania sprawy pod dywan”, stanowczo zaprzeczył.
– Ja myślę, że nie ma zamiatania pod dywan i to jest bardzo dobra informacja. Przede wszystkim dla obywateli. Bez względu na to, kto, jakie stanowisko zajmuje, czy jest w mundurze, czy jest w służbach, czy jest Kowalskim, który popełnia przestępstwa. Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Moim zdaniem system zadziałał – stwierdził Żurek.
Pokazali, co działo się w Jantarze. „Krajobraz jak po bitwie”
Minister podkreślił jednak tragizm sytuacji, do której doszło wewnątrz formacji mundurowej. – Oczywiście dramatem jest to, że w takim miejscu, wśród ludzi, którzy powinni przestrzegać prawa, dzieją się takie rzeczy. Ale ja, jako były sędzia, zawsze mówię: czekajmy na wyrok – zaznaczył.
Żurek stwierdził również, że reakcja wymiaru sprawiedliwości była adekwatna. – Wydaje mi się, że dowody są na tyle twarde, że zastosowano tutaj trzymiesięczny areszt – mówił.
„Godne napiętnowania”. Kierwiński reaguje po gwałcie na policjantce
W przestrzeni publicznej pojawiły się ostre słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który pisał o „zmowie milczenia” oraz o tym, że nadzór i procedury bezpieczeństwa to „fikcja”. Żurek nie zgodził się z tą oceną.
– No nie jest fikcją, dlatego że mamy tutaj konkretne decyzje procesowe, więc widać, że jak ta sprawa wyszła na zewnątrz, to nikt jej już nie zlekceważył – stwierdził minister.
Minister wskazał jednocześnie na trudności, z jakimi mierzą się ofiary tego typu przestępstw. – Oczywiście największy jest problem mentalny w tego typu sprawach. Problem dla ofiary, która ma pewną blokadę, nie wie, czy zostanie sama z tym, nie wie, czy nie zostanie pomówiona, że to jest jakiś rodzaj ustawki, bo takie rzeczy też się działy – tłumaczył Żurek, dodając: – Moim zdaniem tu jest ogromny szacunek dla tych, którzy prowadzili tę sprawę i doprowadzili do tego, że mamy podejrzanego.
Gwałt na młodej policjantce. KGP reaguje obszernym oświadczeniem
Dlaczego sprawca został zatrzymany dopiero po 12 godzinach?
Dziennikarz prowadzący rozmowę zwrócił uwagę na fakt, że sprawca został zatrzymany dopiero po niemal 12 godzinach, mimo że do zdarzenia doszło na terenie policji, a w pobliżu byli inni funkcjonariusze. Minister sprawiedliwości przyznał, że sprawcy bywają przebiegli.
– Wiemy dobrze, że tego typu oprawcy są czasem dobrze przygotowani do tego typu działań. Widzieliśmy już na posterunkach policji sytuację, kiedy ktoś był rażony paralizatorem w miejscu, gdzie kamery nie obejmowały tego właśnie miejsca, więc wydaje się, że to nie jest proste, bo część sprawców tego typu ma jakieś poczucie bezkarności – wyjaśnił gość Polsat News.
Minister zaznaczył przy tym, że takie sytuacje zdarzają się na całym świecie i żaden system nie jest w pełni szczelny.
– Proszę mi wierzyć, najlepsze systemy prawne poddają się wobec takich czarnych owiec, które się zdarzają także w służbach – stwierdził.
„Prymitywne i kłamliwe słowa”. Szef MSWiA zapowiada kroki ws. posłanki PiS
Dymisja ministra Kierwińskiego?
W związku ze sprawą opozycja domaga się dymisji szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. Żurek uznał te żądania za nieuzasadnione.
– No nie, to jest zupełne nieporozumienie. Moim zdaniem to właśnie to, że takie sytuacje wychodzą w takich miejscach, bo one są bardzo trudno wykrywalne, tego typu przestępstwa. Więc to, że wychodzi taka sytuacja, że służby zadziałały, to znaczy, że zadziałał system, więc wydaje się, że tutaj te zarzuty są irracjonalne – skwitował minister.
– Gdybyśmy naprawdę każdego ministra chcieli podawać do dymisji, to rząd by upadał co miesiąc – podsumował.
Gwałt na funkcjonariuszce. KSP zabiera głos
Do zdarzenia miało dojść w miniony weekend na terenie największego w kraju oddziału prewencji w Piasecznie pod Warszawą. Dowódca jednej z kompanii pił alkohol po służbie na terenie jednostki. W pewnym momencie miał zamknąć się w pokoju z młodą policjantką, a jej krzyk usłyszeli inni funkcjonariusze, którzy sforsowali drzwi.
Niedługo potem policjantka zgłosiła napaść na tle seksualnym. Zatrzymanemu dowódcy prokurator przedstawił zarzut z art. 197 par. 1 Kodeksu karnego, dotyczący zgwałcenia oraz wymuszenia czynności seksualnej. Jeszcze w weekend komendant stołeczny mł. insp. Krzysztof Ogroński zawiesił podejrzanego i uruchomił procedurę zwolnienia ze służby.
Komenda Stołeczna Policji odniosła się do sprawy w oficjalnym komunikacie opublikowanym na platformie X. „Komendant Stołeczny Policji natychmiast po otrzymaniu pierwszych informacji o sytuacji zaistniałej w Oddziale Prewencji Policji w Warszawie polecił w trybie pilnym Wydziałowi Kontroli KSP podjęcie niezbędnych działań mających na celu ustalenie szczegółów tego zdarzenia” – czytamy w oświadczeniu.
Sprawę niezwłocznie zgłoszono do prokuratury, która prowadzi śledztwo. „Funkcjonariusza zawieszono w czynnościach, wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne i zastosowano trzymiesięczny areszt” – czytamy w dalszej części komunikatu KSP.
Źródło: Polsat News, WP