Charlie Hunnam w rozmowie z „Access Hollywood” podkreślił, że pracuje w branży od 27 lat i wcześnie zrozumiał, jak wpływa na niego lektura recenzji. – Nie czytam tego. Od lat nie – powiedział. Zdradził też, że konkretne doświadczenie z połowy lat 2000 przesądziło o zmianie jego podejścia.
Chodzi o dramat z 2005 r. w reżyserii Lexi Alexander. – Zagrałem w „Hooligans”. Z czasem ten film zyskał ogromne grono fanów i status kultowego, ale kiedy wszedł do kin, krytycy nie byli dla mnie szczególnie łaskawi – wspominał Hunnam. – Pomyślałem: „Dobrze, nie muszę przechodzić przez to jeszcze raz”.
Filmowe podsumowanie 2025 roku. Które tytuły trzeba obejrzeć?
Przypomnijmy, że film opowiada o nowicjuszu w Londynie, który trafia do podziemnego świata kiboli. Według Rotten Tomatoes film ma zaledwie 45 proc. pozytywnych opinii recenzentów. Za to widzowie wystawili mu 87 proc. Taka różnica stała się dla aktora mocnym sygnałem, by odciąć się od krytyki.
Część mediów zarzucała produkcji niewykorzystany potencjał. „Można nakręcić dobry film o brutalnym świecie brytyjskiego futbolu. Ten nim nie jest”, pisał „Detroit Free Press”. Z kolei recenzent ViewLondon określił grę Hunnama jako „fatalną”.
Unikanie prasy ma też nieoczekiwane skutki. Hunnam przyznał, że o swojej nominacji do nagrody Critics Choice dowiedział się z opóźnieniem. – Byłem na swoim ranczu na północ od Santa Barbara. Rzadko wtedy zaglądam do telefonu i nie wiedziałem, że ogłaszają nominacje – powiedział. – Spojrzałem i miałem ponad 40 nieodebranych połączeń i wiadomości. Pomyślałem: „O nie, wydarzyło się coś strasznego”. Okazało się, że stało się coś wspaniałego.
Aktor był nominowany w kategorii najlepszy aktor w limitowanej serii lub filmie telewizyjnym za rolę Eda Geina w serii „Potwór”. Statuetkę zdobył Stephen Graham za „Dojrzewanie”. Hunnam będzie miał kolejną szansę podczas gali Złotych Globów, która odbędzie się w nocy z 11 na 12 stycznia czasu polskiego.