Te przełomowe informacje zostały opublikowane w formie preprintu w bazie bioRxiv, co oznacza, że praca nie przeszła jeszcze pełnej recenzji naukowej. Mimo to już teraz wzbudza ogromne emocje zarówno wśród genetyków, jak i historyków sztuki. Kluczowym elementem badań okazało się porównanie DNA z rysunku z materiałem genetycznym odzyskanym z XV-wiecznego listu. Jego autorem był Frosino di ser Giovanni da Vinci, daleki krewny rodziny Leonarda, spokrewniony z jego dziadkiem, Antoniem da Vinci.
W obu przypadkach naukowcy wykryli sekwencje chromosomu Y należące do tej samej haplogrupy genetycznej związanej z Toskanią, czyli regionem, w którym urodził się Leonardo. Ponieważ chromosom Y przekazywany jest niemal niezmiennie z ojca na syna, takie dopasowanie może stanowić istotną wskazówkę przy rekonstrukcji drzewa genealogicznego rodu da Vinci.
Wielka szansa, ale i duże wątpliwości
Eksperci przestrzegają jednak przed nadmiernym entuzjazmem, bo autorstwo rysunku „Święte Dziecię” od lat jest przedmiotem sporów. Część badaczy uważa, że dzieło mogło wyjść spod ręki jednego z uczniów Leonarda, a nie samego mistrza. Do tego dochodzi ryzyko zanieczyszczenia materiału genetycznego, bo przez setki lat rysunek był dotykany przez kolekcjonerów, kustoszy i badaczy, z których wielu mogło mieć toskańskie korzenie.
W praktyce oznacza to, że DNA odnalezione na szkicu może należeć do kogoś zupełnie innego. A po co nam w ogóle DNA Leonarda da Vinci? Motywacje badaczy wykraczają daleko poza czystą ciekawość – odtworzenie profilu genetycznego Leonarda da Vinci mogłoby pomóc w potwierdzeniu autentyczności dzieł sztuki, których pochodzenie jest niepewne.
Brak szczątków i zamknięte groby
Tym samym genetyka mogłaby stać się nowym narzędziem w arsenale historii sztuki. Bo w tym miejscu warto też dodać, że DNA z rysunku pozyskano metodą delikatnego wymazu, bez niszczenia obiektu. Zdaniem ekspertów ta technika może w przyszłości zrewolucjonizować badania nad pochodzeniem dzieł sztuki, szczególnie tam, gdzie tradycyjne metody zawodzą.
Niektórzy idą jeszcze dalej i spekulują, że DNA Leonarda mogłoby rzucić światło na biologiczne podstawy jego niezwykłych zdolności – na przykład wyjątkowego wzroku, zdolności przestrzennego myślenia czy kreatywności wykraczającej poza epokę. Problem w tym, że bez bezpośredniego materiału porównawczego trudno o jednoznaczne wnioski.
Grób Leonarda da Vinci we Francji został częściowo zniszczony w czasie rewolucji francuskiej, a jego szczątki mogły zostać przemieszane z innymi podczas późniejszego przenoszenia. Do dziś nie ma zgody, czy kości znajdujące się w kaplicy św. Huberta rzeczywiście należą do mistrza. Dodatkowo badacze nie uzyskali zgody na pobranie DNA z grobu ojca Leonarda we Florencji, a jego matka, Caterina di Meo Lippi, została pochowana w nieznanym miejscu, co uniemożliwia analizę mitochondrialnego DNA przekazywanego w linii żeńskiej.
Sztuka jako nośnik genów
Wobec tych ograniczeń naukowcy skupiają się na artefaktach. Problem polega na tym, że wiele dzieł Leonarda jest niedostępnych do badań lub nie zawiera śladów ludzkiego DNA. Jak dotąd „Święte Dziecię” pozostaje jedynym rysunkiem przypisywanym artyście, z którego udało się wydobyć materiał genetyczny.
Badacze analizują również kości znalezione w rodzinnym grobowcu da Vinci we Włoszech, badają DNA żyjących potomków bocznych linii rodu oraz sekwencjonują materiał genetyczny z pukla włosów odkrytego w XIX wieku, który może pochodzić z brody Leonarda.
Autorzy badania liczą, że ich praca przekona archiwa i instytucje kultury do udostępnienia kolejnych obiektów do analiz. Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się m.in. słynny „Kodeks Leicester” (zbiór pism i notatek sporządzonych przez Leonarda da Vinci w latach 1508-1512), zawierający wyraźny odcisk palca, niemal na pewno należący do mistrza.
”Wydarzenia”: E-rejestracja już działa. Na razie zapisy na kardiologię, cytologię i mammografięPolsat NewsPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
Zapisz się na geekweekowy newsletter i łap najświeższe newsy ze świata tech, lifehacki, porady i ciekawostki.
