„Rzeczpospolita” donosi, że rząd pracuje nad nowym projektem podatku cyfrowego, który tym razem dotknie przede wszystkim chińskich gigantów e-commerce. Projekt przygotowany przez resort cyfryzacji ma już aprobatę Ministerstwa Finansów i trafi do wykazu prac rządu, z planowanym wejściem w życie w 2027 r.

Według informacji gazety, wpływy z tego podatku w pierwszym roku mają wynieść 2 mld zł, by docelowo przekroczyć 3 mld zł.

Spór o reformę PIP w Sejmie. „Lewica jest tym oburzona”

Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji, podkreślił w rozmowie z dziennikiem: – Nie chcemy się spieszyć, niczego robić na kolanie, to ma być stabilny mechanizm na lata, jak VAT.

„Dziś resorty cyfryzacji i finansów współpracują, a retoryka uległa zmianie. Choć wcześniej Krzysztof Gawkowski sugerował, że chodzi m.in. o Metę i Google’a, tłumacząc, że »platformy cyfrowe osłabiają polski rynek mediowy poprzez przeciągnięcie do siebie reklam«, obecnie celownik ustawiony jest na Wschód” – pisze „Rzeczpospolita”.

Nowy podatek. Oto zasady

Podatek zostanie pomniejszony o CIT zapłacony w Polsce, co ma zabezpieczyć krajowe firmy.

„Jeżeli firma płaci CIT w Polsce, to podatek cyfrowy o ten CIT będzie obniżany. Jeżeli firma u nas CIT nie płaci, a ma znaczne przychody, to znaczy, że coś jest nie tak i ten system trzeba uszczelnić” – powiedział w rozmowie z dziennikiem Dariusz Standerski.

Dodał, że firmy amerykańskie często płacą u nas CIT, więc ich podatek cyfrowy będzie zerowy lub symboliczny. Natomiast znane są przykłady wielkich chińskich platform komercyjnych, które nie zostawiają w Polsce ani złotówki.