Weronika Rosati rzadko mówi publicznie o pieniądzach, dlatego jej szczera wypowiedź wywołała spore poruszenie. Aktorka bez upiększania opowiedziała o realiach swojej codzienności, pracy w USA i o tym, dlaczego współprace reklamowe w mediach społecznościowych stały się dla niej czymś więcej niż tylko dodatkiem do kariery. Weronika Rosati jasno stawia sprawę: Instagram był momentami jedynym sposobem na utrzymanie siebie i dziecka.

Życie za oceanem nie przypomina hollywoodzkiej bajki znanej z filmów. Choć Weronika Rosati mieszka w Kalifornii i konsekwentnie próbuje swoich sił na amerykańskim rynku, droga do stabilności finansowej bywa wyboista. Castingi, przerwy między projektami i brak gwarancji kolejnych ról to codzienność wielu aktorów, także tych z doświadczeniem. W jej przypadku dochodzi jeszcze samotne macierzyństwo i odpowiedzialność za przyszłość córki. Pandemia tylko uwypukliła te problemy – zamknięte plany filmowe i wstrzymane produkcje sprawiły, że nawet znane nazwiska zostały bez regularnych wpływów.

To właśnie w tym kontekście Weronika Rosati zdecydowała się na pełną szczerość. W rozmowie z „Twoim Stylem” opisała moment, w którym media społecznościowe przestały być dodatkiem do kariery, a stały się realnym wsparciem finansowym. Aktorka nie próbuje budować wokół tego narracji sukcesu, raczej pokazuje kulisy, o których rzadko mówi się głośno.

Decyzja o zaangażowaniu się w kampanie reklamowe na Instagramie często budzi skrajne emocje wśród internautów, jednak w przypadku 39-letniej aktorki motywacja jest konkretna i pozbawiona zbędnego lukru. Rosati zaznacza, że każda współpraca komercyjna, na którą się decyduje, ma swój głębszy cel, wykraczający poza chęć posiadania nowych ubrań czy luksusowych dodatków. Jako matka 6-letniej Elizabeth, gwiazda patrzy w przyszłość z perspektywy zabezpieczenia bytu swojej córki,

Zapraszamy na grupę na Facebooku – #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.