Nasze źródła w Brukseli podkreślają, że umowa daje Unii konkretne zyski, jeżeli chodzi o dostęp do rynków Ameryki Południowej. — To brakujący element zaangażowania UE, jeżeli chodzi o umowy handlowe na świecie. To recepta na zwiększenie konkurencyjności Unii, daje naszej gospodarce pozytywne efekty, a jest torpedowana przez źle zdefiniowany interes grupy rolników — przekonuje nasz rozmówca.

|
Michał Czernek / PAP/zdjęcia

Jakie będą największe korzyści z umowy? — Możliwość eksportu maszyn, motoryzacji, możliwość ułatwionego dostępu do inwestycji w krajach, które bardzo szybko się rozwijają. I — co dziś kluczowe — możliwość ułatwionego dostępu do surowców ziem rzadkich — odpowiada nasze źródło.

Mercosur a Unia Europejska

Mercosur (Wspólny Rynek Południa) to związek handlowy tworzony przez: Brazylię, Argentynę, Paragwaj i Urugwaj. Powołano go 1991 r. Łączna liczba ludności państw Mercosuru wynosi 270 mln osób. Jego roczny PKB to 2,7 bln euro.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Wartość eksportu Unii Europejskiej do tych państw osiągnęła 84 mld euro i — w ocenie Komisji Europejskiej — ma duży potencjał wzrostu. Szacunki wskazują, że eksport z UE do Mercosuru może wzrosnąć nawet o kilkanaście mld euro rocznie. Według danych KE ponad 30 tys. małych przedsiębiorstw z UE eksportuje swoje produkty do Mercosuru, zaś w sumie unijny eksport do Mercosuru zapewnia 756 tys. miejsc pracy w UE.

|
Mateusz Krymski / PAP/zdjęcia

Dziś jednak Mercosur chroni swój rynek, nakładając cła na części samochodowe, maszyny, chemikalia czy produkty farmaceutyczne. Cła na części samochodowe wynoszą (35 proc.), maszyny (20 proc.), chemikalia (18 proc.) i farmaceutyki (14 proc.).

Po wejściu umowy w życie zniesienie wysokich ceł Mercosuru ma pozwolić eksporterom z UE na zaoszczędzenie ponad czterech miliardów euro rocznie. Umowa zniesie cła na 91 proc. wszystkich produktów.

Kolejną zaletą umowy ma być to, że przedsiębiorstwa z UE będą mogły ubiegać się o zamówienia publiczne na równych warunkach z przedsiębiorstwami z Mercosuru.

KE przewiduje też zwiększenie eksportu unijnej żywności poprzez zniesienie wysokich ceł na główne produkty eksportowe Unii. Obecne cła wynoszą: 28 proc. dla produktów mlecznych, 20 proc. w odniesieniu do czekolady i wyrobów cukierniczych, 35 proc. na napoje spirytusowe oraz 27 proc. na wina.

Porozumienie ma też zapobiec podrabianiu ponad 340 tradycyjnych produktów spożywczych UE z tak zwanym oznaczeniem geograficznym.

Wpływ umowy z Mercosurem na Polskę

Według Komisji Europejskiej umowa o partnerstwie między UE a Mercosurem oznacza, że polskim firmom i małym przedsiębiorstwom będzie znacznie łatwiej prowadzić działalność gospodarczą w krajach Mercosuru. Polskie firmy będą mogły łatwiej i taniej oferować swoje usługi, a polscy producenci (wyrobów przemysłowych i spożywczych) oraz rolnicy będą mogli eksportować więcej.

Jak szacuje KE 3,2 mln miejsc pracy w Polsce (jedna szósta) wspieranych jest przez eksport Polski i UE do reszty świata. Dziś wartość wymiany handlowej między Polską a Mercosurem to 4 mld euro.

Niższe lub zerowe cła mają zwiększyć polski eksport. W 2024 r. wartość eksportu maszyn i sprzętu elektrycznego z Polski do krajów Mercosuru sięgnęła 449 mln euro. W przypadku środków transportu to 77 mln euro. Dla tych kategorii cła mają być stopniowo zniesione dla większości produktów.

Mają za to zniknąć cła na chemikalia i farmaceutyki (wartość eksportu to 160 mln euro), gumę i tworzywa sztuczne (80 mln euro).

Choć polski rząd oficjalnie był przeciw umowie, na administrowanej przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii stronie trade.gov.pl wymienione są korzyści, jakie umowa UE–Mercosur ma przynieść polskiej gospodarce.

Dziś udział Polski w eksporcie do krajów Mercosur dziś sięga 0,4 proc. Jednak — jak wskazano — jest realna szansa na znaczący wzrost obrotów handlowych. Największy potencjał widoczny jest w takich sektorach jak przemysł motoryzacyjny i maszynowy, w tym producenci części samochodowych oraz maszyn rolniczych i przemysłowych. Równie perspektywiczne są branże farmaceutyczna i kosmetyczna. Duży potencjał tkwi też w eksporcie usług IT i nowoczesnych technologii.

„Szybki rozwój cyfryzacji i e-biznesu w krajach Mercosur otwiera przed polskimi dostawcami szansę na wypełnienie luki na rynku innowacyjnych rozwiązań” — przekonują autorzy opracowania.

Umowa ma też ułatwić import niektórych surowców rolnych i przemysłowych, np. pasz białkowych czy olejów roślinnych, co obniży koszty dla polskiego przemysłu spożywczego i przetwórczego. Dzięki temu zwiększy się konkurencyjność polskich firm na globalnym rynku.

„Największym beneficjentem umowy będzie zapewne niemiecki przemysł motoryzacyjny, ale Polska — jako główny dostawca jego części i podzespołów — również skorzysta. To oznacza ochronę miejsc pracy w krajowych zakładach i szansę na stabilność produkcji, mimo kryzysu w niemieckiej gospodarce” — czytamy.

Dla Polski umowa stanowi zatem szansę na dywersyfikację kierunków eksportu, wejście na nowe rynki i rozwój innowacyjnych branż. „Najważniejsze będzie równoczesne wsparcie sektorów rolnych najbardziej narażonych na konkurencję i zapewnienie im narzędzi do podnoszenia konkurencyjności” — przyznają autorzy opracowania na rządowej stronie.

Obawy producentów żywności — sondaż

Przeciwko umowie z Mercosurem protestują rolnicy w Polsce czy we Francji. W Polsce najbardziej zagrożone czują się branża drobiarska i producenci wołowiny. Mercosur, a szczególnie Brazylia, jest bowiem potęgą w tych obszarach.

Na zlecenie „Polityki rolnej” IBRiS zbadał postawy Polaków w tej sprawie. W badaniu wzięło udział 1068 respondentów. Na pytanie, czy polski rząd powinien chronić interesy polskich rolników w związku z umową z Mercosur, 89,9 proc. respondentów odpowiedziało: „tak”. W tym 70,5 proc. respondentów zdecydowanie się zgodziło, a 19,4 proc. raczej się zgodziło. „Nie” odpowiedziało 7,9 proc. — z czego 6,2 proc. „raczej się nie zgadza” i 1,7 proc. „zdecydowanie się nie zgadza”.

Komisja Europejska rozwiewa jednak obawy co do importu żywności. Zapewnia, że umowa przyznaje bardzo ograniczony dostęp do rynku UE dla wrażliwych produktów rolno-spożywczych, takich jak wołowina, drób, cukier czy etanol. Na ilość produktów rolno-spożywczych importowanych z Mercosuru, które korzystają z niższych ceł, zostanie bowiem nałożony maksymalny limit (kontyngent): 99 tys. ton wołowiny: odpowiada to 1,5 proc. całkowitej produkcji UE; 25 tys. ton wieprzowiny: 0,1 proc. całkowitej produkcji UE oraz 180 tys. ton drobiu: 1,3 proc. całkowitej rocznej produkcji UE.

Co więcej, umowa zawiera klauzule ochronne, które mają chronić rolników z UE przed nagłym wzrostem importu produktów wrażliwych, w tym: wołowiny, drobiu, miodu, jaj, etanolu i cukru. Jak podkreśla KE, taki środek został uwzględniony w umowie UE po raz pierwszy, nawet w odniesieniu do produktów już objętych kontyngentem.

Dzięki klauzulom w przypadku zagrożenia możliwe ma być szybkie uruchomienie działań, w tym tymczasowe wycofanie preferencji taryfowych. Komisja ma monitorować rynek i co sześć miesięcy raportować wpływ importu na rynki UE.

Komisja deklaruje też gotowość do udzielenia rolnikom szybkiej i zdecydowanej pomocy „w mało prawdopodobnym przypadku wystąpienia znacznych zakłóceń na rynku związanych z umową”.

Czytaj także: Polska grozi wetem w UE. Grzmi o nieuczciwym rozwiązaniu

Większe możliwości eksportu żywności

Obecnie produkty rolno-spożywcze odpowiadają jedynie za 5 proc. eksportu UE do Mercosuru. Powodem jest to, że obecnie cła Mercosuru sięgają nawet 55 proc. na produkty rolno-spożywcze z UE, co praktycznie zamyka ten rynek dla unijnej produkcji. Umowa między UE a Mercosurem zniesie te cła, co ma zwiększyć eksport.

Zarazem każdy produkt wprowadzany na rynek UE będzie musiał spełniać unijne normy bezpieczeństwa żywności. Umowa potwierdza bowiem „zasadę ostrożności”: obie strony mają swobodę przyjmowania środków mających na celu ochronę zdrowia ludzi, zwierząt i roślin, w tym w sytuacjach, gdy informacje naukowe nie są jednoznaczne.

Ma też pomóc w walce z opornością na środki przeciwdrobnoustrojowe, czy promować standardy dobrostanu zwierząt i wzmocnić przepływ informacji.

Zawiera również zobowiązania dotyczące ochrony różnorodności biologicznej ekosystemów i przeciwdziałania wylesianiu.

Poza tym umowa zapewnia ochronę 344 produktom spożywczym i napojom z UE przed podrabianiem ich w krajach Mercosuru. Ceny produktów chronionych oznaczeniem geograficznym są od dwóch do trzech razy wyższe niż ceny zwykłych produktów.

W przypadku Polski umowa UE-Mercosur chroni jednak jedynie dwa polskie oznaczenia geograficzne: Polska Wódka i Żubrówka.

Umowa ułatwi Unii dostęp do surowców krytycznych

Porozumienie z Mercosurem ma zapewnić większe bezpieczeństwo i przewidywalność łańcuchów dostaw surowców krytycznych do UE. Komisja Europejska podkreśla, że umowa obniży cła na surowce krytyczne i produkty pochodne, zachęcając Mercosur do eksportu do Unii i obniżając koszty importu dla UE. Jak zauważa, bezpieczne i zrównoważone dostawy surowców kluczowego znaczenia mają zasadnicze znaczenie dla ekologicznej i cyfrowej transformacji UE.

Protesty przeciwko umowie UE-Mercosur

Protesty przeciwko umowie UE-Mercosur

|
Alexandros Michailidis / Shutterstock

Trudno pozwolić sobie na to, żeby tej umowy nie było

Czytaj także: Co dla Polaków oznacza ta głośna umowa międzynarodowa?

W niedawnym wywiadzie dla Business Insider Polska Marek Wąsiński, kierownik Zespołu Gospodarki Światowej w Polskim Instytucie Ekonomicznym wskazywał, że z szeregu analiz, przeprowadzonych na poziomie Unii Europejskiej, ale też w Polsce, wynika, że generalnie rzecz biorąc umowa UE-Mercosur nie przyniesie ani znacząco pozytywnych, ani znacząco negatywnych skutków gospodarczych tak dla Polski, jak i dla całej Unii.

Jeśli zaś chodzi o łączny eksport, jej pozytywny wpływ też nie będzie bardzo znaczący. Jest to związane z tym, że państwa Mercosuru, czyli Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj, chociaż mają bardzo dużą populację, mają ograniczone znaczenie gospodarcze dla UE. Co więcej, odpowiadają za zaledwie ok. 2 proc. eksportu UE oraz ok. 2 proc. importu do Unii.

Jak jednak podkreślał, mimo to Unii opłaca się podpisanie umowy. — Trudno jest w tym obecnym świecie, w którym rośnie rywalizacja mocarstw i narastają bariery np. dostępu do surowców krytycznych, patrzeć na to obojętnie i pozwolić sobie na to, żeby tej umowy nie było — przekonywał.

Jednocześnie podkreślił jednak, że UE, dla swojego bezpieczeństwa i stabilności rozwoju, musi skupić się więcej na sobie, a mniej na eksporcie. — Należy pogłębiać współpracę na jednolitym rynku i zwiększyć jego znaczenie w unijnym PKB. To będzie znacznie istotniejsze dla unijnej odporności i rozwoju niż umowa z państwami Mercosur — zaznaczył ekspert.

W obecnych warunkach geopolitycznych — rosnącej rywalizacji USA i Chin, a także protekcjonistycznych działań Donalda Trumpa — Unia musi szukać nowych partnerów i rynków zbytu i zmniejszać swoje uzależnienie od globalnych mocarstw. Umowa z Mercosurem to jedna z odpowiedzi na te wyzwania.