-
Pojmanie Nicolasa Maduro przez USA to poważny cios dla rosyjskich wpływów w Ameryce Południowej i wizerunku Rosji jako światowego mocarstwa.
-
Wydarzenia w Wenezueli mogą mieć konsekwencje dla całego regionu, a ich skutki ekonomiczne oraz polityczne będą odczuwalne także w Rosji.
-
Działania USA mogą wpłynąć na stanowisko Putina w sprawie negocjacji pokojowych, dotyczących Ukrainy, co budzi niepokój wśród rosyjskich władz.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Po ataku USA na Wenezuelę, w wyniku którego pojmano przywódcę tego kraju Nicolasa Maduro, nie milkną spekulacje o konsekwencjach tego, co się stało także dla innych geopolitycznych graczy, zwłaszcza Chin i Rosji.
– Mam nadzieję, że dla wszystkich stało się jasne, że 47. prezydent Stanów Zjednoczonych w gierki się nie bawi. Jeśli mówi, że coś zrobi, to dokładnie to zrobi. To jest człowiek czynu – mówił podczas konferencji prasowej Marco Rubio, sekretarz stanu USA, co zostało odczytane także jako ostrzeżenie dla innych przywódców, w tym Władimira Putina.
Dla Rosji to, co się wydarzyło w Wenezueli, jest bardzo złą informacją.
– To porażka Rosji na wielu płaszczyznach. To potężny cios dla wpływów rosyjskich w tej części świata. Wenezuela jest najważniejszym ogniwem łańcucha osi krajów prorosyjskich i sojuszników Rosji, na czele z Kubą, ale też można tu wskazać choćby Nikaraguę. Jeśli z tego trójkąta wypada Wenezuela, to los dwóch pozostałych reżimów, zarówno komunistycznego w Hawanie, jak i dyktatury Daniela Ortegi w Nikaragui wydaje się przesądzony – wskazuje Grzegorz Kuczyński, znawca Rosji i autor książek jej poświęconych m.in. „Tron we krwi”, „Jak zabijają Rosjanie”, „Wagnerowcy”, obecnie publicysta portalu i.pl.
Wenezuela a USA. Zatrzymanie Maduro to cios we wpływy rosyjskie
Porażka Rosjan ma także, zdaniem rozmówcy Interii, wymiar ekonomiczny.
– Rosjanie zainwestowali miliardy dolarów w podtrzymywanie reżimu Maduro, a wcześniej Chaveza. Mam na myśli zarówno kredyty, jak też kontrakty na uzbrojenie, które Wenezuela w dużej mierze spłacała w naturze, czyli surowcem. Duża część tych kredytów miała być spłacana w latach 2024-2027, czyli mniej więcej właśnie teraz – wyjaśnia Grzegorz Kuczyński.
– Tym, co jest jeszcze groźniejsze dla Rosji, jest jednak docelowe uwolnienie dużo większej ilości surowca na rynki światowe. Oczywiście to nie jest tak, że to nastąpi błyskawicznie, to pewnie kwestia nie miesięcy, ale lat. Natomiast biorąc pod uwagę, że Wenezuela ma największe zasoby ropy naftowej na świecie, mniej więcej 1/5 rezerw światowych, to ich większe uwolnienie uderzy w Rosję. Bo wiadomo, że im więcej ropy trafi na rynek światowy, tym będzie tańsza, a im ropa tańsza, tym mniejsze wpływy do budżetu Federacji Rosyjskiej – tłumaczy.
Widać dzisiaj, że te bajki o ogromnym potencjale rosyjskim i o tym, że jest mocarstwem porównywalnym do USA, były czystą propagandą rosyjską. Kilkugodzinna akcja w Caracas pokazała jak na dłoni różnice między USA a Rosją
Poza płaszczyzną polityczną i ekonomiczną pojmanie Maduro – spektakularne i błyskawiczne- jest także ciosem w budowaną przez Rosję narrację o potędze. Przy czym Grzegorz Kuczyński zwraca uwagę, że akurat w tym wypadku Rosjanie nie mieli możliwości ratowania Maduro.
– On się wręcz histerycznie do nich zwracał o pomoc, ale Rosjanie są zbyt mocno zaangażowani w wojnę z Ukrainą, a poza tym są daleko. No i Putin mimo wszystko nie chce psuć sobie relacji z USA, z którymi prowadzi negocjacje pokojowe. Wiadomo więc było, że Rosjanie z pomocą Wenezueli nie przyjdą. Ale jest to cios w wiarygodność Rosji, zwłaszcza jeśli dodamy do tego jeszcze upadek Asada w Syrii nieco ponad rok temu – wskazuje nasz rozmówca.
Trump rozwiał bajki o rosyjskim potencjale?
Ekspert mówi też wprost o tym, że pokaz siły militarnej USA, pokaz sprawności działania służb wywiadowczych i sprawnego przeprowadzenia całej, złożonej operacji to klęska wizerunkowa Rosji. – Przecież Rosja w sposób nieudolny próbowała zrobić dokładnie to samo z Wołodymyrem Zełenskim w 2022 roku. Widać dzisiaj, że te bajki o ogromnym potencjale rosyjskim i o tym, że jest mocarstwem porównywalnym do USA, były czystą propagandą rosyjską. Kilkugodzinna akcja w Caracas pokazała jak na dłoni różnice między USA a Rosją – podkreśla nasz rozmówca.
- „Ziemia obiecana” i powody obsesji Trumpa. Gra o Grenlandię i nowy porządek świata
- Opozycja w Wenezueli gotowa na przejęcie władzy. Trump sceptyczny
Kuczyński mówi też, że sam Putin po akcji w Wenezueli na pewno nie śpi spokojnie. – On od dawna ma paranoję na punkcie swojego bezpieczeństwa. I ma taką gdzieś głęboko zakorzenioną w swoim umyśle solidarność z wszelkimi dyktatorami na świecie. Jeśli oni mają jakieś problemy, to i Putin wie, że nie ma powodów, żeby dobrze spać – wskazuje nasz rozmówca.
Z punktu widzenia Polski i Europy Środkowej kluczowa wydaje się kwestia czy i jak zatrzymanie Maduro może wpłynąć na toczące się rozmowy z Rosją w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie. Czy los Maduro może wpłynąć na większą elastyczność Putina czy wręcz przeciwnie, prezydent Rosji będzie liczył na to, że Amerykanie zajęci innymi sprawami, będą mniej wnikliwie zajmować się Ukrainą.
Pojmanie Maduro a wojna w Ukrainie. Jaki jest związek?
Na konferencji po akcji z pojmaniem Maduro Donald Trump powiedział w kontekście Putina, że nie podoba mu się fakt, że on zabija w Ukrainie zbyt dużo ludzi. – To było ostrzeżenie dla Putina – uważa Kuczyński. I dodaje, że nie wierzy w teorie, dotyczące jakiegoś dealu między Trumpem a Putinem w sprawie Wenezueli. („Wenezuela za Ukrainę” – red.).
– Widać, że Amerykanie tracą cierpliwość do Putina. Widzą jego kłamstwa, jak to z ostrzelanym rzekomo przez ukraińskie drony jego domem itd. Natomiast nie jest też tak, że po akcji w Wenezueli nagle Rosjanie się przestraszą i Putin pójdzie na ustępstwa w sprawie Ukrainy. Choć z pewnością pokaz siły Trumpa wpływa na wyobraźnię Putina bardziej niż wszystkie zabiegi dyplomatyczne z ostatniego roku – uważa nasz rozmówca.
Każde osłabienie Rosji jest dla nas dobre, natomiast fakt, że Putin brnie w wojnę w Ukrainie bez względu na koszty, jakie ponosi, pokazuje, że na Kremlu króluje teraz ideologia, nie kalkulacja
Dlaczego tak? Bo, jak mówi Kuczynski, to wprowadza dezorientację wśród Rosjan. – Trump uprowadzając Maduro czy zajmując rosyjski tankowiec pokazuje, że jest zdolny do wszystkiego i potrafi być nieprzewidywalny. I nie przejmuje się ramami prawnymi, jakimi przejmowali się zachodni przywódcy. I to sprawia, że Rosjanie są mniej pewni siebie. Bo dzisiaj nie mogą już wykluczyć, że w jakichś okolicznościach Trump nie zestrzeli rosyjskiego samolotu albo nie da zielonego światła do strzelania Towahawkami – odpowiada nasz rozmówca.
- Niepokojące dla Ukrainy doniesienia z frontu. Rosja szykuje potężne siły
- „Akt jawnego piractwa”. Rosjanie grzmią po przejęciu tankowca
Czy zatem można uznać to za dobrą informację dla Polski i tej części Europy? Kuczyński jest ostrożny. – Oczywiście, że każde osłabienie Rosji jest dla nas dobre, natomiast fakt, że Putin brnie w wojnę w Ukrainie bez względu na koszty, jakie ponosi, pokazuje, że na Kremlu króluje teraz ideologia, nie kalkulacja. W Rosji nie jest decydującym czynnik, czy coś się opłaca czy nie. To zaś powoduje, że działania rosyjskie mogą być coraz bardziej irracjonalne i to jest dla nasi dla całej wschodniej flanki NATO groźne – podkreśla.
– Agresja, działania ekspansywne, także w formie hybrydowej, z czym także mamy do czynienia w Polsce, będą kontynuowane do momentu aż nastąpi załamanie po stronie rosyjskiej. Nie ma powrotu do polityki pokojowej dopóki rządzi Władimir Putin – konkluduje.
- Służby z nowymi wytycznymi. Pilne spotkanie, „sytuacja jest trudna”
- Rolnicy okupowali budynek Kancelarii Premiera. Żądali konfrontacji
Lewica nie odpuści reformy PIP po zapowiedzi premiera. Gawkowski w ”Gościu Wydarzeń”: Sprawa nie jest zamkniętaPolsat NewsPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
