W ćwierćfinale Aryna Sabalenka spisała się kapitalnie. Madison Keys miała swoje momenty podczas starcia w turnieju w Brisbane i mogła żałować niektórych szans, jednak to liderka światowego rankingu była w tym spotkaniu zdecydowanie lepsza — wygrała 6:3, 6:3. A to oznaczało, że o wielki finał zagra z Karoliną Muchovą.

Dla Sabalenki była to ósma wygrana z rzędu w Brisbane. Dodatkowo w tym momencie miała ona na koncie 36 zwycięstw w ostatnich 38 meczach w Australii. Tu pojawiał się jednak problem. Z Czeszką do tej pory wygrała tylko raz, w 2019 r., a od tego czasu uległa jej trzykrotnie. A to zapowiadało nam kapitalne emocje w hicie.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Tuż po godzinie 2.00 polskiego czasu obie zawodniczki pojawiły się na korcie, a na start serwowała Sabalenka. Pierwsze nerwy z jej strony pojawiły się zaskakująco szybko, bowiem od razu popełniła podwójny błąd serwisowy. To był jednak tylko wyjątek, mocnymi podaniami zdominowała rywalkę i rozpoczęła to spotkanie od utrzymania serwisu.

Zastanawiać mogło, jak odpowie na to Czeszka, a tu zrobiło się niezwykle ciekawie. Sabalenka wygrała trzy piłki, miała trzy szanse na przełamanie, które zmarnowała, by… i tak doprowadzić do przełamania!

Liderka światowego rankingu świetnie czuła się od początku spotkania, co potwierdził tylko trzeci gem. Sabalenka decydowała się na nietypowe dla siebie zagrania, od razu po serwisie ruszyła do siatki, a po 12 minutach prowadziła już 3:0. Co więcej, teraz przy własnym serwisie nie straciła nawet punktu.

W takim razie koniec emocji? Wydawało się, że niekoniecznie, bo po chwili Muchova odpowiedziała rywalce tym samym. Czeszka znacznie lepiej radziła sobie przy własnym serwisie, w kolejnym takim gemie wygrała na przewagi po ruszeniu do siatki, ale wciąż miała straty do odrobienia. A Sabalenka nie dała jej na to większych szans i ostatecznie w pierwszym secie wygrała 6:3.

Aryna Sabalenka jak maszyna! To był kluczowy moment

Karolina Muchova miała o czym myśleć, mecz nie układał się po jej myśli, ale drugiego seta rozpoczęła znakomicie i utrzymała serwis. Co więcej, przy stanie 2:1 Czeszka w końcu stanęła przed szansą na przełamanie. Po bardzo mocnym serwisie Aryny Sabalenki Muchova miała sporo szczęścia, ale liderka światowego rankingu po chwili zdołała się wybronić. A to oznaczało, że wciąż czekaliśmy na to, aż jedna z zawodniczek zyska przewagę w tej partii.

A żadna z nich nie zamierzała się zatrzymywać. Dwa kolejne gemy? Oba wygrane z olbrzymią pewnością! W takim razie coraz więcej wskazywało na potencjalny tie-break, ale w kluczowym momencie Sabalenka udowodniła niesamowitą klasę. Najpierw bardzo mocny returny przy drugim serwisie, potem wygrana walka na siatce i przełamanie, po którym prowadziła 5:4.

Sabalenkę od zwycięstwa dzielił więc już tylko gem, a tej szansy nie zmarnowała. Najpierw ruszyła do siatki i idealnie trafiła w linię, potem dołożyła do tego asa serwisowego i ostatecznie po dłuższej grze na przewagi wygrała 6:3, 6:4.

Liderka światowego rankingu znów zachwyciła i przerwała niekorzystną serię meczów z Karoliną Muchovą. Sabalenka pokonała ją po ponad sześciu latach czekania i udowodniła, że jest w kapitalnej formie na początku sezonu. A to nie są dobre wieści dla Igi Świątek i reszty jej rywalek przed Australian Open, które rozpocznie się już 12 stycznia.

W wielkim finale Aryna Sabalenka zagra z Jessicą Pegulą lub Martą Kostiuk. Drugi półfinał rozpocznie się około godz. 6.00 polskiego czasu.