W nocy z czwartku na piątek rosyjska armia dokonała kolejnego ataku na Lwów i stolicę Ukrainy. Jednak ten ostrzał był inny niż poprzednie. Rosjanie twierdzą, że użyli hipersonicznego pocisku balistycznego Oriesznik. Brytyjski wywiad przekazał, że użycie rakiety miało być odpowiedzią na nieprawdziwe doniesienia Kremla o ataku na rezydencję prezydenta Rosji Władimira Putina.
Sceny na S19. Za kierownicą 20-letni Ukrainiec. Nagle wysiadł z auta
Wywiad Wielkiej Brytanii poinformował, że choć Rosja ogłosiła wycofanie się z traktatu o likwidacji pocisków rakietowych bliskiego i średniego zasięgu (INF) dopiero w lutym 2019 r., to „niemal na pewno” Oriesznik został wyprodukowany wcześniej. W grudniu ubiegłego roku Kreml ogłosił, że prace nad nowym systemem rakietowym zostały zakończone.
„Do końca roku do służby bojowej zostanie wprowadzony kompleks rakietowy średniego zasięgu z hipersoniczną rakietą 'Oriesznik’. W listopadzie ubiegłego roku po raz pierwszy przeprowadzono jej użycie bojowe” – informował wtedy Putin.
Oriesznik to rosyjski system rakietowy średniego zasięgu (IRBM). Zdaniem zachodnich ekspertów to zmodyfikowana wersja międzykontynentalnego pocisku balistycznego RS-26 Rubież. Pocisk porusza się z prędkością dochodzącą do 8-10 machów (ponad 10-12 tys. km/godz.) i ma zasięg do 5,5 tys. km.
Teoretycznie może on przenosić głowice jądrowe, jednak przypadki zastosowania wobec Ukrainy wskazują na użycie ładunków kinetycznych, które powodują zniszczenia dzięki własnej masie i dużej prędkości w momencie uderzenia.
W nocy w części Kijowa doszło do kolejnego blackoutu. Z kolei według lwowskiej administracji obwodowej w regionie uszkodzony został ważny obiekt infrastruktury krytycznej. Siły Powietrzne Ukrainy podały, że Rosja mogła zaatakować obwód lwowski z poligonu Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim. Właśnie tam prawdopodobnie znajduje się kompleks dla pocisków Oriesznik.