W nocy z czwartku na piątek (8/9 stycznia) Rosja przeprowadziła kolejny potężny atak w zachodniej części Ukrainy, w którym wykorzystano rakietę balistyczną średniego zasięgu Oriesznik.
– To znów wydarzyło się zadziwiająco blisko granic Unii Europejskiej i – z punktu widzenia wykorzystania balistyki średniego zasięgu – stanowi takie samo wyzwanie dla Warszawy, Bukaresztu, Budapesztu i wielu innych stolic – powiedział Zełenski w wieczornym wystąpieniu wideo. Podkreślił, że Rosjanie „nawet nie próbują znaleźć racjonalnego powodu użycia takiej broni”.
– Powinien istnieć system wspólnych działań, wspólnej obrony, naprawdę skuteczny. Czy mamy taki system teraz? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi, bo wszyscy w Europie mają te same wątpliwości: czy obronią swoje stolice, jeśli Putinowi coś uderzy do głowy – dodał ukraiński prezydent.
Rosja użyła rakiety Oriesznik. Pocisk spadł ok. 100 km od granicy z Polską
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), której funkcjonariusze dotarli do szczątków Oriesznika i odzyskali jego kluczowe podzespoły, poinformowała, że użycie tej rakiety przeciwko infrastrukturze cywilnej jest zbrodnią wojenną popełnioną przez Federację Rosyjską.
Według brytyjskiego wywiadu wojskowego, Rosja wystrzeliła Oriesznika z poligonu Kapustin Jar w obwodzie archangielskim. Z doniesień wynika, że rakieta powstała w oparciu o konstrukcję pocisku RS-26 Rubież, która po raz pierwszy została przetestowana w 2011 r.
Ants Kiviselg, szef Centrum Wywiadu Estońskich Sił Obronnych, powiedział, że Oriesznik spadł ok. 80-100 km od granicy z Polską i że był to „sygnał skierowany do Europy i NATO” – podała agencja RBK-Ukraina.
Mer Lwowa Andrij Sadowy stwierdził na antenie TVN24, że „ten pocisk do Lwowa leci od sześciu do ośmiu minut, a do Warszawy leciałby tylko 30 sekund dłużej”.
Gubernator obwodu lwowskiego Maksym Kozycki przekazał, że celem ataku był obiekt infrastruktury krytycznej. Lokalne media, na które powołuje się Reuters, podały, że celem ataku mógł być magazyn gazu w mieście Stryj.
Drugi taki atak od początku wojny na Ukrainie
Moskwa potwierdziła wystrzelenie pocisku oświadczając, że to odwet za rzekomy atak ukraińskich dronów na rezydencję Władimira Putina w Wałdaju.
Rosja po raz pierwszy użyła rakiety Oriesznik w listopadzie 2024 r. podczas ataku na zakłady Jużmasz/Piwdenmasz w ukraińskim Dnieprze (obwód dniepropietrowski).
W grudniu 2025 r. Moskwa opublikowała nagranie wideo, na którym widać, jak rozmieszcza system rakietowy Oriesznik na terytorium Białorusi. Może on przenosić zarówno głowice konwencjonalne, jak i jądrowe.
Czytaj też:
Brytyjski wywiad podał najbardziej prawdopodobny cel użycia pocisku Oriesznik przez Rosję