Na nagraniach widać żołnierza, który przymocował terminal do siodła. Wszystko wskazuje na to, że połączył go ze smartfonem schowanym w kieszeni na piersi, którego kamera jest skierowana do przodu. Powerbank umieszczony przy siodle prawdopodobnie zasila terminal. Pozwala to na bezpośrednie transmisje z perspektywy kawalerzysty i umożliwia śledzenie ruchów na froncie na żywo w internecie.
Terminal Starlink to sprzęt umożliwiający połączenie z satelitarną siecią Elona Muska — SpaceX. Mobilne systemy można używać niemal wszędzie, zapewniając szybki internet nawet w trudno dostępnych miejscach.
To, że Rosja ma dostęp do tej technologii, stanowi problem dla Ukrainy. Już od dłuższego czasu Ukraińcy podejrzewają, że rosyjskie terminale Starlink są wykorzystywane celowo do zakłócania komunikacji i koordynacji po stronie ukraińskiej. Choć pojedyncze urządzenia można dezaktywować, a w niektórych strefach wprowadzić blokadę działania Starlinka, nielegalnie zdobyte terminale wciąż pojawiają się na froncie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dlaczego rosyjscy żołnierze używają koni?
Jakie są wady korzystania z koni w wojnie?
Skąd rosyjscy żołnierze mają terminale Starlink?
Jakie inne sprzęty są używane do montażu terminali na froncie?
Według „Washington Post”, terminale sprzedawane są na czarnym rynku za ok.1000 dol. [ok. 3600 zł] i aktywowane przez zagraniczne numery telefoniczne — na przykład na Bliskim Wschodzie.
Internauci śmieją się z koni na froncie
To, że rosyjscy żołnierze korzystają z koni, wpisuje się w trend obserwowany od miesięcy: oddziały rosyjskie coraz częściej sięgają po zwierzęta — zwłaszcza tam, gdzie toczą się zacięte walki albo gdzie brakuje lub zniszczono infrastrukturę dla pojazdów.
Jesienią wykorzystywano osły i konie do transportu amunicji i zaopatrzenia przez błotniste, grząskie tereny. W internecie posypały się drwiny. W memach wyśmiewano armię, która wyglądała, jakby cofnęła się do średniowiecza. Wykorzystywanie zwierząt ma bowiem dwie poważne wady: potrzebują one opieki i pożywienia, a do tego można je łatwo wykryć za pomocą kamer termowizyjnych.
Mimo to rosyjska armia stawia na konie. — Są ciche, nie potrzebują paliwa i mają instynkt, dzięki któremu lepiej omijają miny i potrafią orientować się w terenie po zmroku — wyjaśnił jeden z dowódców w prorządowej gazecie „Kommiersant”.
Co ciekawe, terminale na froncie są instalowane nie tylko na koniach. Jak podaje portal Defense Express, rosyjscy żołnierze montują sprzęt także na dronach. W grudniu pojawiły się pierwsze zdjęcia drona „Mołnia” w okolicach Pokrowska, na którym zamocowano Starlink.