„Powód do radości to jednak nie jest” — pisze dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” w komentarzu zatytułowanym „Europejczycy na chwiejnych nogach”.

„Unia jest zbyt podzielona, by wysłać mocny sygnał, którego w tych dniach tak bardzo potrzeba” — dodaje. Umowę podpisano po wielu trudach. „Po maratonie trwającym ćwierć wieku negocjacji UE nie przekracza mety jako dzielny wojownik. Przewraca się na nią zmęczona. Wymagana większość została ledwie osiągnięta — po żmudnych renegocjacjach, dyplomatycznych wygibasach i obietnicach w ostatniej chwili składanych krytykom. Francja po raz pierwszy zagłosowała przeciwko dużej umowie handlowej. A porozumienie, poza niewątpliwie dużymi korzyściami gospodarczymi, miało wysłać mocny sygnał polityczny. (…) To ważny element w procesie uniezależniania UE od Chin. To deklaracja na rzecz handlu opartego na zasadach i międzynarodowej współpracy. To odrzucenie polityki opartej na prawie silniejszego” — czytamy.

  • Jakie są główne krytyki umowy z Mercosur?
  • Kto będzie podpisywał umowę z krajami Mercosur?
  • Jakie korzyści ma przynieść umowa z Mercosur?
  • Jakie mankamenty wskazuje niemiecka prasa w umowie?

„Kiedy taki sygnał byłby bardziej potrzebny niż kilka dni po ataku USA na Wenezuelę? UE jednak ledwo jest do tego zdolna — zablokowana przez protesty rolników (…) i sparaliżowana strachem przed sukcesami prawicowych populistów. W ten sposób nie zdoła się obronić w nowym porządku światowym wobec Chin i USA”.

„W odpowiednim momencie”

Dziennik ekonomiczny „Handelsblatt” pisze z kolei, że dzięki umowie UE i Ameryka Południowa mogą stawić czoła Donaldowi Trumpowi, a „umowa handlowa pojawia się w odpowiednim momencie”.

„Droga do stworzenia jednej z największych stref wolnego handlu na świecie, obejmującej rynek ponad 720 mln ludzi, jest otwarta. To ważny sygnał w czasach, gdy potęgi geopolityczne, takie jak Chiny i USA, negocjują głównie dwustronnie, aby móc dyktować warunki. Jednak zarówno dla UE, jak i dla Ameryki Południowej stawką jest znacznie więcej niż tylko umowa o wolnym handlu: chodzi o wiarygodność jako aktora na arenie międzynarodowej. UE pokazała teraz, że mimo skomplikowanych procedur decyzyjnych potrafi w decydującym momencie zdobyć wymaganą większość głosów” — czytamy.

Umowa z mankamentami

O umowie pisze także niemiecka prasa regionalna i lokalna. Dziennik „Südwest Presse” z Badenii-Wirtembergii komentuje: „Nie, umowa o wolnym handlu Mercosur nie jest doskonała. W sektorze rolnym przede wszystkim dla europejskich rolników widać pewne mankamenty. Ale jeśli negocjuje się z partnerem na równych prawach, nie można mu po prostu dyktować warunków. Obowiązuje zasada: musisz coś dać, aby coś innego otrzymać. Bez tańszej argentyńskiej wołowiny w UE w Brazylii nie będą jeździć tańsze niemieckie samochody. Bez wolnego handlu dobrobyt w całej Europie spadnie na łeb na szyję. Ukochane zdobycze socjalne byłyby po prostu nie do sfinansowania, a społeczne skutki utraty dobrobytu — katastrofalne. Komisja Europejska szacuje, że eksport do państw Mercosur wzrośnie o blisko 50 miliardów euro rocznie. Nawet jeśli uznać te prognozy za zbyt optymistyczne: Europa potrzebuje tej umowy. Mimo jej mankamentów” — pisze regionalny dziennik.

W podobnym tonie komentuje lokalny dziennik z Bawarii „Straubinger Tagblatt”: osiągnięte porozumienie nie jest idealne, ale jest konieczną alternatywą.

„Bo w regionie Pekin od lat niecierpliwie czeka na swoją szansę. Dlatego najwyższy czas, aby Unia doprowadziła umowę do końca i przeciwstawiła się rosnącej utracie znaczenia — nawet wbrew woli Francji, Austrii czy Polski. W przeciwnym razie słabnąca gospodarka eksportowa Europejczyków zostałaby nie tylko dodatkowo osłabiona. W rywalizacji z Chinami Wspólnota cofnęłaby się jeszcze bardziej pod względem wpływów i eksportu na Globalne Południe”.